Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Dubaj a wojna na Bliskim Wschodzie. Influencerzy nagle dostali zakaz

Przez Pokój Prasowy11 marca, 20263 min odczytu

Na papierze wszystko wyglądało prosto. Ekipa telewizyjna dostaje akredytację, jedzie na miejsce i relacjonuje wydarzenia.

W Dubaju wyglądało to inaczej.

Akredytacja została wydana przez National Media Office na sześć miesięcy. Była płatna i – zgodnie z dokumentami – pozwalała na pracę dziennikarską w kraju.

Relacje na żywo miały być proste: kamera, reporter i panorama miasta w tle. Taki obraz pozwala widzom zobaczyć, że relacja rzeczywiście powstaje na miejscu.

Nasza praca polegała właśnie na takich wejściach – na tle panoramy Dubaju, a nie na filmowaniu konkretnych budynków czy infrastruktury.

Problem polegał na tym, że kamera ustawiona na tle miasta szybko przestawała być mile widziana. Nie na prywatnych terenach czy w centrach handlowych. Na zwykłych ulicach. Na chodnikach.

Wystarczyło kilka minut, by pojawiała się ochrona albo policja.

– Jest czas wojny – słyszeliśmy. – Przepisy się zmieniły.

Najbardziej symboliczna sytuacja wydarzyła się minutę przed wejściem na żywo. Kamera była ustawiona na ulicy z widokiem na downtown Dubaju, w miejscu publicznym.

Wtedy pojawiła się ochrona i policja. Transmisja się nie odbyła.

Dokument, który przestał wystarczać


Akredytacja została wydana już po rozpoczęciu konfliktu w regionie. We wniosku jasno wskazano, że chodzi o relacjonowanie wydarzeń związanych z napięciem na Bliskim Wschodzie.

W liście motywacyjnym redakcja została nawet poproszona o szczegółowe opisanie charakteru pracy i wyjaśnienie, że chodzi o relacjonowanie wydarzeń związanych z konfliktem.

Dlatego tym bardziej zaskakiwało to, co działo się później.

Na miejscu dokument nagle przestawał wystarczać.

Raz pojawiała się informacja, że potrzebne jest dodatkowe pozwolenie policji. Innym razem, że w czasie wojny nie wolno filmować miasta. Jeszcze innym razem nikt nie był w stanie powiedzieć, kto właściwie podejmuje decyzję.

Przepisy, których nikt nie potrafił wyjaśnić


W Dubaju działa system pozwoleń na produkcje telewizyjne i filmowe, którym zajmuje się specjalna komisja. Zwykle dotyczy to dużych produkcji, planów filmowych czy nagrań konkretnych obiektów.

Relacje na żywo z panoramą miasta to zupełnie inna sytuacja.

Jak wynikało z wcześniejszych informacji, w takich przypadkach dodatkowe pozwolenia nie były wymagane. Mimo to na miejscu zaczęły pojawiać się kolejne interpretacje przepisów.

Jedni mówili o konieczności uzyskania zgody policji. Inni twierdzili, że w czasie konfliktu filmowanie miasta w ogóle nie jest możliwe.

Najbardziej zaskakujące było jednak to, że nikt nie potrafił wskazać instytucji, która mogłaby taką zgodę wydać.

Najprostszym rozwiązaniem było więc zakończenie nagrania. W praktyce wyglądało to tak, że każdy interpretował przepisy inaczej, a najbezpieczniejszą decyzją było po prostu przerwanie zdjęć.

Z akredytacją w ręku do końca wizyty w Dubaju staraliśmy się realizować wejścia na żywo tam, gdzie było to możliwe.

Dokument nigdy nie został cofnięty ani unieważniony. Mimo to każda próba pracy z kamerą wymagała szukania miejsca, w którym obecność ekipy telewizyjnej nie wywoła natychmiastowej interwencji służb.

Dubaj. Wizerunek przede wszystkim


Podobne zjawisko było widoczne także w mediach społecznościowych.

Część influencerów publikowała nagrania pokazujące, że w Dubaju wszystko działa normalnie i bezpiecznie. Takie materiały pojawiały się bez przeszkód.

Inaczej było z nagraniami pokazującymi alarmy, przechwycone drony czy napięcie w regionie. Z Dubaju docierały informacje, że twórcy publikujący takie materiały byli wzywani do ich usuwania, a w niektórych przypadkach także wydalani z kraju.

Jeszcze dalej poszedł Katar. Tam – według lokalnych mediów – zatrzymano nawet blisko 200 osób, które w mediach społecznościowych publikowały nagrania pokazujące skutki alarmów czy napięcia w regionie. Zarzuty dotyczyły rozpowszechniania nieprawdziwych informacji i wywoływania paniki.

Dubaj od lat buduje swój wizerunek jako miejsca stabilnego, bezpiecznego i luksusowego. Turystyka i globalny obraz miasta są tu równie ważne jak gospodarka.

Dlatego w czasie napięcia w regionie jedno pozostaje niezmienne.

Najważniejsze jest to, jaki obraz Dubaju zobaczy świat.

Ze Stambułu dla Interii Tomasz Lejman

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Rosja – Niemcy. Politycy AfD wybierają się na „rosyjskie Davos”

Rosja. Nowe ograniczenie w Moskwie, chodzi o ataki terrorystyczne

„Alligator Alcatraz”. Ośrodek dla nielegalnych imigrantów ma zostać zamknięty

Żołnierze USA nie trafią do Polski? Kosiniak-Kamysz dementuje doniesienia mediów

Kuba – USA. Administracja Trumpa ma propozycję dla Hawany. Ogromna kwota

Węgry. Ambasador Rosji wezwany do MSZ. Chodzi o atak na Ukrainę

Rosja. Władimir Putin z nadzwyczajnym uprawnieniem. Duma zagłosowała

Wojna na Ukrainie. Zełenski reaguje na zmasowany atak Rosji, „to nie przypadek”

Mołdawia. Rosyjski dron nad krajem, apel do mieszkańców

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.