W skrócie
-
Donald Trump wymienił J.D. Vance’a i Marco Rubio jako potencjalnych kandydatów na stanowisko przyszłego prezydenta USA.
-
Trump stwierdził, że kandydat łączący cechy obu polityków byłby trudny do pokonania.
-
Trump po raz kolejny nie wykluczył startu na trzecią kadencję prezydencką.
Mianem „najciekawszego pytania” Donald Trump określił prośbę przeprowadzającego z nim wywiad dziennikarza NBC Toma Llamasa o wskazanie osoby, która mogłaby przejąć obowiązki prezydenta USA po wygaśnięciu II kadencji rządów republikanina.
Giełda nazwisk polityków, których przywódca mógłby poprzeć w kampanii przed wyborami w 2028 r. zamknęła się do dwóch: wiceprezydenta J.D. Vance’a i sekretarza stanu USA Marco Rubio.
Kto mógłby zastąpić Trumpa? Prezydent USA wymienia dwa nazwiska
– Cóż, nie chcę w to wchodzić. Mamy jeszcze trzy lata. Mam dwóch ludzi, którzy wykonują świetną robotę. Nie chcę się kłócić albo nie chcę używać słowa „walka”, to nie byłaby walka. Ale spójrz, J.D. jest fantastyczny i Marco jest fantastyczny – przekonywał Trump.
Amerykański prezydent stwierdził, że jedna z wymienionych osób jest „bardziej dyplomatyczna” od drugiej. Nie wskazał jednak, o którą mu chodzi. Stwierdził też, że obaj są bardzo inteligentni.
Zdaniem Trumpa, Rubio i Vance’a odróżnia ich „styl”. – Sam możesz dostrzec ten styl. Ale obaj są bardzo zdolni. Myślę, że połączenie J.D. i Marco byłoby bardzo trudne do pokonania. Ale w polityce nigdy nic nie wiesz, prawda? – mówił prezydent.
„Trzecia kadencja” wciąż możliwa? Trump: To byłoby ciekawe
W przeszłości Donald Trump kilkukrotnie wskazywał, że – wbrew amerykańskiej konstytucji – mógłby rozważyć możliwość pozostania na stanowisku prezydenta USA na trzecią kadencję.
Llamas zapytał swojego rozmówcę, czy wciąż przewiduje taki scenariusz. – Nie wiem, to byłoby ciekawe. Ale czy nie byłoby okropne, gdybym to potwierdził, gdybym dał ci odpowiedź, której oczekujesz? – dopytywał przywódca.
– To uczyniłoby życie dużo mniej ekscytującym. Ale robię to tylko z jednego powodu: by uczynić Amerykę znów wielką i na tym właśnie się skupiamy – podsumował Trump.