Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski, konserwatywny „The Spectator”, z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1828 r., co czyni go najstarszym tygodnikiem na świecie.
– Heliotrop – powiedział smutno Francuz.
Byłam w trakcie lunchu w Mayfair z Benoitem Brosseau, którego ojciec Jean-Charles stworzył zapach Ombre Rose, i który teraz stoi na czele firmy o tej samej nazwie. Zadałam pytanie, które zawsze zadaję ludziom z tej branży, świadoma, że albo się zasmucą, albo zdenerwują: jak radzicie sobie z IFRA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Zapachowe), mającą siedzibę w Brukseli organizacją regulującą i reprezentującą przemysł perfumeryjny?
Jeden z najnowszych składników na liście do rychłego zakazania przez IFRA pochodzi z heliotropu, który nadaje nie tylko pudrowy akcent zapachowy, ale również przywołuje nieuchwytny zapach wiśni. (Ma go ten wspaniały i wyrazisty zapach L’Heure Bleu marki Guerlain). Brosseau był wkurzony. Tak jak każdy inny szanujący się twórca perfum jest osaczony coraz dłuższą i coraz bardziej uciążliwą listą regulacji dotyczących tego, czego może użyć w swoich zapachach.
IFRA niedawno opublikowała 51. poprawkę, która zabrania używania 48 składników, głównie z powodu obaw o powodowanie uczulenia na skórze. Co dziwne, te same regulacje dotyczą zmiękczacza tkanin do pościeli, odżywki do wąsów i perfum Guerlain. Nikt nie będzie płakał z powodu wycofania sprayu do poduszek, ale trzeba porozmawiać z miłośnikami perfum, by w pełni docenić skalę ludzkiego oburzenia, jakie wywołuje zmiana ulubionego zapachu. Zbierzcie razem kilku miłośników perfum i zaraz zaczną oni rzucać nazwami znanych perfum, które nie są już tym, czym kiedyś.
Kolejne składniki zakazane. „To nie jest racjonalne”
Niektóre zmiany są rozsądne i nie mają nic wspólnego z IFRA: jeden historyczny składnik pochodził z wydzieliny gruczołów krokowych cywety i nadawał zauważalne zwierzęce nuty zapachom takim jak Jicky. O ten składnik niewiele osób chce walczyć. Jednak przepisy wpływają na dużą liczbę ważnych składników i ich stężenie w perfumach.
– Bazylia przez lata była uważana za niebezpieczną w dużym stężeniu, ale jakoś nie ma przepisów chroniących kucharzy, którzy siekają bazylię do pesto w ilościach znacznie większych od tych używanych w perfumach. To po prostu nie jest racjonalne – mówi Roja Dove, wspaniały twórca zapachów, z ledwo ukrywaną irytacją.
Jeśli chcecie zrozumieć wpływ regulacji na przemysł, to wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby artystom zakazano używać farb w kolorze: indygo czy cytrynowa żółć. Oczywiście znajdą sposób na obejście tego, ale wpłynie to negatywnie na ich styl. Albo każcie kucharzom uważać na każdy możliwy alergen. Wyobraźcie sobie stworzenie menu, w którym orzechy, nabiał, jajka i zboża są zakazane, albo coraz bardziej ograniczane, ponieważ ktoś gdzieś (niemal na pewno w USA) uważa, że wywołują one u niego wrzody. To podcięłoby im skrzydła.
Oczywiście sama IFRA twierdzi, że działa na rzecz twórców perfum. Lisa Hipgrave, dyrektor IFRA na Wielką Brytanię mówi mi, że organizacja „bardzo troszczy się o bezpieczeństwo konsumentów”. – IFRA ustanawia standardy, jednak nie są to wymogi prawne i obowiązują one jedynie członków IFRA – mówi.
Co by się stało, gdyby twórca perfum zaszalał z mchem dębowym, heliotropem i fasolą tonka? Jeśli zignorujesz regulacje, to będziesz miał problem, gdy ktoś pozwie cię do sądu za wywołanie wysypki. Nie miałbyś też niezbędnych dokumentów potrzebnych, by wyeksportować towar do Stanów Zjednoczonych.
Kolejne zapachy wycofywane ze sklepów
Linda Pilkington z Ormonde Jayne (zapachy Lewant, Isfahan i Montabaco!) twierdzi, że problemy pojawiają się, gdy przepisy uderzają w już istniejące zapachy, często ograniczając stężenie składników.
– Musimy zmienić recepturę, ale tylko jeśli to będzie mógł być ten sam zapach. Jeśli jest zbyt mało podobny, to nie wprowadzimy go do sprzedaży – mówi.
Ma już dziewięć tzw. uśpionych piękności – perfum, które z tego powodu nie są już dostępne. Zagorzali klienci co chwilę pytają ją, kiedy zapachy Black Gold czy Tiare (problematyczny składnik: gardenia tahitańska) wrócą do sklepów.

Thierry Wasser, jeden z wybitnych francuskich producentów perfum w pełnym emocji ubiegłorocznym starciu z IFRA stwierdził, że „trudno jest stosować się do przepisów opracowanych początkowo, by chronić pracowników mających bezpośredni kontakt z dużą ilością chemikaliów przemysłowych, a obecnie regulujących mikstury zapachowe używane w bardzo niewielkich ilościach”.
To dotyka sedna problemu. Wskazał też „kreatywne, zmysłowe i techniczne funkcje setek składników w palecie twórców perfum i to, że każdy z nich wpływa na balans i odbiór zapachu, a usunięcie lub zmiana jednego składnika wpływa na całą architekturę zapachu”.
Jest jedno oczywiste rozwiązanie: lista składników zapachu na opakowaniu i niech konsument decyduje.
Można też tworzyć dwa warianty zapachów: jeden dla mających na wszystko alergię Amerykanów i drugi dla wszystkich nas pozostałych. To byłoby jednak zbyt proste, prawda?
Tekst przetłumaczony z „The Spectator”.
Autorka: Melanie McDonagh
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji
-
„The New York Times”: Upadek szefa kuchni najsłynniejszej restauracji na świecie. W branży aż huczy
-
„Eksperyment” KE ma siłę destrukcyjną. „Jazda w stronę katastrofy”