Opozycyjna TISZA ma 53,35 proc. głosów i dostałaby 45 mandatów dla listy wyborczej. Partia Viktora Orbana może liczyć na 38,1 proc., co przełożyłoby się na 42 mandatów dla listy.
Na Węgrzech większość miejsc w parlamencie (106) obsadzanych jest jednak systemem JOW-ów (jednomandatowych okręgów wyborczych). W tym zestawieniu Narodowe Biuro Wyborcze podaje, że TISZA dostanie 93 mandaty, a Fidesz 13.
Ugrupowanie Petera Magyara może w sumie dostać 138 miejsc w parlamencie – podano po przeliczeniu 98,8 proc. oddanych głosów. Partia balansuje na granicy większości konstytucyjnej.
Próg wyborczy przekracza także skrajnie prawicowe ugrupowanie Mi Hazank. Formacja dostała 5,86 proc. i może liczyć na sześć mandatów z listy wyborczej.
Wybory na Węgrzech. Magyar: Orban pogratulował nam zwycięstwa
„Premier Viktor Orban pogratulował nam zwycięstwa przez telefon” – napisał Magyar na Facebooku. Lider Fideszu niedługo później zabrał głos w swoim sztabie wyborczym, gdzie uznał wyborczą porażkę. Orban zapewnił, że będzie służył Węgrom w opozycji.
Przypomnijmy, Fidesz rządził na Węgrzech od 2010 roku. Za każdym razem zdobywał większość konstytucyjną.
Wcześniej informowano, że frekwencja wyborcza na godz. 18.30 wyniosła rekordowe 77,8 proc.
Koniec wyborów na Węgrzech. Peter Magyar zabrał głos
Głosowanie w wyborach parlamentarnych Węgrzech skończyło się o godz. 19.
Lider opozycji przyznał po zamknięciu lokali wyborczych, że „jest ostrożnym optymistą”. – Dokładnie po 23 latach od referendum, w którym zdecydowaliśmy o przystąpieniu do Unii Europejskiej, 12 kwietnia ponownie zmieni naszą przyszłość – przyznał.
– Nie chcę wygrywać sondaży, ale chcę wygrywać wybory. Dlatego czekajmy na wyniki. Jesteśmy ostrożnymi optymistami, ale musimy zachować cierpliwość – dodał Peter Magyar.
– Mamy nadzieję, że partie rządzące ponownie otrzymają mandat do sprawowania rządów na kolejne cztery lata – powiedział z kolei szef kancelarii premiera Orbana Gergely Gulyas. Podkreślił, że wysoka frekwencja świadczy o wielkiej mobilizacji sympatyków Fideszu.