Zamknięcie cieśniny to odpowiedź Iranu na atak Stanów Zjednoczonych i Izraela, w wyniku którego zginął m.in. przywódca kraju ajatollah Ali Chamenei.
Dlaczego Cieśnina Ormuz jest ważna?
Cieśnina Ormuz to przesmyk, w najwęższym miejscu mający 33 km szerokości, umożliwiający żeglugę pomiędzy Zatoką Perską a Zatoką Omańską, z której można wypłynąć na Morze Arabskie a dalej na Ocean Indyjski. Stanowi ona jedyną morską trasę dla tankowców transportujących ropę z Iraku, Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu czy Iranu. Tą drogą także Kuwejt wysyła swój gaz ziemny.
Tymczasem statki znajdujące się w Zatoce Perskiej odbierały w sobotę komunikaty radiowe, nadawane przez irańskich Strażników Rewolucji, którzy ostrzegali, że nie mogą one przepływać przez ten obszar.
„Żaden statek nie ma prawa przepłynąć przez Cieśninę Ormuz” – głosił komunikat.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej na tydzień przed sobotnim atakiem Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran przeprowadził manewry morskie, testujące możliwości zablokowania cieśniny. Iran całkowicie wstrzymał wówczas ruch na jej wodach na kilka godzin.
„Dla nas ten surowiec byłby droższy”
– Konsekwencją zamknięcia jedynego z najważniejszy akwenów światowego handlu ropą naftową drogą morską byłby drastyczny wzrost ceny surowca na światowych rynkach – mówił kilka dni temu w rozmowie z Polską Agencją Prasową dr Łukasz Wyszyński, kierownik Katedry Stosunków Międzynarodowych Akademii Marynarki Wojennej.
Ekspert dodawał, że blokada cieśniny odbiłaby się także na Polsce. – Dla nas ten surowiec byłby droższy – powiedział.
Według ekspertów, całkowita blokada cieśniny mogłaby podnieść ceny nawet do 120 dolarów za baryłkę, a to natomiast może przełożyć się na wzrost cen paliw na polskich stacjach.
„Warto sobie prześledzić dzisiejsze nerwowe doniesienia na temat Cieśniny Ormuz, możliwych cen ropy, gazu i paliw oraz wielkiej niepewności surowcowej, jaką wywołał atak na Iran. Naprawdę, warto prześledzić to wszystko i przypomnieć sobie, że Unia Europejska importuje 90 proc. zużywanego gazu i 97 proc. zużywanej ropy oraz paliw” – napisał na portalu X Jakub Wiech redaktor naczelny serwisu Energetyka24.pl
„Ściągamy te surowce także z państw Zatoki Perskiej, ale taka zależności importowa sprawia, że jesteśmy ekstremalnie wrażliwi na jakikolwiek kryzys, bo np. zakłócenia dostaw nośników energii do Azji mogą od razu podbić ich ceny w Europie” – dodał.
Co z cenami paliwa w Polsce?
Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB, ocenia, że rynek ropy stoi przed największym szokiem podażowym od lat. Pierwsze weekendowe notowania wskazują na 10-proc. wzrosty. To oznaczać może, że za baryłkę będzie trzeba zapłacić ok. 75 dolarów.
– Jeśli Iran faktycznie zacznie atakować tankowce lub zablokuje ten szlak, cena ropy może błyskawicznie przebić barierę 100 dolarów. Taki scenariusz mógłby z kolei zbliżyć ceny na stacjach nawet do poziomu 6,5 – 7 zł za litr. Niemniej nie powinniśmy oczekiwać powtórki z 2022 r., kiedy Rosja napadła na Ukrainę i cena benzyny skoczyła do zakresu nawet 7-8 zł za litr – zaznaczył ekspert w swoim internetowym wpisie.
Z kolei po ataku na Iran Orlen opublikował komunikat, w którym informuje, że „na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie oraz jej potencjalne konsekwencje dla globalnych rynków surowców energetycznych”. Spółka podkreśliła, że do rafinerii należących do Orlenu ropa trafia z różnych kierunków m.in. z regionu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej oraz Skandynawii.