Nie Jezus a lekarz – przekonuje Donald Trump i usuwa post. To wszystko po fali krytyki, jaka spadła na niego w związku z publikacją wygenerowanej przez sztuczną inteligencję grafiki.
Donald Trump występuje na niej w białej szacie okrytej czerwonym płaszczem, a przy jego dłoniach widać świetliste promienie. Jedną z nich kładzie na głowie leżącego, chorego mężczyzny – jakby go uzdrawiał. Otoczony jest zapatrzonymi w niego ludźmi, m.in. pielęgniarką i żołnierzem. W tle pokazano patriotyczne symbole – flagę, Statuę Wolności, orły, a na środku postaci żołnierzy otoczonych blaskiem, jakbym unoszonych w stronę nieba.
Donald Trump a Kościół katolicki
Wcześniej seria prezydent USA wystosował serię wypowiedzi pod adresem papieża Leona XIV, który krytycznie mówi o eskalacji przemocy na Bliskim Wschodzie. Na koniec – choć można zakładać, że to wcale nie koniec – Trump wypomniał Kościołowi katolickiemu niewdzięczność.
Prezydent USA przekonuje bowiem, że zrobił „więcej dla Kościoła katolickiego niż jakikolwiek inny prezydent w ostatnich stu latach”.
– W czasie pandemii dałem im miliardy dolarów. Tonęli. Dałem im miliardy dolarów na edukację i to nie jest odpowiedni sposób traktowania kogoś, kto był tak dobry – powiedział stacji CBS News.
Sam prezydent USA katolikiem nie jest. Wychowany był w kościele protestanckim, kilka lat temu zaczął mówić, że jest chrześcijaninem bezwyznaniowym.
O rosnących nastrojach antykatolickich w otoczeniu Donalda Trumpa, jego bulwersujących wypowiedziach i związku religii z polityką zagraniczną mówi w rozmowie z Interią ks. prof. Andrzej Kobyliński, filozof, kierownik Katedry Etyki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Jego zdaniem, zachowanie prezydenta Donalda Trumpa jest „skandaliczne, głupie i irracjonalne”. – Dobrze, że coraz częściej spotyka się ono w świecie z powszechnym potępieniem. Przywódca supermocarstwa nie może zachowywać się jak dziecko w piaskownicy. Postawa prezydenta USA budzi oburzenie i złość nie tylko katolików, ale także wielu ludzi innych wyznań, którzy są przekonani, że w debacie publicznej nie wolno obrażać papieża czy nazywać zwierzętami mieszkańców Iranu. To, co ostatnio robi Trump, powinno spotkać się z kategorycznym sprzeciwem – wskazuje.
I miejscami rzeczywiście spotyka się – bo stanowcze głosy krytyki płyną nie tylko z ust politycznych oponentów, ale także dotychczasowych zwolenników. Brilyn Hollyhand, młody republikanin, współprzewodniczący młodzieżowej rady doradczej Partii Republikańskiej, grafikę z Trumpem uzdrowicielem określił mianem „ohydnego bluźnierstwa”. Włoska premier Georgia Meloni stwierdziła zaś, że komentarze prezydenta USA pod adresem papieża są „niedopuszczalne” i że to naturalne, że głowa Kościoła katolickiego wzywa do pokoju i potępia wojnę.
Otoczenie prezydenta i dwa kluczowe nurty
Dlaczego Donaldowi Trumpowi tak puszczają hamulce? Rozmówca Interii widzi dwa powody.
– Ważną przyczyną takiego zachowania prezydenta USA – obok jego osobowości, narcystycznej, nieprzyjmującej jakiejkolwiek krytyki – są przekonania religijne jego najbliższego otoczenia. Co prawda są w nim i katolicy – między innymi wiceprezydent JD Vance i rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt – ale to zdecydowana mniejszość. Główny nurt religijny zaplecza Donalda Trumpa jest nie tylko niekatolicki, ale częściowo wręcz antykatolicki. To połączenie chrześcijańskiej religijności zielonoświątkowej z różnymi odmianami judaizmu – wskazuje ks. prof. Kobyliński.
Wyznawcami tego ostatniego są m.in. dwaj główni negocjatorzy Trumpa, czyli Steve Witkoff i Jared Kushner. Ten ostatni to prywatnie zięć prezydenta Stanów Zjednoczonych, a jego żona Ivanka, czyli córka Trumpa, pod wpływem męża porzuciła religię chrześcijańską.
