Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Oman tworzy nowe miasto – Duqm. Paulina Wilk widziała je z bliska

Przez Pokój Prasowy1 lutego, 20268 min odczytu

Ponad połowa ludzkości mieszka w miastach. Coraz więcej osób się do nich przeprowadza. W cyklu „Międzymiastowa” na łamach Interii Paulina Wilk przygląda się wielkim globalnym metropoliom i nieznanym miasteczkom. Mierzy puls codzienności, ogląda z bliska współczesne fenomeny i pyta o naszą zurbanizowaną przyszłość.

Czy ktoś chciałby tu zamieszkać? – takie pytanie zadaję sobie, krążąc imponującymi autostradami otaczającymi Duqm. Kolejne gigantyczne rondo, na którym zbiegają się trzypasmowe jezdnie.

Kolejne potężne skrzyżowanie, czekam na czerwonym, choć żadnego innego pojazdu nie ma w zasięgu wzroku. Na wielkim bilboardzie oznaczenie „BUSINESS DISTRICT”, a za nim płaska nicość, obramowana pasmami jezdni. Przyszłość ma już swoje miejsce, ale czy nadejdzie?

Trudno nazwać to miastem – Duqm jest konceptem urbanizacyjnym, wyrastający z piasku i kamiennych płaszczyzn planem biznesowo-przemysłowym o strategicznym znaczeniu dla Omanu.

Kraj stara się przekonać kontrahentów, że właśnie ten adres pozwoli przedefiniować przyszłość regionu. I próbuje złapać w żagle ten sam wiatr, który niegdyś napędził rozwój Singapuru, Hongkongu czy Dubaju.

Strategiczne położenie, ułatwienia dla robienia interesów i wizja – historia świata zna przypadki imponującego rozwoju miast wynikające z połączenia tych składników.

Duqm też ma zalety. Zamiast zawijać do nękanych politycznymi niepokojami i zarządzanych przez reżimy portów w Zatoce Perskiej, przesuwać się przez wąską cieśninę Ormuz, tankowce i statki towarowe płynące z Zachodu do Azji i z powrotem mogłyby wygodnie parkować „przy drodze”, na wysuniętym w Morze Arabskie wybrzeżu omańskim.


Pinezka wskazuje położenie Duqm. Źródło: Google Mapszrzut ekranu


Geografia wydaje się sprzyjająca, choć porty perskie w Zatoce mają wciąż tę przewagę, że są połączone drogą lądową z całą Azją Centralną. Tymczasem Duqm za sąsiadkę ma jedynie 650 tys. kilometrów kwadratowych Ar-Rab Al-Chali, czyli najrozleglejszą piaskową pustynię świata.

Do Maskatu jest 500 km, trochę więcej do Salali – drugiego największego ośrodka Omanu, położonego przy granicy z Jemenem. Skąd by nie jechać, daleko i pusto. A jednak Oman, bogaty w ropę i słynący z łagodnej kultury oraz politycznej neutralności, przechodzi właśnie kolejną fazę ekonomicznych przemian. Modernizowany od lat 70. XX w. potrzebuje pilnie wytworzyć przyszłość. Póki odkryte 100 lat temu złoża ropy dają mu zamożność i dziejową szansę.

Kraj gwałtownie się rozbudowuje i tworzy w Duqm alternatywę dla stołecznego Maskatu, wokół którego skupia się aż 70 proc. mieszkańców i interesów.

Nowe linie autostrad biegną przez kaskadowo rozkrojone ciężkim sprzętem góry. A także przez pustkę, po której wędrują jedynie wielbłądy i osły. Co 100 lub 200 km stacja benzynowa, garść zabudowań, zajęta w większości przez ściągniętych do pracy przy projektach infrastrukturalnych robotników z Azji.

Miejsca jest dużo, można sobie wyobrażać lepsze jutro. Są także środki. Rząd Omanu jest zdeterminowany, by coraz większe fundusze inwestować w inne niż przemysł naftowy ścieżki, choćby rybołówstwo czy turystykę czerpiącą z przepięknych plaż i górskich kanionów. I właśnie Duqm, o którym mało kto słyszał, bardzo chce być symbolem tego nowego wspaniałego świata.

Robotnicze hotele i luksusy


Na razie mieszkają w nim przede wszystkim robotnicy, budowniczy wizji. Ci z Bangladeszu, Pakistanu, Indii. Mają do dyspozycji Reneissance Village – Wioskę Odrodzenia. Tak romantyczną nazwę nadano osiedlu robotniczemu, w którym mają do dyspozycji wieloosobowe dormitoria albo jednoosobowe pokoje. Można je wynajmować od 12 do 64 dolarów za noc.

Do tego jest supermarket, meczet, wielkie stołówki mogące wykarmić siedem tys. osób jednocześnie. Robotnicy pracują w porcie, rafinerii, suchym doku, gdzie naprawia się i konserwuje statki, na lokalnym lotnisku, na kutrach i na budowach.

