-
Co najmniej 10 pracowników FBI, pracujących przy śledztwie dotyczącym Donalda Trumpa i tajnych dokumentów, zostało zwolnionych.
-
Sędzia Aileen Cannon oddaliła sprawę karną przeciwko Trumpowi, uzasadniając to nielegalnym powołaniem prokuratora prowadzącego śledztwo.
-
Amerykańskie media informują, że zwolnienia w FBI mogą mieć dalszy ciąg i dotyczą osób zaangażowanych w dochodzenia przeciwko Trumpowi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W lipcu 2024 roku sędzia Aileen Cannon, nominowana na stanowisko przez Donalda Trumpa podczas jego pierwszej kadencji, oddaliła sprawę karną przeciwko niemu dotyczącą niewłaściwego obchodzenia się z niejawnymi dokumentami.
Decyzję oparła na uznaniu, że prowadzący śledztwo prokurator Jacka Smitha został powołany nielegalnie.
Jak podają liczne źródła stacji CBS News, a wcześniej także CNN, w środę zwolniono co najmniej 10 pracowników FBI, którzy pracowali przy śledztwie prowadzonym przez byłego prokuratora Smitha w sprawie przechowywania przez Trumpa tajnych dokumentów po opuszczeniu przez niego Białego Domu w 2021 roku.
USA. Zwolnienia w FBI. W tle sprawa przeciwko Trumpowi
Zwolnienia nastąpiły po tym, jak dyrektor Federalnego Biura Śledczego Kash Patel powiedział, że FBI zażądało udostępnienia bilingów telefonicznych, uzyskanych w ramach śledztwa Smitha.
Dane miały pochodzić z telefonów Patela oraz Susie Wiles, obecnej szefowej sztabu Białego Domu, kiedy oboje nie pełnili funkcji publicznych, lecz pozostawali w otoczeniu Trumpa.
Według informatorów dyrektor FBI nakazał zwolnienie niektórych swoich podwładnych, a także zarządził wszczęcie dochodzenia wewnętrznego.
W depeszy agencji Reutera zacytowano Patela, który twierdził, że FBI potajemnie zażądało wydania jego zapisów telefonicznych, „używając marnych pretekstów i ukrywając cały proces w utajnionych aktach, którego celem było uniknięcie wszelkiego nadzoru”.
W artykule dodano, że nie zweryfikowano żadnego z twierdzeń Patela. Sam dyrektor FBI nie przedstawił dowodów na nieprawidłowości popełnione przez pracowników, których zwolniono.
Czystki w FBI, sąd zablokował ujawnienie raportu. „Niepowetowane szkody”
Amerykańskie media zaznaczają, że ta seria zwolnień jest kolejnym przykładem czystek Kasha Patela, który już wcześniej pozbywał się funkcjonariuszy i innych pracowników związanych ze śledztwami w sprawie dokumentów w Mar-a-Lago i ataku na Kapitol z 6 stycznia 2021 roku.
W 2025 roku szef FBI zwolnił dziesiątki osób zaangażowanych w dochodzenia wymierzone w Donalda Trumpa. Według pięciu źródeł dziennika „The New York Times” zwolnienia w FBI nie zakończą się na wspomnianych 10 funkcjonariuszach.
Smith badał dwie sprawy federalne przeciwko Trumpowi. Pierwsza dotyczyła jego domniemanego niewłaściwego postępowania z dokumentami niejawnymi, znalezionymi w jego rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie po zakończeniu pierwszej kadencji oraz prób utrudniania pracy Departamentowi Sprawiedliwości, gdy ten zażądał od niego ich zwrotu.
Drugie dochodzenie dotyczyło bezprawnej próby obalenia wyników wyborów prezydenckich w 2020 roku i związanego z tym ataku na Kapitol. Prokurator Smith wycofał zarzuty w drugiej sprawie po zwycięstwie Trumpa w wyborach w 2024 roku.
Sam Patel od lat był obiektem dochodzeń Jacka Smitha i składał w 2022 roku zeznania przed jego ławą przysięgłych w ramach postępowania w dokumentów w Mar-a-Lago.
CBS News potwierdziło za źródłem zaznajomionym ze sprawą, że dane z telefonu Susie Wiles zostały przejrzane w ramach śledztwa dotyczącego przetrzymywania dokumentów, ale nie udało się zweryfikować, czy dotyczyło to również Patela.
W sprawie dotyczącej wyborów w 2020 roku, znanej jako „Arctic Frost”, dane z telefonu Patela nie zostały przedstawione sądowi.
W poniedziałek sędzia Aileen Cannon na stałe zablokowała ujawnienie raportu byłego prokuratora Jacka Smitha, dotyczącego przetrzymywania tajnych dokumentów przez Trumpa, tym samym przychylając się do wniosku prezydenta oraz jego byłych współoskarżonych – kamerdynera Walta Nauty i zarządcy posiadłości Carlosa de Oliveiry.
Cannon uznała, że publikacja raportu stanowiłaby „oczywistą niesprawiedliwość” wobec byłych oskarżonych i wyrządziłaby im „niepowetowane szkody”. Smitha miał pracować nad raportem mimo umorzenia śledztwa i liczył że zostanie on ujawniony – miał zawierać szczegółowe informacje dotyczące sprawy, które nie były wcześniej ujawniane.
USA. Tajne dokumenty znalezione w rezydencji Donalda Trumpa
Donald Trump po ustąpieniu z urzędu prezydenta miał zabrać z Białego Domu tysiące rządowych dokumentów, w tym setki z klauzulą tajności, i przetrzymywał je w prywatnej rezydencji na Florydzie.
Służby badały kontrowersyjną tezę obecnego dyrektora FBI, jakoby Trump odtajnił materiały z rezydencji jeszcze przed zakończeniem swojej pierwszej kadencji. Z kolei przejęcie rejestrów telefonicznych Wiles miało pomóc w ustaleniu, czy prawnicy Trumpa nie byli wykorzystywani do wywierania nacisków na świadków.
W 2023 roku wielka ława przysięgłych postawiła Trumpowi 37 zarzutów, w tym 31 z tytułu ustawy o szpiegostwie, za przewiezienie dziesiątek skrzyń z tajnymi materiałami, w tym z najwyższej kategorii tajemnicami wojskowymi i wywiadowczymi, do Mar-a-Lago i okazywanie ich osobom bez odpowiednich poświadczeń bezpieczeństwa.
Od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu jego administracja atakowała pracowników federalnych, którzy pracowali nad śledztwami w jego sprawie – zauważa CBS News. Departament Sprawiedliwości zwolnił grupę prokuratorów z zespołu Smitha, a FBI zwolniło agentów zaangażowanych w śledztwo w sprawie „Arctic Frost”.
W październiku 2025 roku Trump wzywał do postawienia przed sądem za „nielegalne i wysoce nieetyczne zachowanie” Smitha, byłego prokuratora generalnego Merricka Garlanda, byłego dyrektora FBI Christophera Wraya i innych urzędników.
Źródło: Reuters, CBS News, „The New York Times”