Pozytywnie kandydaturę byłego ministra edukacji ocenia 25 proc. ankietowanych. 9,7 proc. uważa, że to kandydatura raczej dobra, 15,3 proc. – że zdecydowanie dobra.
Wyborcy Konfederacji zdecydowanie na „nie”
W badaniu sprawdzono także, jak rozkładają się głosy wśród wyborców poszczególnych partii – zobacz TUTAJ. Sondaż pokazał, że grupą, która najbardziej krytycznie ocenia Czarnka jako kandydata na premiera, są zwolennicy Konfederacji.
Tymczasem pierwsze przemówienie Przemysława Czarnka po ogłoszeniu go jako kandydata PiS na premiera mogło wskazywać, że ma on przekonać do siebie wyborców Konfederacji. Co zatem poszło nie tak?
Polityk „wręcz idealny”, ale…
– Warto zwrócić uwagę na paradoks całej tej sytuacji – komentuje w rozmowie z Interią dr hab. Rafał Chwedoruk, prof. Uniwersytetu Warszawskiego. Jak wskazuje politolog, Przemysław Czarnek pod wieloma względami wydawał się być politykiem wręcz idealnym pod kątem budowania pomostów pomiędzy PiS-em a Konfederacją.
– Po pierwsze, gdy był ministrem edukacji, uwikłał się w spory natury kulturowej i przedstawiał się jako polityk mocno antyestablishmentowy. To odpowiadałoby konfederatom nie tylko jako politykom, ale też ich wyborcom. Po drugie, o czym mało osób pamięta, Przemysław Czarnek prezentował mocno rynkowe poglądy, absolutnie odległe od standardu Prawa i Sprawiedliwości (a bliskie Konfederacji – red.) – wylicza prof. Chwedoruk.
Co zatem poszło nie tak? Gdzie ten paradoks?
Prof. Chwedoruk robi szybki przegląd „ścieżki sukcesu” ugrupowań „na prawo od PiS”.
– Fenomen zaczął się od wyborów europejskich w 2014 roku i wejścia do Parlamentu Europejskiego komitetu Janusza Korwin-Mikkego. Chwilę potem, wraz z powrotem PiS do władzy, nadeszły złote lata. Dziś wyborcy Konfederacji to w większości ludzie w młodym wieku, którzy byli socjalizowani politycznie w kontrze do rządów Barty Szydło i Mateusza Morawieckiego, dla których PiS to po prostu establishment. I tu Przemysław Czarnek odbierany jest właśnie jako człowiek establishmentu, skądinąd minister w rządzie PiS-u – mówi.
A do tego lojalny członek partii. Tak wybór Czarnka na kandydata na premiera tłumaczył na łamach Interii w rozmowie z Kamilą Baranowską jeden z polityków PiS: „Dla nas kluczowe jest to, że od teraz nasze pomysły, inicjatywy będą miały konkretną twarz konkretnego polityka, czyli Przemysława Czarnka. I wiadomo, że jak on coś powie, to jest to linia partii i jedyny nasz przekaz, a nie że każdy chodzi i opowiada, co chce, jedna frakcja mówi jedno, druga co innego i jeszcze nawzajem się krytykują i atakują”.
Scenariusz zabezpieczania starego elektoratu
Nawet w obliczu cytowanych wyników sondażu prof. Chedoruk uważa, że nominacja dla Czarnka to „ratowanie PiS przed Konfederacjami”. I wyjaśnia:
– Przemysław Czarnek jest postrzegany jako polityk bardzo wyraźny, jednoznacznie pryncypialny. To polityk z Lubelszczyzny, jednego z bastionów wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, co też, jak sądzę, na prawicy jest pozytywnie wartościowane.
Co to oznacza? Zdaniem prof. Chwedoruka, PiS w pierwszej kolejności chce zabezpieczyć dotychczasowy elektorat przed jego ucieczkami do Konfederacji Sławomira Mentzena, a przede wszystkim, do Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, który na Lubelszczyźnie i na Podkarpaciu zyskał najlepsze swoje wyniki w skali kraju.
Scenariusz na zwrot akcji
Inaczej na wyniki sondażu patrzy dr Agnieszka Zaremba, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
– Moim zdaniem kandydatura Przemysława Czarnka jest przede wszystkim po to, żeby odciągnąć uwagę wyborców, także wyborców Prawa i Sprawiedliwości, od wewnętrznych konfliktów w partii – wskazuje.
– Zwróćmy uwagę, że tak silna osobowość, bardzo kontrowersyjna, spowodowała, że my w zasadzie nie zajmujemy się w tej chwili tym, jak bardzo wrze w samym łonie Prawa i Sprawiedliwości, tylko zajmujemy się właśnie Przemysławem Czarnkiem. Moim zdaniem, z punktu widzenia prezesa, ten zamysł się udał – komentuje dr Zaremba. I zwraca uwagę na konkretne cechy kandydata PiS na premiera.
– Przemysław Czarnek to jest taki polityk, którego czasem brzydko określa się zderzakiem. On po prostu bierze na siebie wszystkie negatywne komentarze, potrafi mocno odpowiedzieć. Jest taki teflonowy, po nim to po prostu spływa – wylicza dr Zaremba i wskazuje, że z punktu widzenia prowadzenia narracji i kampanii wyborczej to pozytywna postać.
Czy jednak rzeczywiście będzie kandydatem PiS premiera? Zdaniem dr Zaremby to nie takie oczywiste.
– Dziś widzimy skutecznie prowadzoną narrację, która odciąga nas od wewnętrznych kłótni w PiS i, moim zdaniem, ma na celu też pewną konsolidację sił w partii, ale do faktów jeszcze daleko. Zdaniem rozmówczyni Interii może jeszcze dojść do zmiany kandydata Prawa i Sprawiedliwości na premiera.
Gdyby wybory odbyły się w najbliższym czasie, Prawo i Sprawiedliwość uzyskałoby 24,7 proc. głosów – wynika z najnowszego sondażu IBRiS dla Polsat News. Z badania wynika, że największym poparciem Polaków cieszy się Koalicja Obywatelska (31,1 proc.), a na trzecim miejscu plasuje się Konfederacja z 13,6 procentami głosów.