Z piasku wznoszą się pierwsze biurowce i budynki usługowe. Są już przy głównej drodze siedziby arabskich banków, kawiarnie i piekarnie, pojedyncze hotele, oferujące coś w rodzaju wysokiego standardu.

Trawertynowe płyty pozbawione są fug, krany trzymają się na słowo honoru, a wielkie okna wychodzą na nicość – to przypomina, że stoimy w przedsionku świetlanej przyszłości, pełnym imponujących starań, ale na razie tylko imitującym to, co świat biznesu sprzedaje jako wysoki standard życia.

Na klifie przy morzu lat działają luksusowe hotele The Crown Plaza oraz Radisson Park Inn. Ale jeśli gdzieś widać życie w Duqm, to tylko w uliczce, gdzie skupiło się kilka sklepów wielobranżowych, prowadzonych przez Indusów. I na plaży, na której przed zachodem słońca zjawiają się biegacze w neoprenowych butach i grupy kobiet z dziećmi, czarne abaje kontrastują z jasnym piaskiem i pastelowymi odcieniami rozlewającymi się na niebie.

Na wodzie gęsto od łodzi rybackich, pracują od zmierzchu do świtu. Mają do dyspozycji wyspecjalizowany port. Zanim zjawili się tu planiści i menedżerowie przyszłości, Duqm było małą rybacką wioską, a po okolicznych piaskach wędrowali beduini z wielbłądami.

Rząd wybudował dla nich domy jednorodzinne, nawet całe osiedle, ale nie chcieli w nim zamieszkać. Potrzebują przestrzeni i swobody ruchu, skupisko zabudowań było im obce.

Dlaczego planowe miasta nie działają


W tej odmowie odbija się paradoks urbanistycznych ambicji – nie tylko w Omanie, ale wszędzie na świecie, gdzie powstają zaplanowane tereny zurbanizowane – największym wyzwaniem jest przekonanie ludzi, by zechcieli w nim uczestniczyć.

Eksperymentalny, zeroemisyjny Masdar pod Abu Zabi nigdy nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Sąsiadujący z indyjskim Mumbajem jego młodszy brat – Navi Mumbaj okazał się skupiskiem osiedli bez atmosfery, enklawą wyizolowaną na prowincji.

W koreańskim Songdo meta szczęśliwości, przynajmniej statystyczna, jest już blisko. Miasto zbudowane na zachód od Seulu, na krańcach wielkiej sieci metra, ma już blisko 170 tys. mieszkańców, do połowy wieku powinno ich być 250 tys. Ono także powstało jako biznesowy koncept i – podobnie jak Duqm – jest specjalną strefą ekonomiczną, dającą pierwszeństwo biznesom. Songdo ma aurę nadmorskiej enklawy, pełnej wieżowców i strzelistych osiedli, oferuje uroczy Central Park, szerokie aleje i wszystkie potrzebne usługi. Ale nie ma pewności, jak długo będzie potrzebne – populacja aglomeracji Seulu już w połowie stulecia zacznie spadać.

Dżakarta jest największa


Podobnie zmniejszy się populacja Tokio. Japońskie miasto przez dekady królujące w rankingach największych metropolii świata właśnie spadło na trzecie miejsce. Według najnowszego raportu ONZ ukazującego urbanizacyjne trendy przyszłości realnie już w 2010 roku miastem najludniejszym na globie była Dżakarta, stolica Indonezji.

Dziś mieści ona trudne do wyobrażenia 42 miliony ludzi. Na drugim miejscu jest stolica Bangladeszu – skupiająca 37 mln mieszkańców Dhaka. Tokio zamyka podium z blisko 33,5 mln osób.

To przemeblowanie w rankingu zostało spowodowane nowym sposobem liczenia mieszkańców wielkich miast. Po raz pierwszy w 2025 r. ONZ przyjęło nową, uniwersalną dla całego globu metodę uwzględniającą tzw. mieszkańców nieformalnych, czyli zajmujących nieuregulowane dzielnice, jak slumsy czy kampongi.

To zwykle osoby o niskim statusie, które przybywają do aglomeracji ze wsi i miasteczek, zajmują najgorsze tereny i własnym sumptem klecą chatki, domki, które nie figurują na oficjalnych mapach.

W przeciwieństwie do Duqm, które jest strefą ściśle zaplanowanego rozwoju, zakładającego sprowadzanie określonych typów mieszkańców, w określonym celu i czasie, najpotężniejsze metropolie rosną w sposób niekontrolowany, sprawiający, że potężna część obywateli świata zurbanizowanego ma kłopot z dostępem do podstawowych dóbr: wody w kranie, świeżego powietrza, prądu, komunikacji miejskiej, opieki zdrowotnej czy szkół. W Dżakarcie tacy mieszkańcy stanowią większość – aż 30 mln. Dopiero teraz zostali policzeni i oficjalnie dostrzeżeni.

