Meteorologia nie daje takich klarownych odpowiedzi na pytanie, czy pada śnieg. Technologia może płatać nam figle. Okazuje się, że nic nie zastąpi ludzkiego oka.
Badania nad białym puchem z punktu widzenia laika mogą być czymś dziwnym i niepotrzebnym. Jednak ma to wpływ także na nasze codzienne funkcjonowanie.
Włodarze miast muszą wiedzieć, ile pada śniegu, jaka jest jego gęstość, by zadecydować czy np. wpuścić na drogi pługi. Z kolei osoby zarządzające zasobami wodnymi muszą wiedzieć, co pada. Jak wiemy, topniejący śnieg poprawia stan wód gruntowych, zaś deszcz spływa zazwyczaj w dół rzeki.
Możemy przeczytać w serwisie National Geograpfic, jedno z badań Claire Pettersen, badaczki z University of Michigan, wykorzystywało wideo-dysdrometr. Jest to specjalne urządzenie z bardzo czułymi na ruch kamerami, które rejestrowały opady z różnych kątów. Zebrane dane i AI wykazały, że między deszczem a śniegiem jest jeszcze dziewięć różnych opadów.
Jak twierdzi badaczka, najlepiej jest łączyć ze sobą różne metody. Mogą to być satelity na orbicie, lasery, których wiązki rozpraszane są przez spadające płatki, czy samoloty wlatujące wprost w chmurę. Co więcej – naukowcy z Uniwersytetu Vermont wykorzystują czujniki akustyczne, które określają charakterystykę dźwięku każdego z opadów.
Jednak nic nie zastąpi człowieka
Keith Jennings, dyrektor ds. badań w Instytucie Zasobów Wodnych Uniwersytetu Vermont oraz jego współpracownicy wymyślili obywatelski projekt naukowy Mountain Rain or Snow. Jego celem było zebranie raportów o deszczu, śniegu czy innych opadach mieszanych w pasmach górskich za pośrednictwem aplikacji. Mieli nadzieję, że dane przesyłane przez ludzi udoskonalą modele.
Naukowcy przetestowali trzy algorytmy AI na danych od wolontariuszy oraz na tradycyjnych, historycznych danych pogodowych. Wynik zaskoczył wszystkich – nowe technologie były niewiele lepsze od tradycyjnych metod meteorologicznych.
To dość ekscytujące i być może sprzeczne z intuicją w naszej erze sztucznej inteligencji, ale ludzie wciąż odgrywają bardzo dużą rolę
Jak widać, nic nie jest w stanie zastąpić prostej, podstawowej metody mierzenia opadów śniegu. Wystarczą tylko linijka, szpatułka, deszczomierz i płaska biała tablica. I zeszyt do zapisywania danych.