-
Przedstawiciele administracji Donalda Trumpa spotkali się z liderami Alberta Prosperity Project, grupy separatystycznej z Alberty.
-
Separatyści ubiegają się o 500 mld dolarów kredytu na finansowanie referendum ws. odłączenia Alberty od Kanady.
-
Departament Skarbu USA podkreślił, że nie przekazano żadnych środków APP, a sekretarz skarbu Scott Bessent zachowuje neutralność wobec ruchu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Zdaniem „Financial Times” od kwietnia 2025 roku miało dojść do trzech spotkań pomiędzy przedstawicielami administracji Donalda Trumpa a członkami Alberta Prosperity Project (APP). Grupa tworzona jest przez skrajnie prawicowych separatystów z bogatej w ropę kanadyjskiej prowincji Alberta.
Zdaniem dziennika separatyści chcą wykorzystać okres napięć między Waszyngtonem a Ottawą. Do ich kolejnego spotkania z administracją Trumpa ma dojść w lutym. Wówczas do rozmów mają dołączyć również przedstawiciele Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych.
Wówczas separatyści będą chcieli ubiegać się o 500 mld dolarów kredytu. Środki mają zostać przeznaczone na sfinansowanie referendum w sprawie odłączenia Alberty od Kanady.
Administracja Trumpa miała rozmawiać z kanadyjskimi separatystami
Departament odniósł się do sprawy, stwierdzając, że „urzędnicy spotykają się z wieloma organizacjami społeczeństwa obywatelskiego„. Podkreślono także, że do tej pory nie zostały przekazane żadne sumy pieniędzy dla APP.
Osoba ze środowiska sekretarza skarbu USA Scotta Bessenta przekazała „Financial Times”, że ani on, ani żaden inny urzędnik nie wiedział o propozycji kredytowej i nie zamierza angażować się w tę sprawę. Człowiek ten przekazał, że żaden wysoki rangą urzędnik Departamentu nie otrzymał prośby o dołączenie do spotkania z separatystami.
Separatyści chcą odłączenia Alberty od Kanady. Zwrócili się do ludzi Trumpa
Jednocześnie dziennik zauważył, że postawa Bessenta wywołuje „falę entuzjazmu wśród albertańskich separatystów”. W zeszłym tygodniu sekretarz skarbu USA miał opisać prowincję jako „największe źródło zagranicznej ropy naftowej na rynku amerykańskim„, a także jako „naturalnego partnera dla USA„.
Do sprawy odniósł się również Jeff Rath, radca prawny APP, który uczestniczył w poprzednich spotkaniach. Stwierdził, że „USA są niezwykle entuzjastycznie nastawione do wolnej i niepodległej Alberty” oraz ocenił, że ten region łączy „znacznie silniejsza relacja” z USA niż z władzami Kanady.
Osoba ze środowiska Bessenta stwierdziła, że pozostaje on neutralny wobec ruchu niepodległościowemu Alberty, nie popierając go ani nie sprzeciwiając się mu. Sekretarz skarbu USA ma uważać, że „Alberta mogłaby pogłębić więzi z USA, pozostając jednocześnie prowincją kanadyjską”.
Alberta odłączy się od Kanady? Tego chcą separatyści
Rath dodał, że istotną kwestią są pogorszone relacje między amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem a premierem Kanady, Markiem Carneyem. Podczas swojego wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos Carney skomentował działania amerykańskiego prezydenta, mówiąc, że mamy do czynienia z „pęknięciem w porządku światowym”.
Premier Kanady mówił o „końcu przyjemnej fikcji i początku surowej rzeczywistości, w której geopolityka i wielkie, dominujące mocarstwa nie podlegają już żadnym ograniczeniom ani regułom„. – Inne państwa – zwłaszcza mocarstwa średniej wielkości, takie jak Kanada – nie są bezsilne. Mają zdolność współtworzenia nowego ładu, który obejmie nasze wartości: poszanowanie praw człowieka, zrównoważony rozwój, solidarność, suwerenność oraz integralność terytorialną państw – mówił.
Alberta jest prowincją położoną w zachodniej Kanadzie. Graniczy od południa z amerykańskim stanem Montana. Tamtejsza gospodarka opiera się na wydobyciu ropy naftowej i gazu, ale również na rolnictwie i turystyce.
Od rozpoczęcia swojej drugiej kadencji prezydenckiej w styczniu 2025 roku Trump wielokrotnie powtarzał, że Kanada powinna stać się 51. stanem USA. Dochodziło również do sytuacji, kiedy nazywał premierów Kanady nazywał „gubernatorami”.
Źródło: Financial Times