Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

PKP Polska – Niemcy, Pociąg do Lipska. Niemieccy policjanci mówili po polsku

Przez Pokój Prasowy14 grudnia, 20257 min odczytu

Najpierw przyznam się do grzechu: pierwszy raz w życiu spóźniłem się na pociąg. Korek na Marszałkowskiej, a później w Alejach Jerozolimskich okazał się na tyle dotkliwy, że jadąc z Gocławia na stację Warszawa Centralna linią „520” niestety rozminąłem się z odjeżdżającym, „moim” Pendolino o dosłownie paręnaście sekund. Zostało usiąść w restauracji, dokończyć artykuł o kolejowych turbulencjach w Bieszczadach i poczekać godzinę na następny pociąg do Krakowa.

PKP Intercity dojechało do Lipska. Tak wygląda nowe połączenie z Niemcami


Wbrew pozorom ten wstęp jak z nudnawej randki łączy się z tytułem artykułu. W sobotę pojechałem do grodu Kraka, aby dzień później – 14 grudnia – na dworcu głównym złapać debiutancki skład IC/EC „Chełmoński”https://wydarzenia.interia.pl/”Saxonia” ruszający do niemieckiego Lipska o nieludzkiej pod kątem wstania z łóżka godzinie 5:56. To jedna z najważniejszych nowości rozkładu jazdy PKP na 2026 rok, jaki wchodzi w życie jeszcze przed sylwestrem, jakby „przedwcześnie” – właśnie w połowie grudnia 2025.


Pociąg „Chełmoński” / „Saxonia” na dworcu Kraków GłównyWiktor Kazanecki, InteriaINTERIA.PL


Co prawda mogłem wybrać inną ścieżkę: jechać ze stolicy o 5:28 IC „Śnieżka” i przesiąść się „na styk” we Wrocławiu. Ale tak nie zrobiłem, bo dziewiczym kursem chciałem jechać od pierwszej stacji, a zresztą przesiadka w pięć minut jest ryzykowna. Tak więc z plecakiem, sportową torbą i kawą w ręce wtoczyłem się na peron drugi Krakowa Głównego, gdzie już 20 minut przed odjazdem czekali na „Chełmońskiego” podróżni.

I nieco się zdziwili, gdy stacyjna tablica – obok kierunku Świnoujście – pokazała drugi, dotąd kosmiczny w postaci Leipzig Hbf. – Przepraszam, dojadę nim do Wrocławia? – pyta mnie młoda pani, gdy fotografowałem niespotykany dotąd napis na wyświetlaczu. – Można jak najbardziej, jeszcze jak – odpowiedziałem.


Wagon kolejowy międzynarodowego pociągu nocnego zatrzymany przy peronie na dużej stacji, na szybie widoczna tablica kierunkowa informująca o trasie z Krakowa Głównego do Lipska, peron oświetlony z widocznymi podróżnymi.

Debiutancki kurs EC „Saxonia” do LipskaWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Wówczas od strony moich pleców nasunął po torach bohater niedzieli, czyli pierwszy od dawien dawna pociąg z Polski do Lipska. Uściślając i wyjaśniając wcześniejszą podwójną nazwę: „Chełmoński”, który z zasady jedzie do Świnoujścia, na odcinku Kraków – Wrocław prowadzi wagony przepinane we Wrocławiu do składu „Saxonia”. Podróżnych wszelkie manewry nie obchodzą, nie muszą nigdzie wychodzić – wszystko dzieje się z nimi na pokładzie. Chyba że wykorzystają 30 minut przerwy, aby się przewietrzyć.


Przedział w nowoczesnym wagonie kolejowym z czterema miejscami po każdej stronie, składane podłokietniki, niebieskie tapicerowane siedzenia, stolik pod dużym oknem, za którym widoczny jest peron i sylwetka przechodnia.

