-
Jamraj zachodni, uznawany za wymarłego na kontynencie od 100 lat, został uchwycony na kamerze w rezerwacie Pilliga w Nowej Południowej Walii.
-
W ramach projektu relokacji przeniesiono 66 jamrajów zachodnich z Zatoce Rekina do rezerwatu, a po półtora roku zaobserwowano samicę z trójką młodych.
-
Według Australian Wildlife Conservancy nagranie to stanowi ważny krok w przywracaniu gatunku i naprawianiu szkód wyrządzonych przez inwazyjne drapieżniki.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Mówimy bowiem o zwierzęciu, które już 100 lat temu znalazło się na krawędzi wymarcia. A zatem krótko po przybyciu na tereny Australii europejskich kolonizatorów, za którymi dotarły tu także zwierzęta z Europy – lisy, dziki, koty, szczury, gronostaje. Wszystkie one przyczyniły się do zagłady fauny małych torbaczy australijskich, do których zalicza się jamraje.
Te nieduże torbacze podobne nieco do szczurów albo królików. Mają okrągłe uszy i spiczaste pyszczki. Można je rzeczywiście wziąć za gryzonie, ale to torbacze – krewni kangurów, koali czy wombatów. Kilka wciąż jeszcze licznych, acz i tak ginących gatunków jamrajów takich jak jamraj nosaty czy jamraj pręgowany zamieszkuje rozległe, trawiaste tereny zwłaszcza wschodniej Australii.
Jamraj zachodni wymarł w kontynentalnej Australii
Jamraj zachodni przeciwnie, był charakterystyczny dla zachodniej części Australii. Niegdyś liczny, błyskawicznie zniknął pod wpływem presji Europejczyków i ich zwierząt. Niegdyś zamieszkiwał porośnięte roślinnością zarośla wydm i wzgórz, wrzosowiska i pagórkowate łąki. Jego zasięg prawdopodobnie wykraczał daleko poza Australię Zachodnią i sięgał także południowej części kraju. Ostatni znany przypadek występowania tego jamraja w kontynentalnej Australii pochodzi z 1922 r. w Ooldea w Australii Południowej oraz z 1929 r. w Rawlinna w Australii Zachodniej.
Zwierzę zachowało się jedynie na wyspach położonych u brzegów Australii Zachodniej, zwłaszcza w Zatoce Rekina. Tam nie było zagrażających im zwierząt z Europy, więc mogły jakoś funkcjonować. Pomysły, aby ponownie próbować wprowadzić je do kontynentalnej Australii pojawiły się już w XX wieku. W 1995 r. taka próba w Heirisson Prong zakończyła się klęską. W XXI wieku jamraje zachodnie zostały umieszczone w kilku zamkniętych rezerwatach zachodnioaustralijskich, a także w Parku Narodowym Sturta i Rezerwacie Stanowym Pilliga w Nowej Południowej Walii, po drugiej stronie kraju. W rezerwacie Pilliga jamraje zostały we wrześniu 2023 r. wypuszczone na wolność.
Ich obserwacja była jednak trudna, nie było jasne jak sobie radzą. Dopiero teraz udało się uchwycić na kamerach zwierzęta radzące sobie na wolności całkiem nieźle. Australijczycy ujrzeli na zdjęciach samicę z trójką młodych, co określają jako cud.
Jak podaje Australian Wildlife Conservancy (AWC), to nagranie i ten projekt stanowią monumentalny krok w staraniach o przywrócenie zagrożonego gatunku w Australii i naprawę szkód wyrządzonych przez inwazyjne drapieżniki. Ponowne pojawienie się tego małego torbacza jest prawdziwym cudem i daje nadzieję innym zagrożonym gatunkom. Okazuje się, że niepowetowane na pozór straty da się cofnąć.
Na tym terenie nie ma groźnych drapieżników
AWC na swojej stronie informuje o obserwacji jamrajów zachodnich w Nowej Południowej Walii. Jak czytamy, rezerwat Pilliga położony w Nowej Południowej Walii, około 420 kilometrów na północny zachód od Sydney, został wybrany ze względu na środowisko wolne od drapieżników, kluczowe dla przetrwania torbacza. W ramach starannie zaplanowanego projektu relokacji, 66 jamrajów zostało przeniesionych z ich rodzimego siedliska w Zatoce Rekina w Australii Zachodniej do tego obszaru chronionego. Po półtora roku wiemy, że zwierzęta zaczęły się rozmnażać.
Z dziewięciu znanych gatunków jamrajów jeden wymarł całkowicie – to jamraj pustynny z serca kontynentu. Z pozostałych jedynie jamraj nosaty jest jeszcze dość liczny.
