-
PiS ogłosi swojego kandydata na premiera podczas konwencji w Krakowie w sobotę.
-
Wśród możliwych kandydatów wymieniani są młodzi samorządowcy oraz Tobiasz Bocheński i Przemysław Czarnek, ale ostateczną decyzję podejmie Jarosław Kaczyński.
-
W partii panują ostre podziały, a politycy PiS nie są pewni, czy wskazany w sobotę kandydat będzie ostatecznym liderem w wyborach 2027 roku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– To jest totalna konspiracja, nikt nic nie wie. Serio – mówi nam jedna z lepiej poinformowanych osób z Nowogrodzkiej.
Chodzi o nazwisko kandydata na premiera, którego ma w sobotę 7 marca ogłosić Jarosław Kaczyński. Ma się to odbyć w miejscu nieprzypadkowym – w hali Sokół w Krakowie, gdzie w listopadzie 2024 roku Jarosław Kaczyński ogłosił Karola Nawrockiego jako kandydata na prezydenta. Dziesięć lat wcześniej w tym samym miejscu kandydatem na prezydenta ogłoszony został Andrzej Duda.
W PiS przyznają, że hala Sokół się dobrze Jarosławowi Kaczyńskiemu kojarzy i szukając od wielu tygodni sposobu na nowe otwarcie, uznał, że należy wrócić do sprawdzonych rozwiązań. Zwłaszcza, że sytuacja jest dla partii trudna. Dawno PiS nie był tak mocno podzielony, wewnętrznie skłócony i balansujący na granicy rozłamu, którego niby nikt nie chce, ale wszyscy o nim mówią i go wcale nie wykluczają.
Prezes PiS ogłosi kandydata na premiera. Giełda nazwisk
Obok spekulacji ruszyły także pielgrzymki do gabinetu prezesa, gdzie swoje racje wykładali przedstawiciele obu walczących frakcji: tzw. maślarzy, składających się z przeciwników Mateusza Morawieckiego i nawołujących do bardziej zdecydowanego kursu na prawo, aby odbić wyborców obu Konfederaci i braunistom oraz tzw. harcerzy, składających się ze zwolenników byłego premiera, przekonujących, że receptą na zwycięstwo jest kurs do centrum i skupienie się na agendzie programowej.
Wśród pierwszych pojawiających się medialnie kandydatów na czoło wysunęły się dwa nazwiska: Tobiasza Bocheńskiego oraz Przemysława Czarnka. Był też w tym gronie wymieniany Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, ale ten pomysł niespecjalnie spodobał się Karolowi Nawrockiemu, więc szybko upadł. Z kolei kandydatury Bocheńskiego i Czarnka miały być nie do zaakceptowania dla frakcji harcerzy.
Argumenty przedstawiane prezesowi przez różnych emisariuszy były jednoznaczne: jeśli prezes chce zakończyć spory, musi znaleźć kandydata na premiera, który pogodzi obie frakcje i nie będzie premiował żadnej z nich.
Wszyscy trzej pasują do charakterystyki, przedstawionej przez Kaczyńskiego, który wskazywał, że kandydat musi być młody, nieobciążony bagażem rządów PiS oraz dający nadzieję na pozyskanie patriotycznego elektoratu.
– Nasz kandydat na premiera musi pozwolić wygrać nam wybory. Musi być lokomotywą wyborczą. Zasługi są ważne, ale dziś najważniejsze jest zwycięstwo i zjednoczenie elektoratu patriotycznego – mówił Kaczyński w rozmowie z Radiem Maryja.
Na medialnej giełdzie pojawiały się także inne nazwiska, jak chociażby aktywny ostatnio medialnie, zwłaszcza w tematyce SAFE, były minister rozwoju i technologii Piotr Nowak, choć nasi rozmówcy, którzy go znają, przekonują, że do powrotu do polityki go specjalnie nie ciągnie.
Na kogo postawi Kaczyński? Docelowy kandydat czy „zderzak”?
