W ostatnich dniach duży rozgłos zyskał pomysł przedstawiony przez ekspertów Klubu Jagiellońskiego. Proponują oni, aby zamiast regularnych wypłat takich świadczeń jak 800 plus czy babciowe, państwo zagwarantowało każdemu nowo narodzonemu obywatelowi kapitał w wysokości 200 tys. zł. Kwota ta miałaby zasilić Fundusz Przyszłości w ramach którego środki byłyby gromadzone na indywidualnych kontach i inwestowane, co ma chronić je przed inflacją – zjawiskiem, które drastycznie obniżyło realną wartość dotychczasowych świadczeń. Rodzice mogliby korzystać z tych pieniędzy na konkretne cele: edukację, ochronę zdrowia czy wkład własny na pierwsze mieszkanie dla dziecka.
Eksperci wskazują, że dzięki likwidacji 800 plus udałoby się uwolnić miliardy złotych w budżecie. W ich ocenie świadczenie to stanowi ogromne obciążenie dla finansów państwa, a jego wpływ na demografię okazał się znikomy. Wprowadzenie 200 tys. zł na dziecko miałoby być „bezpiecznikiem” i realnym kapitałem startowym, który w przeciwieństwie do obecnych programów, faktycznie dawałby szansę na lepszy start w dorosłość.
200 tys. zł zamiast 800 plus? Ministra komentuje
Do propozycji odniosła się dziś w Polsat News ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Zdaniem Agnieszki Dziemianowicz-Bąk dotychczasowe programy przyjęły się w polskim społeczeństwie.
– Są zrozumiałe, jasne i stały się częścią domowych budżetów bardzo wielu rodzin. To duże osiągnięcie i wartość, której nie należy bagatelizować – przekonywała ministra w programie „Graffiti”. – Oczywiście możemy rozmawiać o tym jak świadczenia porządkować, jak sprawiać, żeby nie zmniejszając ich obfitości, trafiały one do tych, które są, którzy ich najbardziej potrzebują – dodała.
Szefowa resortu rodziny zgodziła się z argumentem, że świadczenia pieniężne tracą na inflacji i powinny być waloryzowane, ponieważ płace i płaca minimalne regularnie rosną.
– Oczywiście możemy rozmawiać o tym co zrobić, żeby jeszcze więcej pieniędzy i jeszcze bardziej bezpośrednio trafiało do kieszeni Polek i Polaków. Natomiast jeżeli coś działa, i to działa dobrze, to dobrze jest to przede wszystkim utrzymywać – powiedziała Dziemianowicz-Bąk. – Oczywiście od tego są think tanki, od tego są intelektualiści, żeby dyskutować, debatować. Ja na każdą taką debatę o przyszłości jestem otwarta – podsumowała ministra.