Wnętrze przedziału drugiej klasy w IC/EC „Saxonia”Wiktor KazaneckiINTERIA.PL


Nowy rozkład PKP. Kto kupuje szybciej bilety, ten ma więcej w portfelu


Wykorzystując fakt, iż „Saxonia” niczym jemioła porastająca topolę współżyje na pewnym odcinku z „Chełmońskim” – a ten drugi pociąg pochwalić się może Warsem – po wejściu do pociągu i zostawieniu bagaży w przedziale poszedłem na żurek. Jakoś nie miałem ochoty na klasyczne, śniadaniowe potrawy znane koneserom wagonu restauracyjnego. Jak to mówią, zupka z rana jak śmietana, ale podyskutować o tym nie miałem z kim, gdyż wszystkie stoliki poza moim były puste. Zaczęły zapełniać się dopiero około 8:00 – 9:00.


Porcja zupy w jednorazowym pojemniku ustawiona na tacy obok koszyka z ciemnym pieczywem oraz saszetki soli i plastikowych sztućców.

Smacznego 🙂Wiktor KazaneckiINTERIA.PL


Co PKP Intercity zaoferowało w przedziale drugiej klasy, gdzie się rozgościłem? Jechałem zmodernizowanym wagonem wyprodukowanym w 1990 roku. Przy fotelach były czynne gniazdka, miejsca na nogi miałem akurat, ile trzeba, a ponadto panelem nad rozsuwanymi drzwiami dało się ustawiać temperaturę (oficjalnie, gdyż nastawiłem na 25 stopni, ale wydaje mi się, że aż tyle nie było – z ostrożności przyznaję: jestem zmarzluchem, nie miałem termometru i być może rozregulowałem wszystko otwarciem na chwilę okna).


Wnętrze wagonu restauracyjnego w pociągu z czerwonymi tapicerowanymi krzesłami, nowoczesnymi stołami oraz barem na końcu wagonu z wysokimi stołkami. Jasne oświetlenie i czysto utrzymana przestrzeń.

Wnętrze Warsu w IC „Chełmoński” / „Saxonia”Wiktor KazaneckiINTERIA.PL


A jak z ceną? Swój bilet – normalny, bez zniżek – na trasie z Krakowa do Lipska kupiłem 21 listopada i zapłaciłem za niego 120 zł. Jadąc „Saxonią”, sprawdziłem, ile trzeba byłoby zapłacić za przejazd przy rezerweracji miejsca na dosłownie ostatnią chwilę. Wyszło, iż w drugiej klasie taki zakup to koszt 236 zł, co więcej – z Wrocławia (a więc mowa o krótszej trasie) i bez możliwości zwrotu pieniędzy. Różnica jest ewidentna, choć „Saxonia” nie była wypełniona pod korek. Ba! Całą podróż spędziłem „indywidualnie” w jednym przedziale, nie dosiadł się nikt.


Peron dworca kolejowego w Gliwicach podczas szarości dnia, z widocznymi ławkami, torami oraz zadaszeniem peronu i wyraźnie podświetlonym napisem Gliwice.

Jedną ze stacji odwiedzanych przez pociąg do Lipska są GliwiceWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Niemiecka policja w polskim wagonie. Nagle zaczęli mówić po polsku


Kolejowo-geograficzną sensacją uruchomienia pociągu „Saxonia”, a także jego bliźniaka „Via Regia”, odjeżdżającego z Wrocławia po 13:00, a mającego w dobrodziejstwie inwentarza wagony z „Wyczółkowskiego” mknącego z Przemyśla, Rzeszowa i znów Krakowa, jest miejsce, gdzie pokonuje on granicę polsko-niemiecką. Otóż w niedzielę przed 11:00 doszło do historycznej chwili: pasażerski pociąg po raz pierwszy od 2007 roku przejście graniczne Węgliniec – Horka, używane przez minione lata wyłącznie w ruchu towarowym.


Wnętrze nowoczesnego pociągu o pustych siedzeniach, widok przez okno na dwa tory kolejowe biegnące wzdłuż nasypu, w tle suche drzewa i słupy trakcji elektrycznej.

