Zanim jednak komórka trafi do etui, uczeń będzie musiał złamać zawarty w statucie zapis o tym, że urządzenia ekranowe po wejściu do szkoły trafiają do specjalnych szafek.
– Konsultowaliśmy wszystko z Ministerstwem Edukacji Narodowej i z rodzicami. Pomysł bardzo się spodobał. Wszystkie strony go akceptują, a my mamy poczucie, że działamy dla dobra dzieci – tłumaczy Interii dyrektor Lasek.
Oczywiście będą wyjątki – choćby osoby ze zdrowotnym uzasadnieniem posiadania telefonu. Będzie to kwestia ustalana indywidualnie.
– Widzimy co się dzieje, gdy nie ma jakiegokolwiek ograniczenia, telefon jest niemalże przyspawany do ręki ucznia. Oni ze sobą nie rozmawiają, nie zawiązują relacji, mają w ogóle problem z utrzymaniem koncentracji, jakiejkolwiek rozmowy – tłumaczy pomysł Barbara Mizerska, pedagog szkolny.
Tysiąc sztuk etui na telefony komórkowe
W skrajnym przypadku, uczeń ma mieć możliwość skorzystania z telefonu zlokalizowanego w sekretariacie. – Nikomu tego nie odmówimy, jeśli będzie taka potrzeba – dodaje pedagog.
Pomysł ograniczenia korzystania z komórek przez dzieci nie jest nowy. Już teraz w nieoficjalnych rozmowach z pracownikami ministerstwa słyszymy, że całkowity zakaz może się pojawić już we wrześniu 2026 roku.
– Ministerstwo z uwagą obserwuje takie pilotażowe programy. Na pewno wnioski będą bardzo ciekawe. – słyszymy nieoficjalnie.
Na ten moment używanie telefonów komórkowych w szkołach regulują wewnętrzne przepisy. W niektórych placówkach są bardziej, w innych mniej liberalne. Są takie szkoły, w których wprowadzono już całkowite zakazy.
Zamość zakupił jak na razie tysiąc dedykowanych etui, wspiera też szkoły w montażu specjalnych szafek.
– Proponujemy systemowe rozwiązania, aby zapobiec bezzasadnemu korzystaniu przez uczniów z urządzeń ekranowych, w tym telefonów. Chcemy, aby szkoła powróciła do systemu, gdzie nawiązywane były relacje między uczniami – tłumaczy w rozmowie z Interią Jacek Bełz, rzecznik prasowy zamojskiego Urzędu Miasta.
„Serio przesada”. Uczniowie o planach szkoły
Co ciekawe, uczniowie z którymi rozmawialiśmy o sprawie wcale nie są przeciwni.
– Uważam, że trzeba coś zrobić. Mamy korytarz z czwartoklasistami to tam jest już serio przesada. Siedzą obok siebie z telefonami, grają w coś i krzyczą jakieś niezrozumiałe rzeczy. Niesamowite, to trzeba zobaczyć na własne oczy – mówi Interii Natalia, uczennica ósmej klasy.
– Młodsze klasy w ogóle ze sobą już nie rozmawiają, tak jakby siedzą obok, a komunikują się przez jakieś gry, obrazki, filmiki. Wydaje mi się, że u nas jest tego mniej, ale czwarta, piąta klasa to naprawdę masakra – dodaje jej koleżanka Magda.
„A co poza szkołą?” Rodzice o najnowszym pomyśle
Przedstawiciele miasta konsultowali pomysł ze wszystkimi stronami. Poparcie jest powszechne, jednak rodzice zwracają uwagę na coś innego.
– My możemy zabraniać, ale dzieci i tak wymyślą jak go obejść. To jest jedno, a druga sprawa, telefonów i mediów społecznościowych ogólnie jest za dużo nie tylko w szkole, ale i w domu i poza domem – zwraca uwagę pani Krystyna, matka jednego z uczniów.
– Musi za tym iść też edukacja, rozwój emocjonalny. Bo pusty zakaz dziecko potraktuje po prostu jako opresję – dodaje kobieta.
Szkoła zamierza na bieżąco prowadzić prelekcje poświęcone konsekwencjom uzależnienia od ekranów. Jest to także jeden z punktów podstawy programowej przedmiotu Edukacja Zdrowotna. Co więcej, pojawiły się plany wprowadzenia obowiązku uczestnictwa na tej lekcji.