Jeszcze dekadę temu rekiny lamparcie były częstym widokiem dla nurków i miłośników snorkelingu, ale dziś są zagrożone wyginięciem. Nadmierne połowy, utrata raf koralowych i zanieczyszczenie wód sprawiły, że ich populacja drastycznie się skurczyła. Gatunek ma jednak szansę przetrwać dzięki licznej obecności w akwariach komercyjnych i ośrodkach badawczych – dziś to właśnie te osobniki są nadzieją na jego powrót.
Dlaczego nie zabrać populacji lęgowej, która dobrze sobie radzi w akwariach i wypuścić ją z powrotem na wolność, aby dzika populacja mogła się odbudować?
Pomysł, realizowany przez rząd Tajlandii we współpracy z organizacjami pozarządowymi i akwariami w ramach StAR Project Thailand, rozpoczął się w 2025 roku. W grudniu naukowcy wypuścili cztery młode rekiny o imionach Maiton, Hope, Spot i Toty – każdy z nich liczył sobie prawie dwa lata i spędził wcześniejsze miesiące w specjalnie przygotowanej morskiej zagrodzie. W tym ośrodku zwierzęta uczyły się życia w oceanie: samodzielnego polowania, reagowania na bodźce i unikania zagrożeń.
Zagroda ma pomóc im przystosować się do naturalnych warunków – nasi opiekunowie codziennie je karmią, obserwują wzrost i kondycję, przygotowując do życia na wolności
Powrót pod okiem naukowców
Zanim młode rekiny trafiły do morza, przeszły serię szczegółowych badań – badanie USG, pomiary, pobranie DNA i założenie urządzeń śledzących. Dzięki temu naukowcy będą mogli monitorować ich migracje, stan zdrowia i zachowania przez najbliższe miesiące. To pierwsze w Tajlandii tak kompleksowe podejście do odbudowy populacji rekinów lamparcich – gatunku objętego prawną ochroną, ale wciąż zagrożonego.
I jeśli program zakończy się sukcesem, może stać się wzorem dla innych krajów Azji Południowo-Wschodniej, które zmagają się z podobnymi problemami utraty morskiej bioróżnorodności. A co oznacza sukces w tym przypadku? Jak wyjaśnia Metavee Chuangcharoendee, jest to „moment, gdy nurkujący turyści znów zaczną spotykać rekiny lamparcie, gdy znajdziemy dowody na ich rozmnażanie w naturze i – co najważniejsze – gdy przestaną pojawiać się na targach rybnych”.