Nie oznacza to jednak, że ich prawa i potrzeby zostaną w przewidywalnej perspektywie spełnione. Codzienność w megamiastach (a są to także m.in. notowane w pierwszej dziesiątce Delhi, Szanghaj, Manila, Kalkuta czy Kair) to walka o przetrwanie.

Monstrualne korki, nielegalnie podciągana kanalizacja i elektryczność, wysokie zanieczyszczenie spalinami, hałasem, światłem, olbrzymie stłoczenie. Bo napływ ludzi przerasta tempo rozwoju infrastruktury. Mieszkańców przybywa szybciej niż domów, dróg, kabli czy przedszkoli.

A kiedy ludzie sami zajmują i zabudowują każdą wolną przestrzeń (jak w Dżakarcie, gdzie rozbudowa tras szybkiego ruchu i dzielnic biznesowych wywołała lawinowy napływ ubogich osób zamieszkujących tereny pomiędzy już istniejącymi zabudowaniami), nie da się miasta rozwijać i zmieniać bez naruszania czy wręcz niszczenia tak powstałego życia.

Pętla się zaciska, warunki stają się nie do wytrzymania i wtedy, jak magiczne lekarstwo, pojawiają się plany budowy nowych miast. Zacznijmy raz jeszcze, od początku – proponują politycy i urbaniści.

Tak rosną alternatywy dla Kairu czy Dżakarty, na nowych terenach, po wycince i przesiedleniach lokalnych wsi. Tyle że wszędzie powtarza się dylemat z Duqm – za wizją i planem nie chcą pójść ludzie.

Dlaczego ludzie lgną do miast


Pragnienie życia w mieście jest skomplikowanym konglomeratem ambicji, nadziei i potrzeb. Jednym z najstarszych i najtrwalszych marzeń ludzkości. Najubożsi przenoszący się do miast w Afryce, Ameryce Południowej czy Azji kierują się niegasnącym marzeniem wspięcia się wyżej po drabinie społecznej, doświadczenia lepszego życia, ale nie w spreparowanych okolicznościach tylko tam, gdzie już spełniły się ambicje innych. Miasto jest przede wszystkim marzeniem o wspólnocie, która wszystkich swoich członków zabiera wyżej.

A chęć bycia człowiekiem miejskim ma w sobie ważny element irracjonalny – do miast zmierzamy po coś więcej niż wygodne życie, po indywidualnie rozumiane spełnienie, które jest niemożliwe w ściśle zaaranżowanych okolicznościach.

Wyrastające na piaskach Duqm jest jeszcze jedną próbą sprowokowania lepszej przyszłości. Nie tak strzelistej i wybujałej jak ta, którą magnetyzuje Dubaj. Skromniejszej i bardziej pragmatycznej, ale jednak ambitnej. Bo zakładającej rozwój aglomeracji z niczego.

Omańczycy lubią odwoływać się do swej miejskiej historii, przypominać, że mają podstawy. Już 2800 lat p.n.e. istniały tu wpływowe miasta jak Ubar (jego pozostałości odkryto w latach 90. XX w. na pustyni), ważne centra międzynarodowego handlu kadzidłem.

Kto wyżywi miasta przyszłości


Jednak Ubar jest także symbolem przemijania i kruchości życia koncentrowanego według jednej specjalizacji. Na dobre i złe, uciekając przed monopolem naftowym Oman chce rozwijać ekonomie miejskie, a to znak naszych czasów i dominujący globalny trend, bo już 81 procent ludzi na Ziemi żyje w miastach różnej wielkości. Blisko połowa z nas – w tych olbrzymich.

Przyszłość rysuje się więc trochę jak Oman – jako wielkie zurbanizowane organizmy otoczone wyludnionymi krajobrazami. Na jedno tylko nie ma jeszcze odpowiedzi – kto wyżywi przyszłe miasta?

Bo urbanizacja nie zmieniła jednego – produkcja rolna wciąż toczy się na wsiach. A te znikają i pustynnieją.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Dyplomacja pand. Chiny pokazują siłę, Tokio liczy straty

Turcja. Wypadek autokaru w Antalyi. Zginęło dziewięć osób, wielu rannych

Akta sprawy Jeffreya Epsteina. Keir Starmer chce procesu dla byłego księcia

Wojna na Ukrainie. Zełenski o rozmowach trójstronnych. Padły dwie daty

Rosja. Wyciąg narciarski w Stepanowie zatrzymał się. Na pomoc czekano kilka godzin

Iran uderza w armie krajów Unii Europejskiej. Reakcja na komunikat Kai Kallas

Włochy. Giorgia Meloni wygląda jak anioł z bazyliki San Lorenzo in Lucina?

Rzym. Fontanna di Trevi z opłatą za oglądanie. Rozstawiono barierki

USA – Kuba. Trump grozi interwencję, władze reagują. Nasilone ćwiczenia wojskowe

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.