-
Zjednoczone Emiraty Arabskie przygotowują się do pomocy Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom w otwarciu cieśniny Ormuz siłą, zabiegając o rezolucję ONZ umożliwiającą takie działania.
-
ZEA zmieniają swoje podejście wobec Iranu, skłaniając się ku otwartemu wsparciu USA i postulując przejęcie kontroli nad wyspą Abu Musa przez Stany Zjednoczone.
-
Iran odpowiedział nasileniem ataków rakietowych i dronowych na ZEA, ostrzegając o zniszczeniu infrastruktury każdego państwa Zatoki Perskiej wspierającego operację przeciwko niemu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Emiraccy dyplomaci wezwali Stany Zjednoczone oraz potęgi militarne z Azji i Europy do utworzenia koalicji w celu otwarcia cieśniny Ormuz siłą – przekazał w rozmowie z „The Wall Street Journal” przedstawiciel władz ZEA.
ZEA zabiegają o przyjęcie stosownej rezolucji na czwartkowym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, która umożliwiłaby takie działania – dodali inni informatorzy dziennika. Poparcie dla ich stanowiska miał wyrazić Bahrajn, bliski sojusznik i gospodarz Piątej Floty Marynarki Wojennej USA.
Choć państwa Azji i Europy są obecnie niechętne do poparcia rezolucji, to ZEA wierzą, że pomogą one w odblokowaniu cieśniny po głosowaniu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
MSZ Zjednoczonych Emiratów Arabskich przywołało osobną rezolucję ONZ potępiającą ataki Iranu na miasta ZEA, a także decyzję innego organu ONZ – Międzynarodowej Organizacji Morskiej – krytykującą zamknięcie cieśniny Ormuz. Podkreślono również, że na świecie panuje „szeroki konsensus” w sprawie konieczności utrzymania wolności żeglugi w tym regionie.
Jak ustalił dziennik, Rosja i Chiny mogą zawetować rezolucję, natomiast Francja proponuje inną wersję dokumentu. Przedstawiciele krajów Zatoki Perskiej twierdzą jednak, że nawet jeśli rezolucja zostanie odrzucona, ZEA nadal będą gotowe do przyłączenia się do wojny.
ZEA ma dość blokady cieśniny Ormuz. Chcą dołączyć do wojny
Zdaniem przedstawicieli władz ZEA Iran walczy o przetrwanie i może być gotów pociągnąć za sobą na dno globalną gospodarkę poprzez utrzymanie blokady cieśniny Ormuz. Chcą takiej sytuacji przeciwdziałać.
Iran z kolei naciska na wprowadzenie stałego nadzoru nad cieśniną, w tym systemu opłat dla przepływających statków.
Państwa Zatoki Perskiej obawiają się, że każde rozwiązanie dyplomatyczne w praktyce dałoby Teheranowi formalny wpływ na zarządzanie tym szlakiem morskim.
Nie jest jednak jasne, czy działania militarne byłyby w stanie otworzyć cieśninę. Jak wskazują analitycy wojskowi, taka operacja wymagałaby kontroli nie tylko samego szlaku wodnego, ale także przyległych terenów na całej jego długości, wynoszącej około 160 km, potencjalnie z udziałem wojsk lądowych.
Kraje Zatoki Perskiej, które popierają działania militarne, uważają, że ryzyko wynikające z posiadania wrogiego sąsiada kontrolującego tak ważny kanał jest warte podjęcia ryzyka – twierdzą informatorzy „WSJ”.
ZEA zmieniają kurs wobec Iranu. Staną do walki po stronie USA?
Nowe, bardziej asertywne podejście ZEA oznacza zasadniczą zmianę w ich strategii – oceniają urzędnicy z państw Zatoki Perskiej.
Dotychczas Dubaj, centrum handlu Emiratów, utrzymywał intensywne relacje gospodarcze z Iranem. Jeszcze przed wybuchem konfliktu emiraccy dyplomaci starali się mediować w rozmowach między Waszyngtonem i Teheranem.
Przed wybuchem wojny ZEA postrzegały Iran jako trudnego sąsiada, ale kierującego się logiką w swoich stanowiskach politycznych – powiedział jeden z urzędników. Wybuch wojny miał jednak ujawnić zupełnie inną twarz reżimu – wywołującą panikę oraz atakującą hotele i lotniska w Dubaju.
Irańskie ataki ograniczyły ruch lotniczy i turystykę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Podważyły również fundamentalny atut tego kraju – bycie oazą spokoju w trudnym sąsiedztwie.
Teraz ZEA skłaniają się ku stanowisku prezydenta Donalda Trumpa, który naciska, by sojusznicy w większym stopniu wzięli na siebie ciężar działań wojennych, zwłaszcza w kwestii otwarcia cieśniny Ormuz.
Co więcej, tamtejsze władze wskazały, że Stany Zjednoczone powinny przejąć kontrolę nad położoną na wyspą Abu Musa. Wyspa od blisko pół wieku znajduje się pod administracją Iranu, choć roszczenia do niej zgłaszają także ZEA.
Jak wcześniej informował „Wall Street Journal”, Trump miał powiedzieć swoim współpracownikom, że jest gotów zakończyć wojnę z Iranem bez przywracania żeglugi w cieśninie, pozostawiając tę kwestię do rozwiązania innym państwom.
Setki ataków i groźby ze strony Iranu. ZEA stoją przed dylematem
Udział ZEA w uwolnieniu cieśniny Ormuz wiąże się z poważnym ryzykiem. Otwarte opowiedzenie się po stronie przeciwnej Iranowi może wywołać napięcia, które utrzymają się znacznie dłużej niż sam konflikt – ocenia „WSJ”.
Iran odpowiedział nasileniem ataków na Zjednoczone Emiraty Arabskie. Po okresie względnego spadku intensywności nalotów, w ostatnich dniach liczba uderzeń z użyciem rakiet i dronów gwałtownie wzrosła – tylko we wtorek było to blisko 50 ataków pociskami balistycznymi, manewrującymi oraz dronami.
Teheran ostrzegł, że zniszczy kluczową infrastrukturę cywilną każdego państwa Zatoki Perskiej, które wesprze operację przejęcia jego terytorium, wskazując w szczególności na Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Iran zrzucił na Zjednoczone Emiraty Arabskie więcej pocisków i dronów – prawie 2500 – niż na jakikolwiek inny kraj, w tym Izrael.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Jaki jest potencjał militarny ZEA?
ZEA dysponują bazami wojskowymi, jednym z największych portów kontenerowych na świecie Jebel Ali oraz strategicznym położeniem w pobliżu wejścia do cieśniny Ormuz. To sprawia, że kraj mógłby odegrać ważną rolę jako zaplecze dla operacji pod dowództwem USA – zarówno w przypadku przejęcia wysp, jak i eskortowania tankowców przez ten szlak wodny.
ZEA dysponują także niewielkimi, ale dobrze wyposażonymi siłami powietrznymi, w tym myśliwcami F-16 dostarczonymi przez USA, które u boku amerykańskich wojsk w walce z Państwem Islamskim.
Emiraty posiadają również drony rozpoznawcze oraz zapasy bomb i pocisków krótkiego zasięgu dostarczonych przez USA, które mogłyby częściowo uzupełnić braki po stronie Stanów Zjednoczonych i Izraela.
Źródło: „The Wall Street Journal”
-
Izrael zamawia tysiące pocisków. Sytuacja na Bliskim Wschodzie eskaluje
-
Państwa Zatoki Perskiej mają tracić cierpliwość. „Rośnie frustracja wobec USA”