To już niemieckie toryWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Pociąg jechał na tyle szybko, że nie zdążyłem sfotografować chwili wjechania wagonów PKP Intercity do Niemiec nieużywanym dotąd przez nie szlakiem. Przez okno mignął mi jedynie słupek w barwach niemieckiej flagi, stojący przy moście nad Nysą Łużycką. A po chwili pobyt na terytorium RFN potwierdzono mi SMS-em o warunkach korzystania z internetu za granicą i numerach telefonów alarmowych. Przebieżyłem wówczas po składzie, chcąc wiedzieć, ile osób jedzie ze mną. Naliczyłem mniej więcej 20.


Pociąg ozdobiony wielkoformatową grafiką, w tym portretem postaci historycznej oraz napisami 'Lipsk' i 'Kraków', stoi na peronie nowoczesnej stacji kolejowej. W tle widoczne budynki miejskie, kilku przechodniów oraz elektroniczny rozkład jazdy.

Okolicznościowa okleina lokomotywy na Wrocławiu GłównymWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Z tego spacerku wróciłem do swojego przedziału, wpatruję się w niemieckie krajobrazy, a tu nagle słyszę szum drzwi. Myślę: „Pewnie konduktor Deutsche Bahn chce sprawdzić bilety”. A tu zaskoczenie – stoi przede mną czterech funkcjonariuszy Polizei, śrubując wnikliwie, co robię. I mówią coś w swoim języku. – Do you speak English? – reaguję, nie będąc pewnym, czy na tyle pamiętam niemiecki z liceum, by się z nimi porozumieć. Słyszę: – Yes. Can you show me your passport?

(- Mówisz po angielsku?)

(- Możesz mi pokazać swój paszport?)

I sęk w tym, że nie miałem przy sobie paszportu, gdyż w końcu jesteśmy w strefie Schengen. Zagaduję więc, czy wystarczy inny dokument – trochę „pro forma”, bo to nie pierwsza taka sytuacja i zazwyczaj oczekiwania mundurowych zza Odry zaspokajało inne potwierdzenie mojej tożsamości. – Dowód osobisty? – nagle słyszę po polsku od mundurowych, choć z niemieckim zaciągiem. Biorą ode mnie wspomniany dowód, coś skanują, coś się ze sobą porozumiewają, i dopytują znów po polsku: – Do Lipska? Nowy pociąg?


Funkcjonariusz policji w mundurze przechodzi przez wąski korytarz pociągu, po jego lewej stronie znajduje się okno, po prawej przedziały pasażerskie z przeszklonymi drzwiami.

Niemiecki policjant na kontroli w pociągu do LipskaWiktor KazaneckiINTERIA.PL


– Nach Lipsk… Leipzig! Leipzig Hauptbahnhof! I’m a journalist – odpowiedziałem, poprawiając się w międzyczasie na niemiecki i angielski jednocześnie.

(- Do Lipska! Lipska Głównego! Jestem dziennikarzem)

Historyczna chwila. Pociąg PKP pojechał nieużywaną dotąd trasą


Takie policyjne kontrole wszystkich pasażerów wjeżdżających do Niemiec to w wykonaniu tamtejszych służb od paru lat klasyka gatunku. To reakcja rządu w Berlinie na niekontrolowaną migrację.


Pociąg pasażerski IC stoi na peronie stacji kolejowej, kilka osób oczekuje przy krawędzi peronu, osłonięci ciepłymi ubraniami, widoczne są elementy infrastruktury kolejowej oraz tablica informacyjna z godziną odjazdu pociągu.

Pociąg na stacji kolejowej RuhlaWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Pociąg „Saxonia” był pod specjalnym nadzorem nie tylko służb, ale i miłośników kolei, którzy zarówno po polskiej, jak i niemieckiej stronie tłumnie ustawiali się przy kolejowym szlaku, pragnąc nagrać inauguracyjny przejazd nieużywaną dotąd przez PKP Intercity linią. Wspinali się nawet (absolutnie odradzam!) na słupy energetyczne, wchodzili na płoty odgradzające posesje, aby tylko złapać lepszy kadr lokomotywy oklejonej w specjalny sposób. Trzymającą aparat fotograficzny dostrzegłem nawet starszą panią na stacji Elsterweda, która – po uwiecznieniu polskiego pociągu – na twarzy zalała się radością.


