Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Globalne bankructwo wodne. ONZ ostrzega przed systemem na granicy załamania

Przez Pokój Prasowy26 stycznia, 20265 min odczytu

  • ONZ ostrzega przed globalnym bankructwem wodnym i trwałym obniżeniem bezpieczeństwa wodnego.

  • Według raportu ok. 6,1 mld ludzi mieszka na terenach zagrożonych brakiem wody lub krytycznie zagrożonych brakiem wody.

  • Utrata mokradeł, kurczenie się jezior i lodowców oraz nadmierna eksploatacja wód podziemnych prowadzą do trwałych strat zasobów wodnych.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Autorzy raportu podkreślają, że problem nie dotyczy wyłącznie pustynniejących regionów. Z powodu handlu, migracji i powiązań gospodarczych skutki braku wody w jednym kraju czy regionie szybko przenoszą się na inne. W praktyce oznacza to rosnące ryzyko dla dostępu do żywności, funkcjonowania miast, dostępności energii i stabilności społecznej.

Dotkniętych procesem będą miliardy ludzi. Raport podaje, że około 6,1 mld osób żyje na obszarach uznanych za „zagrożonych brakiem wody” lub „krytycznie zagrożonych brakiem wody”. 2,2 mld nadal nie ma stabilnego dostępu do wody pitnej, a 3,5 mld do usług sanitarnych.

Według raportu, część systemów wodnych jest „poza punktem odtwarzalności”, bo wyczerpano zasoby gromadzone przez dekady lub stulecia, takie jak wody podziemne, mokradła czy lodowce.

Woda jako „kapitał”, nie tylko zasób


Termin „bankructwo” używany w raporcie oznacza sytuację, w której zużycie wody przez lata przekracza dopływ odnawialny, a jednocześnie niszczone są „magazyny” i „infrastruktura naturalna” produkująca oraz przechowująca wodę: rzeki, jeziora, mokradła, gleby, lodowce i warstwy wodonośne.

Woda przestaje być tylko „wolumenem w rurze”, a zaczyna być bilansem, w którym liczą się aktywa (np. zasoby wód podziemnych) i koszty ich utraty (np. osiadanie gruntu, zasolenie, utrata retencji).

Klasyczne zarządzanie kryzysowe zakłada powrót do stanu sprzed suszy czy awarii. Tymczasem w wielu zlewniach i miastach „bazowy” poziom bezpieczeństwa wodnego został trwale obniżony, więc nawet po deszczowym sezonie system nie wraca do poprzedniej wydolności.

W tym sensie „Day Zero”, czyli moment, gdy sieć miejska jest bliska braku możliwości dostaw wody dla większości mieszkańców, nie jest jednorazowym wypadkiem przy pracy, ale objawem długotrwałego życia ponad hydrologiczny stan. W raporcie jako przykłady wskazano m.in. Cape Town, Chennai, São Paulo i Teheran.

Mokradła znikają, lodowce topnieją, jeziora się kurczą


Jednym z najbardziej konkretnych wskaźników „bankructwa” jest skala utraty naturalnych magazynów wody. Autorzy wyliczają, że w ciągu pięciu dekad świat stracił około 410 mln hektarów naturalnych mokradeł, czyli obszar zbliżony do powierzchni całej Unii Europejskiej. Wartość usług ekosystemowych utraconych mokradeł oszacowano na ponad 5,1 bln dolarów, co porównano do łącznego rocznego PKB 135 najbiedniejszych państw członkowskich ONZ.

Równolegle kurczą się wody powierzchniowe. Ponad połowa dużych jezior na świecie zmniejszyła swoją powierzchnię od początku lat 90., a skutki dotykają około jednej czwartej globalnej populacji zależnej bezpośrednio od tych zbiorników dla bezpieczeństwa wodnego. Trzecim filarem są lodowce: od 1970 r. utraciły ponad 30 proc. masy, co oznacza „likwidację oszczędności wodnych” kluczowych dla setek milionów ludzi korzystających z rzek zasilanych topnieniem śniegu i lodu.

Wody podziemne i zapadające się miasta


Najbardziej namacalnym skutkiem nadmiernego pompowania wód podziemnych bywa zapadanie się ziemi. Raport podaje, że nadmierna eksploatacja przyczyniła się do istotnego osiadania terenu na obszarze ponad 6 mln km kw., niemal 5 proc. powierzchni lądów, w tym w strefach miejskich i gęsto zaludnionych obejmujących ponad 200 tys. km kw., gdzie mieszka blisko 2 mld ludzi.

