-
Donald Trump postawił Iranowi 48-godzinne ultimatum na zawarcie porozumienia lub otwarcie cieśniny Ormuz, grożąc utratą elektrowni i mostów.
-
Dr Magdalena Nowak-Paralusz wyjaśnia, że ultimatum jest narzędziem wpływu społecznego, które może prowadzić do ograniczenia przestrzeni negocjacyjnej i wywoływać presję czasu.
-
Ekspertka podkreśla, że powtarzanie ultimatum i późniejsze wycofywanie się z nich może osłabiać ich wiarygodność oraz prowadzić do utraty autorytetu na arenie politycznej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Donald Trump w niedzielę zapowiedział, że Iran ma 48 godzin na zawarcie porozumienia albo otwarcie cieśniny Ormuz. Jeśli tego nie zrobi w wyznaczonym czasie, straci elektrownie i mosty. „Wtorek będzie dniem elektrowni i dniem mostów w jednym. Czegoś takiego jeszcze nie było. Otwórzcie tę pier… cieśninę, wy szaleni dranie, albo będziecie żyli w piekle” – głosił niedzielny wpis Trumpa na Truth Social.
We wtorek podbił stawkę:
„Dziś w nocy zginie cała cywilizacja – i nigdy nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale to prawdopodobne. (…) To jeden z najważniejszych momentów w długiej i skomplikowanej historii świata. 47 lat wymuszeń, korupcji i śmierci wreszcie dobiegnie końca” – czytamy.
To nie pierwszy raz, kiedy amerykański prezydent stawia ultimatum i wyznacza konkretny termin na spełnienie warunków… ostatecznie jednak sam się z nich wycofuje. Czy to typowy sposób działania Donalda Trumpa? I do jakich konsekwencji może doprowadzić?
Donald Trump kontra Iran. Ultimatum w polityce to nie (tylko) to, co myślicie
Dr Magdalena Nowak-Paralusz, politolog i socjolog z Uniwersytetu WSB Merito, wyjaśnia, że pojęcie ultimatum w debacie publicznej często jest redukowane do twardego, jednoznacznego stanowiska. Tymczasem to znacznie bardziej złożone zjawisko, specyficzne narzędzie wpływu.
– Innymi słowy, nie jest to jedynie deklaracja, lecz akt komunikacyjny wpisany w grę o wysoką stawkę. A polityka, zwłaszcza międzynarodowa, właśnie taką grą jest – tłumaczy ekspertka.
Politolożka podkreśla, że istotą ultimatum jest doprowadzenie do zmiany zachowania drugiej strony poprzez radykalne zawężenie jej pola wyboru. Jeśli zamiast mówić o negocjacjach, używamy pojęcia ultimatum, oznacza to ograniczenie przestrzeni decyzyjnej partnera. Dodatkowo pojawia się element presji czasu oraz kosztów, co utrudnia racjonalne przetwarzanie informacji.
– Komunikaty tego typu, wielokrotnie pojawiające się w stylu komunikacyjnym Donalda Trumpa, odwołujące się do presji czasu poprzez wyznaczanie ram czasowych, wyraźnie podkreślają asymetrię siły. Nawet jeśli nie jest ona w pełni realna, może znacząco wpłynąć na proces decyzyjny – mówi nam dr Magdalena Nowak-Paralusz.
Ultimatum Donalda Trumpa. Powtarzalność coraz większym problemem
Ekspertka dodaje, że taka forma komunikacji Donalda Trumpa wpisuje się w szerszy repertuar jego strategii: wysoką bezpośredniość i konfrontacyjność oraz upraszczanie złożonych problemów.
– Powtarzalność takich komunikatów, połączona z ich późniejszym modyfikowaniem lub wycofywaniem, może w dłuższej perspektywie osłabiać ich wiarygodność jako skutecznego narzędzia gry politycznej – analizuje dr Nowak-Paralusz.
Nasza rozmówczyni przyznaje, że z perspektywy komunikacyjnej jest to także sposób budowania wizerunku lidera sprawczego, zdecydowanego i niepozostawiającego miejsca na wątpliwości.
– Co istotne, takie komunikaty nie są kierowane wyłącznie do jednego adresata, choć może się wydawać, że odbiorcą jest konkretne państwo, np. Iran, to funkcjonują one równocześnie na wielu poziomach: negocjacyjnym, wizerunkowym i mobilizacyjnym. W kontekście budowania kapitału politycznego łatwo zrozumieć, dlaczego komunikacja Trumpa przybiera właśnie taką formę – mówi politolożka.
Jak wyjaśnia dr Nowak-Paralisz, ultimatum jest często narzędziem wymuszania ustępstw, choć może służyć budowaniu obrazu siły, kontroli i mobilizacji zaplecza politycznego, pełni także funkcję sygnału dla innych uczestników gry politycznej. Z jednej strony wyznacza granice, z drugiej definiuje możliwe scenariusze działania.
– Należy jednak pamiętać, że jest to narzędzie obarczone wysokim ryzykiem: może prowadzić do eskalacji konfliktu zamiast jego deeskalacji. Szczególnie wtedy, gdy jest nierealistyczne, zamyka bowiem przestrzeń kompromisu i ogranicza dostępne alternatywy negocjacyjne – zwraca uwagę.
Typowy sposób działania Donalda Trumpa
Nasza rozmówczyni podkreśla, że w dłuższej perspektywie stosowanie ultimatum obniża poziom zaufania w relacjach.
– Analiza stylu komunikacyjnego Donalda Trumpa wskazuje, że długofalowe konsekwencje nie stanowią priorytetu. Nawet jeśli druga strona wydaje się pozbawiona realnych alternatyw, może zareagować oporem – czując się marginalizowana lub pozbawiana autorytetu. W efekcie ultimatum może zostać zignorowane lub wywołać równie silną, konfrontacyjną odpowiedź – mówi Interii dr Nowak-Paralisz
– Ultimatum to narzędzie efektowne, ale szczególnie w momentach napięcia – bardzo ryzykowne. Działania Donalda Trumpa często wskazują na wysoką zmienność i skłonność do podejmowania ryzyka. Warto jednak pamiętać, że Trump wywodzi się z biznesu, a tam ryzyko jest nieodłącznym elementem sukcesu. Ograniczeniem tej logiki jest to, że nie zawsze jest zgodna z regułami gry politycznej – dodaje ekspertka.
Dr Nowak-Paralusz przyznaje, że ostatecznie, nawet jeśli ultimatum można uznać za nieskuteczne w sensie obiektywnym, bywa ono skuteczne komunikacyjnie – przyciąga uwagę, mobilizuje odbiorców i buduje napięcie.
– Nie jest to więc prosta kalkulacja kosztów i zysków. Kluczowe znaczenie ma postrzeganie nadawcy jako wiarygodnego i zdolnego do realizacji groźby. Jeśli komunikat jest interpretowany jako blef lub niespójny, ultimatum traci swoją siłę oddziaływania, a czasem przynosi efekt odwrotny – staje się niewiarygodne lub wręcz ośmieszające – mówi.