Peron dworca kolejowego z zatrzymanym niebieskim pociągiem, odbicie osób w oknie wagonu, pasażerowie z walizkami oczekują na peronie, zadaszenie i oznaczenie stacji w tle.

Polski pociąg zameldował się na stacji Hoyerswerda w NiemczechWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Bo i to warto odnotować. Nasz państwowy przewoźnik wysłał do Lipska elektrowóz ozdobiony twarzą Jana Sebastiana Bacha (który urodził się w Eisenach, co jest bezlitośnie wykorzystywane przez nauczycielki muzyki rymujące Bach / Eisenach – ale zmarł on właśnie w Lipsku), ziejącym ogniem smokiem wawelskim z Krakowa oraz dzwonem kojarzącym się z Przemyślem. Taka symboliczna lokomotywa podstawiła się we Wrocławiu, wywołując zainteresowanie nie tylko wśród czekających na ten konkretny pociąg.


Lokomotywa ozdobiona kolorową grafiką z portretem, napisami „Lipsk” i „Kraków”, stojąca na peronie dworca kolejowego z kilkoma osobami czekającymi na pociąg, w tle widoczne budynki oraz tablica informacyjna z nazwą stacji.

Oklejona lokomotywa wysyłana do Lipska na stacji Wrocław GłównyWiktor KazaneckiINTERIA.PL


„Saxonia” i „Via Regia” do Lipska. Nowy ruch PKP Intercity


Reasumując: PKP Intercity uruchomiło dwa pociągi do Lipska i z powrotem. Pierwszy to „Saxonia„, drugi – „Via Regia”. Oba startują z Wrocławia, lecz inne pociągi z południa Polski prowadzą do nich bezpośrednie wagony, przypinane w dolnośląskiej metropolii do składów z lokomotywą skierowaną w stronę Niemiec. W „Saxonii”, będąc spragnionym, kupiłem w podróży herbatę od pracownika Warsu przemierzającego wagon z minibarem i z nią przez niekoniecznie domyte okno podziwiałem krajobrazy.


Szereg wysokich bloków mieszkalnych o różnych kolorach elewacji ustawionych w jednej linii, na pierwszym planie fragment nowoczesnego mostu przebiegającego nad suchym terenem lub wyschniętą roślinnością.

Mijana przez polski pociąg RiesaWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Pasażerowie na razie nie wypełniają składów, lecz mówimy o pierwszym dniu kursowania. Każda linia – autobusowa, kolejowa, tramwajowa – potrzebuje czasu, by sprawdzić, czy są na niej odpowiednie tzw. potoki pasażerskie (liczba podróżnych na danym odcinku w określonym czasie). Prognozując, czy ruch z pociągami do Lipska się uda, czy nie, mówię: „Pomidor”. Ale jedno mogę stwierdzić na pewno: wysiadając na końcowej stacji w świątecznym okresie, nie opędzisz się nawet na dworcu od stoisk z grzanym winem.

Wiktor Kazanecki, Interia

Kontakt do autora: [email protected]

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Kleszcze wracają po zimie. Sezon zaczyna się już w marcu

Donald Tusk. „Powstrzymać siły chcące rozwalić Unię Europejską”

Prognoza pogody. Nad Polskę nadchodzi ochłodzenie. Możliwy powrót zimy

Sanatorium bez kolejki. Kto może pojechać szybciej?

Najczęstsze błędy w PIT wysyłanych przez internet. Jak ich uniknąć?

Sondaż. Przemysław Czarnek poprawi wyniki PiS? Polacy nie mają wątpliwości

Przemysław Czarnek do Tuska o SAFE: Zdrajcy chcą nas zadłużyć

Świadczenie wspierające przy cukrzycy. Zasady i kwoty pomocy

Wybory 2027. Strategia Konfederacji wobec Przemysława Czarnka. Kto zyska?

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.