Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Prawdziwi synowie matki Ukrainy. Rzucili wszystko i ruszyli walczyć z najeźdźcą

Przez Pokój Prasowy24 lutego, 20246 min odczytu

730 dni – tyle czasu minęło od początku rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. 24 lutego 2022 roku o godzinie 4:00 wojska zgromadzone wzdłuż granic ruszyły do natarcia. Kilkaset tysięcy zawodowych żołnierzy szturmem wdarło się do kraju, który według scenariusza kremlowskich generałów upaść miał w trzy dni.

Minęły dwie doby, potem dwa tygodnie, potem dwa miesiące, teraz mijają dwa lata. Przez cały ten czas Ukrainy, swojej ojczyzny, bronią zawodowcy i zmobilizowani cywile. To właśnie oni, zdaniem wojskowych, są największymi bohaterami tego konfliktu. Bo gdy kraj był w potrzebie, rzucili wszystko, złapali za broń, założyli mundur i ruszyli do walki.

To historie ludzi, o których mówi się, że są „prawdziwymi synami matki Ukrainy”.

Wojna otwiera człowieka z całkowicie innej strony. Przejawiają się jego zarówno najgorsze, jak i najlepsze cechy charakteru

~ Vlad

„Albo my, albo oni”

Markijan Łopczak urodził się we Lwowie w czerwcu 1980 roku. Ma żonę i dwie córki: Katerynę i Olgę. Przez lata związany był z wychowaniem fizycznym, studiował „rehabilitację fizyczną” na jednej ze lwowskich uczelni, później pracował jako nauczyciel. W 2014 roku postanowił zająć się polityką. Z ramienia partii Swoboda z sukcesem wystartował, w marcu 2014 roku, do Rady Najwyższej i został posłem.

W 2015 roku złożył mandat i odsłużył rok w wojsku. Na froncie ukraińskiej wojny jest od 24 lutego 2022 roku jako żołnierz 45. Oddzielnej Brygady Artylerii. Obecnie walczy w okolicach Donbasu.

– Mieliśmy świadomość, że to się wydarzy. To nie był początek, bo wojna zaczęła się wiosną 2014 roku – podkreśla, wspominając to, co wydarzyło się przed dwoma laty.

– 24 lutego 2022 roku był dniem, który potwierdził moje przeświadczenie, że do tej pory mieliśmy tylko pierwszą falę agresji. Teraz zaczynała się kolejna, długa, trudna i krwawa walka – dodaje.

Pytamy dlaczego, jako aktywny polityk, zdecydował się walczyć.

– A jak mogłem inaczej? Jak mógłbym nie mieć motywacji? Wiecie, dlaczego Rosja, mimo swojej ogromnej przewagi w uzbrojeniu, pieniądzach i stanie osobowym nadal nie potrafiła złamać ukraińskiej obrony? – odpowiada pytaniem. I tłumaczy:

– Oni walczą z nienawiści, z zazdrości, z chęci grabienia i niszczenia wszystkiego. Zabijania tych, którzy mogliby żyć lepiej od nich. A Ukraińcy, tacy jak ja, walczą z miłości. Za swój kraj, za swoją rodzinę, za swoje dzieci, żonę, przyjaciół. Nie chcemy przekazać tej wojny w spadku naszym dzieciom i wnukom, bronimy tego, co dla nas najcenniejsze, dlatego nigdy nie ustąpimy. Więc jak mógłbym inaczej?

– Pełnoskalowa wojna dała Ukraińcom ważną lekcję, w końcu staliśmy się narodem! Rosyjski wpływ przez wiele lat hamował rozwój Ukrainy. Ciągle spoglądaliśmy tylko na Rosję. Utykaliśmy w dyskusjach na temat języka, kultury, historii. Jako całe społeczeństwo balansowaliśmy. A teraz stało się jasne, kto jest kim: gdzie są nasi przyjaciele, a gdzie są wrogowie, jak postępować właściwie, a jakie decyzje są złe – wywodzi.

Czy stojąc przed lustrem, jest z siebie dumny?

– Nie każdego dnia, bo to naturalne, że były chwile, kiedy było bardzo trudno. Kiedy nerwy człowiekowi puszczały na tyle, że z trudem się kontrolował. Jednak ja mam świadomość celu i dla kogo to wszystko robię. Ta myśl przywraca do rzeczywistości. No i nie zapominam, kto stoi przy mnie. Wtedy jest zdecydowanie łatwiej radzić sobie nawet z największymi trudnościami.

Markijan Łopczak/archiwum prywatne

„Czujesz się wolnym człowiekiem”

Vlad jest młodym mężczyzną pochodzącym z Iwano-Frankowska. W momencie wybuchu pełnoskalowej wojny studiował bezpieczeństwo narodowe w Polsce na jednej z lubelskich uczelni. Przez lata był zaangażowany w działalność ukraińskich organizacji nacjonalistycznych. 

Obecnie służy w wojsku jako medyk pola walki.

Pytamy Vlada, co go skłoniło, by wrócić do Ukrainy, choć mógł zostać w Polsce?

