W grudniu McDonald’s swoje menu powiększył tymczasowo o zestaw „Happy Doggy” (na wzór kultowej pozycji, która pojawiła się w ofercie firmy dekady temu – Happy Meal-a). Każdy, kto zamówił Maxi Best Of mógł – po dopłacie trzech i pół euro (około 15 złotych) – otrzymać zabawkę.
Firma ujawniła, jak pomysł ów zrodził się w głowach pracowników odpowiedzialnych są za ofertę i marketing.
Zestaw Happy Doggi wywołał furorę. Dział marketingu trafił w dziesiątkę
McDonald’s zapoznał się z badaniami opinii publicznej, z których wynikało, że co trzeci Francuz ma psa. Obywatele państwa galijskiego są niezwykle przywiązani do swoich pupili i darzą je niekiedy większą miłością niż innych ludzi.
Dlatego też mogli oni zamówić w lokalach zestawy złożone z burgera, dużych frytek, sałatki lub napoju i zabawki dla ukochanego zwierzęcia. Mogli wybrać jedną z trzech wersji – pierwsza to gryzak w kształcie klapka, druga miała kształt lodów, zaś trzecia przypominała bułkę. W aplikacji McDonald’s można było zdobyć także czwartą – gumowe frytki.
Był to strzał w dziesiątkę – zabawki bardzo spodobały się ludziom, jak również ich psom.
McDonald’s zabrał głos: Wszystko dla czworonogów, którzy lojalnie towarzyszą Francuzom w ich życiu
O tym, co kierowało firmą przy uwzględnianiu potrzeb pupili klientów, powiedział dyrektor działu marketingu we Francji.
– Dobrze wiemy, że pierwsza zabawka McDonald’s to zawsze coś wyjątkowego – dlatego chcieliśmy, by właściciele zwierząt mogli dzielić to doświadczenie również ze swoimi pupilami. Lojalnie towarzyszą im one w życiu i obdarzają uczuciem. Są ich psimi przyjaciółmi – zauważył Jean-Guillaume Bertola, zacytowany przez redakcję w tekście, który ukazał się w zagranicznym portalu Little Black Book.