W skrócie
-
Mecz piłkarskiej A-League w Melbourne został przerwany z powodu inwazji stada mew na boisko.
-
Mewy wylądowały podczas wykonania rzutu wolnego przez piłkarzy Newcastle Jets i utrudniły dalszą grę.
-
Ptaki regularnie pojawiają się na tym stadionie, przyciągane przez odpadki rzucane przez kibiców.
„Sędzia naprawdę powinien rozdać setki kartek za wtargnięcie na boisko” – żartują kibice, ale sceny rozgrywające się w Melbourne w Australii były iście niecodziennie. Podczas meczu miejscowej piłkarskiej A-League dziesiątki, o ile nie setki mew wylądowały bezpośrednio na boisku. Mecz musiał zostać w związku z tym na jakiś czas przerwany.
Grały Melbourne Victory i Newcastle Jets ze stanu Nowa Południowa Walia. Zespół Jets to obecny lider australijskiej ekstraklasy. W chwili, gdy Nowozelandczyk Lachlan Bayliss z zespołu Jets przygotowywał się do wykonania rzutu wolnego, w to właśnie miejsce zleciały się mewy i uniemożliwiły ani wykonanie rzutu, ani w ogóle kontynuowanie meczu.
Była to już końcówka meczu. Ważna, gdyż Newcastle Jets dopiero co wyrównali na 2:2. Ptaki otoczyły piłkarzy i podążały za piłką. Sędzia i zawodnicy chwilę czekali, ale ostatecznie grali dalej. Mewy zdawały się wręcz uczestniczyć w grze, podążając za ruchami zawodników.
Gracze Newcastle Jets nie zdołali zamienić rzutu wolnego na gola, a inwazja mew wyraźnie rozkojarzyła ich i utrudniła strzelenie trzeciego gola. Trener Melbourne Victory Arthur Diles na pomeczowej konferencji prasowej odmówił jednak podziękowań dla ptaków i uznania ich udziału w sukcesie, jakim był remis 2:2 jego drużyny.
Mewy przylatują w bardzo konkretnym celu
Dziennik „Daily Mail” zauważył: „Mewy stały się w zasadzie główną atrakcją meczu”, a kibice i dziennikarze zastanawiają się, czy ptaki miały bilety i jaka w związku z tym była faktyczna frekwencja na tym spotkaniu.
Kibice zwracają uwagę na to, że mewy w Melbourne bardzo często pojawiają się na meczach piłki nożnej, rugby czy krykieta i siadają na boisku. Co więcej, pojawiają się właśnie na tym stadionie i zawsze w tym miejscu. Naukowcy nie mają wątpliwości, że u ptaków wytworzyły się pewne przyzwyczajenia związane z tym, że fani sportu rzucają na boisko właśnie w tym miejscu sporo odpadków np. chipsów, frytek i kawałków fast foodów. Mewy nauczyły się po nie zlatywać.