– Do ostatniej chwili na Nowogrodzkiej trwają jakieś narady i ustalenia. Nie jestem pewien, czy na ostatniej prostej prezes nie zmienił zdania, to znaczy, że na początku miał w głowie kogoś innego, a kogoś innego w sobotę ogłosi. Zupełnie nie byłbym tym zdziwiony – mówi nam jeden z posłów PiS.
Zwłaszcza, że w PiS jest sporo głosów, że zaprezentowany teraz kandydat PiS nie będzie tym docelowym, który poprowadzi partię do wyborów w 2027 roku. – Teraz potrzebujemy kogoś, kto zostanie nową twarzą, symbolem nowego otwarcia i kto pomoże wyjść z kryzysu dotyczącego podziałów wewnętrznych. Ratowanie partii to jest nadrzędny cel prezesa – wskazuje inny z naszych rozmówców.

Scenariusze więc są dwa. Jeśli wskazany kandydat okaże się wielkim politycznym talentem i zaskarbi sobie sympatię wyborców prawicy oraz zaufanie prezesa Kaczyńskiego to niewykluczone, że prezes nie będzie szukał nikogo innego w 2027 roku.
Drugi scenariusz zakłada, że kandydat będzie „zderzakiem”, który może się zużyć w ciągu najbliższych miesięcy i wtedy na starcie właściwej kampanii wyborczej zostanie wymieniony na kogoś innego, kto poprowadzi PiS do wyborów.
– Dlatego prezes musi myśleć do przodu i nie może dzisiaj wyłożyć na stół najlepszych kart. Myślę, że ma w głowie parę nazwisk, ale część zatrzyma jeszcze na później – wskazuje nasz rozmówca.
Kiedy jednak rozmawia się z politykami PiS, to obie frakcje są zgodne co do tego, że sobotnia konwencja nie zakopie sporów.
– Morawiecki nie zrezygnuje z aspiracji do bycia premierem i odgrywania pierwszoplanowej roli w partii. A maślarze i ziobryści nie zrezygnują z podgryzania go i przycinania jego wpływów. To za daleko zaszło, aby można było to przeciąć jednym ruchem – relacjonuje polityk, starający się utrzymywać dobre relacje z obiema frakcjami.
Morawiecki prezentuje raport w przeddzień konwencji PiS
I choć jego współpracownicy zapewniali, że data prezentacji została ustalona na długo przed wyznaczeniem daty konwencji w Krakowie, to prezes Kaczyński i tak był mocno niezadowolony z tej koincydencji zdarzeń oraz z tego, że Morawiecki nie zdecydował się na przełożenie terminu prezentacji raportu.
-
Między Morawieckim a Kaczyńskim „coś pękło, coś się skończyło”
– Mateusz konsekwentnie pokazuje, że ma swój pomysł na Polskę, na partię i że zbiera ludzi, którzy podzielają jego wizję, a jest ich w partii dużo. Prezes Kaczyński jest cały czas przekonywany przez maślarzy i ziobrystów, że Mateusz odbierze mu władzę w partii, co jest bzdurą, bo nie było ani jednego momentu, w którym Mateusz zachowałby się nielojalnie wobec PiS czy prezesa – przekonuje stronnik Morawieckiego.
– Ktokolwiek zostanie namaszczony na kandydata na premiera, to nie mam wątpliwości, że harcerze go nie zaakceptują i dalej będą bujać łódką. Dla nich jedynym rozwiązaniem jest wskazanie Morawieckiego do roli premiera, czego PiS zrobić nie może i czego prezes nie zrobi. Dlatego ten klincz będzie trwał – odpowiada przeciwnik Morawieckiego.
Prawo i Sprawiedliwość zaprosiło dziennikarzy w niedzielę, czyli dzień po konwencji w Krakowie, na spotkanie w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej. Zapowiedziano, że w spotkaniu będzie uczestniczył także kandydat PiS na premiera.
– To oznacza, że ktoś jednak zostanie wskazany. To dobrze, bo w partii krążyły jeszcze niedawno żarty, że prezes zapowiedział co prawda, że wskaże kandydata w marcu, ale nie dodał którego roku – śmieje się jeden z naszych rozmówców z PiS.