– W tych okolicznościach to była jedyna logiczna, przynajmniej dla mnie, decyzja. Siedziałem ze spakowanym plecakiem i czekałem na telefon od kolegi, żeby dowiedzieć się, co robimy dalej. Nie mieliśmy wcześniej żadnego doświadczenia wojskowego, oprócz podstawowej wiedzy o obsłudze broni. Ale na samym początku to nie był żaden problem.

– Trzeba pamiętać, że bycie w mundurze nie zawsze musi oznaczać od razu bieganie po froncie. Pierwsze dni, tygodnie, to było dużo pracy związanej z wolontariatem, dostarczaniem tego, co jest potrzebne zawodowym żołnierzom.

Dopytujemy: – Trafia pan najpierw na szkolenie, a później na front. Nagle sytuacja zmienia się drastycznie, bo walczy się o własne życie. Jakie to jest uczucie, jak się przeżywa te pierwsze chwile?

– Najłatwiej byłoby powiedzieć, że każdy inaczej, ale to za proste. Ja mogę powiedzieć, że widzę teraz, że wojna otwiera człowieka z całkowicie innej strony. Przejawiają się jego zarówno najgorsze, jak i najlepsze cechy charakteru.

– Może zaskoczę, ale ja poczułem się wolnym człowiekiem i bardzo pewnym siebie. Wiedziałem, że nie tylko bronię swojego kraju z bronią w ręku, ale również zdałem sobie sprawę z tego, że nie uniknąłem odpowiedzialności jak inni. Ludzie w moim wieku bardzo często chcą tej odpowiedzialności uniknąć chociażby uciekają za granicę.

– Widać problemy, one są coraz głośniejsze, ale moim zdaniem nie jest tak źle, jak chce się to przedstawiać. Pomimo wszystko jestem dumny z Ukraińców. Tych, którzy wiedzieli, jak jest ciężko, ale się odważyli bronić kraju – dodaje Vlad.

„Teraz walczymy w Ukrainie, później wyzwolimy Białoruś!”

„Mark” to pseudonim żołnierza Pułku im. Konstantego Kalinowskiego. Białorusin, kilka lat mieszkający w Polsce jako pracownik budowlany, opozycjonista. 

Od początku wybuchu wojny w lutym 2024 roku na froncie. Dotychczas brał udział w walkach na kierunkach najcięższych działań bojowych. Wraz z kolegami bronił Kijowa, Irpina, Siewierodoniecka i Bachmutu. Jego jednostka przez białoruską dyktaturę określana jest jako organizacja terrorystyczna. W przypadku powrotu do kraju natychmiast usłyszałby zarzuty m.in. zdrady stanu.

Jak to się stało, że Białorusin walczy po stronie Ukrainy?

– Ciekawe, czy zadałby pan takie samo pytanie, jakbym jako Białorusin walczył po stronie Rosjan? – śmieje się „Mark”.

– A tak na serio, ja patrzę na to w dość prosty sposób. Dla mnie Polacy, Białorusini, Ukraińcy to jest jedna, europejska rodzina. Wojna w Ukrainie to nie tylko wojna Rosji i Ukrainy, to jest wojna dyktatury i normalnego świata. To jest wojna dyktatury z demokracją. Białorusini, którzy marzą o państwie wolnym od wspomnianej dyktatury, idą na wojnę po stronie Ukrainy, to jest dla mnie normalne. To są nasi bracia.

– Dla mnie Rosjanie to nie są bracia, trzeba ich odciąć, trzeba się ich pozbyć – deklaruje.

24 lutego, kiedy zaczęła się wojna, dysponował wizą, która pozwalała mu wjechać do Polski. Z naszego kraju udało mi się przedostać do Ukrainy i tam później dołączyć do pułku.

– Pierwsze trzy doby praktycznie nie spałem. To był dla mnie nonsens, że mój kraj prowadzi wojnę z sąsiednim państwem. To po prostu nie mieściło mi się w głowie.

– Dołączając do Ukraińców, wstajemy z kolan. Naszym marzeniem jest oddzielić się od Rosji, niech to będzie 30-metrowe betonowe ogrodzenie. Nasza Białoruś to będzie europejskie państwo, my wszyscy jesteśmy Europejczykami i chcemy być w europejskiej rodzinie.

Czytaj Dalej

Niemcy. Dziennik chwali polską politykę migracyjną, „skuteczne”

Niemcy. Polak zaskoczył policję. Slalomem przez autostradę, a to nie wszystko

USA. Ujawnili ilość amerykańskich zapasów, Trump chce ich ukarać

Niemcy: Uzbrojony dron na lotniku Lipsk/Halle. Niemcy chcą konsultacji z NATO

Morze Czarne. Atak drona na niemiecki frachtowiec. Media wskazują na Rosję

Bliski Wschód. Atak Huti na tankowiec. Cieśnina Ormuz prawie opustoszała

Ukrainiec chciał dostać się za łapówkę do Polski. Jechał na koncert The Weekend

Bezprecedensowy wyrok sądu. Chodzi o statek z floty cieni

Wojna na Ukrainie. Kolumbijskie kartele wysyłają ludzi na front. „Martwi mnie to”

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.