Natomiast radykalnymi zielonoświątkowcami są m.in. sekretarz wojny Pete Hegseth i Paula White-Cain, szefowa Biura Wiary Białego Domu – to stanowisko, które można porównać do funkcji kapelana w Kancelarii Prezydenta RP.
– Te dwa nurty religijne w najbliższym otoczeniu Donalda Trumpa mają decydujący wpływ na jego politykę zagraniczną i zachowanie, prowadząc niekiedy do wypowiedzi antykatolickich. A jest to tym bardzo skandaliczne, że 60 proc. amerykańskich katolików w ostatnich wyborach prezydenckich oddało głos na Donalda Trumpa i to dzięki katolikom, na przykład dużej grupie wyborców Polonii amerykańskiej, Trump został prezydentem Stanów Zjednoczonych – wskazuje ks. prof. Kobyliński.
Czy ostatnie wypowiedzi i publikacje to już przekroczenie czerwonej linii? Cytowany przez Reutersa David Gibson, szef Centrum Religii i Kultury z Uniwersytetu Fordham, uważa, że
mamy do czynienia z przełomowym momentem – czy katolicy w Ameryce wybiorą papieża czy prezydenta.
Dlaczego jednak katolicy mają stać w takiej opozycji do zielonoświątkowców? To w końcu też wyznawcy chrześcijaństwa.
Różnice te – na przykładach – obrazuje ks. prof. Kobyliński.
– Problem tysiąc razy poważniejszy od opublikowanej grafiki, to przejawy ubóstwienia, deifikacji Trumpa, czyli przypisywania mu cech boskich, traktowania go jako wysłannika Pana Boga, kogoś absolutnie nadzwyczajnego, kto realizuje boski plan na ziemi – wskazuje.
– To wynika z zielonoświątkowego rozumienia Pisma Świętego, które charakteryzuje się tzw. biblicyzmem, czyli dosłownym odczytywaniem słowa Bożego. Nie szukamy ukrytego sensu, ale literalnie przyjmujemy wszystkie treści zapisane na kartach Biblii – mówi ks. prof. Kobyliński. I dodaje, że „najlepszy przykład to Pete Hegseth, który wykorzystuje konkretne fragmenty Pisma Świętego, by w swoich przemówieniach tłumaczyć generałom, żołnierzom czy dziennikarzom konieczność ataku na Iran”.
– Czegoś takiego dawno nie było, żeby w tak radykalny sposób usprawiedliwiać Panem Bogiem zabijanie ludzi – komentuje.
Rozmówca Interii wskazuje, że Hegseth jest przedstawicielem około 60 milionów amerykańskich chrześcijan zielonoświątkowo-ewangelikalnych, którzy są jednocześnie wyznawcami syjonizmu chrześcijańskiego – nurtu, którego wierni są przekonani, że należy bezkrytycznie wspierać Izrael, bo taka jest wola Boga.
– To istotny element uzielonoświątkowienia, czyli pentekostalizacji religii chrześcijańskiej w Stanach Zjednoczonych. Szkoda, że milczą ci biskupi i księża w naszym kraju, którzy są radykalnymi zwolennikami i promotorami uzielonoświątkowienia chrześcijaństwa i katolicyzmu – mówi prof. Kobyliński.
Jego zdaniem nastroje antykatolickie w otoczeniu Trumpa w ostatnich tygodniach znacznie się wzmocniły. – Absolutnym szczytem są poglądy Douga Wilsona, pastora zielonoświątkowego, mentora Pete’a Hegsetha, który nawołuje, by w USA wprowadzić zakaz publicznego celebrowania wielu katolickich form religijnych. To bardzo ostre podejście antykatolickie, które jest typowe dla dużej części wspólnot zielonoświątkowych, uważających katolicyzm za zabobon, formę magii, krytykujących czy ośmieszających przekonania katolików dotyczące Mszy świętej, Najświętszego Sakramentu czy kultu Matki Bożej – wskazuje duchowny.
Justyna Kaczmarczyk
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: ([email protected])
-
Papież apeluje do wiernych. Jest odpowiedź Episkopatu: Specjalne wezwanie
-
Historyczna pielgrzymka. Papież odwiedzi ten kraj pierwszy po raz pierwszy