-
Koalicja Obywatelska zdobyła 31,1 proc. poparcia, Prawo i Sprawiedliwość 23,3 proc., a Konfederacja 12,6 proc. w sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski.
-
Do Sejmu weszłoby sześć ugrupowań, ale żadna partia ani potencjalna koalicja nie osiągnęłaby samodzielnej większości.
-
Ekspert zwraca uwagę na kluczową rolę PSL i możliwy decydujący wpływ niezdecydowanych wyborców.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do nowego Sejmu weszłoby łącznie sześć ugrupowań – wynika z najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.
Sześć partii w Sejmie. Najnowszy sondaż
Na pierwszym miejscu zestawienia znalazła się Koalicja Obywatelska; partię wskazało 31,1 proc. ankietowanych (spadek o 1,5 pkt proc. względem poprzedniego badania z połowy marca).
Z kolei na trzecim miejscu w sondażu uplasowała sięKonfederacja z poparciem na poziomie 12,6 proc., zaliczając jednocześnie największy spadek w zestawieniu – o 2,1 pkt proc.
Tuż za czołówką znalazła się Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 8 proc. (spadek o 0,5 pkt proc.).
Lewica poprawiła swój wynik o 1,1 pkt proc., osiągając 7,8 proc. Wzrost poparcia zanotował również PSL – do 5,1 proc. (o 0,9 pkt proc.).
Pod progiem wyborczym znalazły się partia Razem z poparciem 3,5 proc. (wzrost o 1,3 pkt proc.) oraz Polska 2050, którą wskazało 1,9 proc. badanych (spadek o 1,2 pkt proc.).
Coraz większą grupę stanowią też niezdecydowani – to już 6,7 proc. respondentów.
Najnowszy sondaż partyjny. Jeden mandat od władzy
Z wyliczeń opartych na kalkulatorze wyborczym prof. Jarosława Flisa wynika, że żadna partia nie mogłaby rządzić samodzielnie. Rozkład mandatów wyglądałby następująco:
-
KO – 186 mandatów
-
Konfederacja – 63 mandaty
-
Konfederacja Korony Polskiej – 33 mandaty
-
Lewica – 31 mandatów
-
PSL – 13 mandatów
Żadna z powyższych formacji nie osiąga zatem wymaganych 231 mandatów do stworzenia samodzielnej większości.
Co więcej, zarówno potencjalna koalicja KO, Lewicy i PSL, jak i blok PiS z obiema Konfederacjami mogłyby liczyć dokładnie na 230 miejsc w Sejmie – o jedno za mało do większości.
Kluczowa rola PSL. Wybory rozstrzygną niezdecydowani?
W takiej sytuacji konieczne byłoby pozyskanie przynajmniej jednego posła z przeciwnego obozu. Niejasna pozostaje przy tym postawa PSL, które zapowiada samodzielny start w wyborach.
Prof. Jarosław Flis zwraca uwagę, że relacje PiS z ludowcami były w przeszłości trudne. – Albo zabiegał o względy, albo niszczył, więc raczej PSL łatwo tego nie zapomni – ocenia ekspert.
Zdaniem prof. Flisa rośnie znaczenie wyborców niezdecydowanych, których jest już 6,7 proc. To właśnie oni mogą przesądzić o wyniku kolejnych wyborów.
Ekspert podkreśla, że łączne poparcie dla KO i PiS jest dziś niższe niż w wyborach parlamentarnych w 2023 roku. Część wyborców odpływa do mniejszych partii lub pozostaje bez jasno określonych preferencji.
Według prof. Flisa przyszłe wybory mogą rozstrzygnąć się nie za sprawą siły liderów, ale błędów rywali, tak jak w przypadku wyborów prezydenckich w 2025 roku.
Jak wskazuje ekspert, Rafał Trzaskowski przegrał nie dlatego, że jego przeciwnik był silniejszy, lecz dlatego, że sam popełnił więcej błędów. Ten mechanizm – zdaniem prof. Flisa – może powtórzyć się także w wyborach parlamentarnych.
– Sytuacja może się wyklarować w każdą stronę. Na tym polega urok demokracji – podsumowuje.
Badanie zostało przeprowadzone przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski w dniach 27-29 marca 2026 roku metodami CATI i CAWI na próbie 1000 osób.
-
Polacy o największym zagrożeniu dla kraju. Wyniki sondażu CBOS
-
Nawrocki czy Tusk? Nowy sondaż zaufania, niewielka różnica głosów