W skrócie
-
Nikołaj Patruszew oskarżył państwa bałtyckie i Finlandię o udostępnienie przestrzeni powietrznej dronom bojowym do uderzeń na Rosję.
-
Szefowie dyplomacji Estonii, Łotwy i Litwy jednogłośnie odrzucili te oskarżenia i nazwali je bezpodstawną rosyjską dezinformacją.
-
Podczas ataków dronowych na rosyjskie porty kilka dronów wtargnęło w przestrzeń powietrzną Finlandii, a fińskie siły powietrzne przeprowadziły misję rozpoznawczą.
– Zapewnienie przez państwa bałtyckie i Finlandię przestrzeni powietrznej dla dronów bojowych oznacza bezpośredni udział państw członkowskich NATO w atakach na terytorium i infrastrukturę Rosji, ze wszystkimi tego konsekwencjami – stwierdził Nikołaj Patruszew, doradca Władimira Putina i przewodniczący Kolegium Marynarki Wojennej.
Rosyjski polityk argumentował, że odległość od północnej granicy Ukrainy do obwodu leningradzkiego przekracza 1400 kilometrów. W jego ocenie ataki dronów nie byłyby możliwe bez zgody krajów oddzielających Rosję od ukraińskiego terytorium.
Wojna w Ukrainie. Rosja uderzyła w państwa bałtyckie
Słowa Patruszewa to kolejna odsłona akcji propagandowej Rosji, wymierzonej w państwa bałtyckie. Szefowie dyplomacji Estonii, Łotwy i Litwy zdecydowanie odpowiedzieli na te ataki.
„My, ministrowie spraw zagranicznych Estonii, Łotwy i Litwy, kategorycznie odrzucamy trwającą rosyjską kampanię dezinformacyjną przeciwko naszym krajom, uznając ją za całkowicie bezpodstawną” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Margusa Tsahknę, Baibę Braże oraz Kestutisa Budrysa.
„Państwa bałtyckie nigdy nie pozwoliły na wykorzystanie swoich terytoriów i przestrzeni powietrznej do ataków dronów na cele w Rosji” – wyraźnie podkreślono.
Resorty spraw zagranicznych podkreśliły, że pomimo wydanych w ostatnich tygodniach indywidualnych deklaracji każdego z szefów dyplomacji państw bałtyckich, „Rosja wciąż kłamie„.
Rosja – Ukraina. Ukraińskie ataki dronowe w głębi Rosji
Rosyjskie oskarżenia, jakoby kraje bałtyckie udostępniły siłom ukraińskim swoje terytorium do ataków na Rosję, pojawiły się po przeprowadzanych od końca marca intensywnych atakach drononowych na rosyjskie porty i terminale naftowe zlokalizowane we wschodniej części Zatoki Fińskiej.
W ich trakcie kilka bezzałogowców zboczyło z obranego kursu i wtargnęło w przestrzeń powietrzną Finlandii. Premier Petteri Orpo stwierdził wtedy, że prawdopodobną przyczyną incydentu było rosyjskie zagłuszanie sygnałów w regionie.
– To naruszenie terytorium traktujemy bardzo poważnie, badamy sprawę – zapewnił. Jak poinformowało tamtejsze Ministerstwo Obrony, fińskie siły powietrzne przeprowadziły misję rozpoznawczą z udziałem myśliwca F/A-18 Hornet.