Ponad rok po zawieszeniu broni, które zakończyło wojnę między Izraelem a wspieranym przez Iran libańskim ruchem Hezbollah, obszary przygraniczne w Libanie pozostają w dużej mierze opuszczone, a Izrael nadal regularnie przeprowadza naloty powietrzne na południu kraju.
Po zebraniu próbek po niedawnym izraelskim oprysku ministerstwa rolnictwa i środowiska Libanu poinformowały, że w części z nich stwierdzono stężenia glifosatu „20-30 razy wyższe od średniej” dla tego obszaru.
W wydanym wspólnie oświadczeniu resorty rolnictwa i środowiska Libanu wyraziły obawy dotyczące „szkód w produkcji rolnej” oraz żyzności gleby.
Aoun określił opryski jako „rażące naruszenie libańskiej suwerenności oraz zbrodnię przeciwko środowisku i zdrowiu”.
Izraelska armia nie odpowiedziała na prośbę o komentarz. Misja pokojowa ONZ w Libanie, UNIFIL, poinformowała w poniedziałek, że została przez Izrael powiadomiona o planach rozpylania „nietoksycznej substancji chemicznej” w pobliżu granicy i ostrzegła personel, aby schronił się w bezpiecznych miejscach.
Opryski zmusiły UNIFIL do „odwołania ponad tuzina działań”. „To nie pierwszy raz, gdy IDF (izraelska armia) zrzuca z samolotów nieznane substancje chemiczne nad Libanem” – stwierdzono, określając operację jako „niedopuszczalną”.
Libańskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że zamierza skierować tę sprawę do Rady Bezpieczeństwa ONZ.