  • Wielki problem dla polskich ptaków. Najbardziej nasila się zimą
  • Pompa ciepła przy -20 stopniach Celsjusza. Czy może zamarznąć?

W niektórych lokalizacjach tempo osiadania sięga nawet 25 cm rocznie, co autorzy wiążą z trwałą utratą pojemności magazynowania wody i wzrostem ryzyka powodziowego. Przykładem ma być równina Konyi w Turcji. W krajobrazie rolniczego regionu wskutek poboru wód podziemnych pojawiło się blisko 700 zapadlisk.

Problem ma jednak charakter globalny: niedostatecznie oczyszczone ścieki komunalne i przemysłowe oraz spływ z rolnictwa zmniejszają realnie „użyteczne” zasoby wody, nawet jeśli na papierze wolumen wody wygląda stabilnie.

Rolnictwo w centrum rachunku


Z danych raportu wynika, że około 70 proc. globalnych poborów wody słodkiej trafia do rolnictwa, co czyni ten sektor kluczowym zarówno dla ryzyka, jak i potencjalnych rozwiązań.

Około 3 mld ludzi i ponad połowa światowej produkcji żywności znajduje się na obszarach, gdzie łączna retencja wody, liczona jako suma wód powierzchniowych, wilgotności gleby, śniegu, lodu i wód podziemnych, już spada lub jest niestabilna. Ponad 170 mln hektarów gruntów nawadnianych, czyli obszar porównywalny do łącznej powierzchni Francji, Hiszpanii, Niemiec i Włoch, znajduje się pod wysokim lub bardzo wysokim stresem wodnym.


Klimat na poszczególnych terenach zmienia się w niebezpieczny i wyjątkowo gwałtowny sposób123RF/PICSEL


W latach 2022-2023 ponad 1,8 mld ludzi żyło w warunkach suszy, a szkody związane z suszami sięgają już ponad 307 mld dolarów rocznie, przy czym te szacunki często nie obejmują kosztów pośrednich, takich jak zdrowie, migracje czy napięcia społeczne. Około 4 mld osób doświadcza dotkliwego ograniczenia dostępu do wody przez co najmniej miesiąc w roku, nawet jeśli formalnie nie mieszka na obszarach pustynnych.

Od gaszenia pożarów do „zarządzania bankructwem”


Raport stawia tezę, że dotychczasowa globalna agenda wodna jest zbyt wąska. Koncentracja na WASH, czyli wodzie pitnej, kanalizacji i higienie, pozostaje koniecznością, ale nie obejmuje w pełni problemów takich jak degradacja jakości wody, wyczerpywanie wód podziemnych, ryzyko konfliktów czy presja rolnictwa.

Autorzy proponują przejście od reagowania na „kryzysy” do „zarządzania bankructwem”. W tym jasno mówić ludziom o limitach i stratach, czyli przestać obiecywać powrót do poziomów zaopatrzenia, które nie są już hydrologicznie osiągalne.

Koszty susz i dostosowania do nowych warunków najczęściej spadają na grupy o najmniejszej sile politycznej i ekonomicznej, takie jak drobni rolnicy, mieszkańcy nieformalnych osiedli czy społeczności rdzenne. Dlatego zarządzanie problemem musi ochronę najsłabszych.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Powrót niezwykłych rekinów w cętki do oceanu. Wielka akcja zagrożonych ryb

Polskie ptaki systematycznie znikają z krajobrazu. Kiedyś były całe stada

Meduzy śpią jak my. A nawet robią sobie popołudniowe drzemki

Zdumiewająco przystosowały się do zimy. Zmniejszają decydujący organ

Tygrysica niszczy system monitoringu w zoo. Ogród opublikował nagranie

Niespodziewany wystrzał z broni myśliwskiej. Dziecko postrzelone w nogę

Koniec szybkorosnących kurczaków na fermach. Na razie w jednym kraju Europy

Rzadka mewa przyleciała do Polski tysiące kilometrów. Ma nawet imię

Czy to deszcz, czy to śnieg? Nawet naukowcy rozkładają ręce

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.