Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

USA. Żołnierze amerykańskiej armii badani wariografem

Przez Pokój Prasowy22 kwietnia, 20265 min odczytu

  • Dowódcy w amerykańskiej armii mogą zalecić żołnierzom dobrowolne badanie wariografem. Według dyrektywy mają oni prawo odmówić, lecz – jak wynika ze źródeł Interii – tracą wówczas szansę na różne przywileje.

  • Stosowanie badań wariografem wzbudza kontrowersje wśród żołnierzy, podważając ich zaufanie do przywództwa.

  • Ekspert wojskowy prof. Maciej Milczanowski ocenia, że takie praktyki to próba zastraszania żołnierzy i podważanie kluczowych dla armii wartości. Wskazuje przy tym, jakie konsekwencje może nieć ze sobą odmowa procedury.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

W ubiegłym roku zespół Pete’a Hegseth wykorzystywał badania wariografem w celu wykrycia osób przekazujących mediom poufne informacje. Jak opisywał wówczas „Washington Post”, praktyka ta została jednak ukrócona po tym, jak jeden z głównych doradców Hegsetha poskarżył się urzędnikom Białego Domu na fakt, że sam stał się celem takich działań.

Po roku amerykańskie służby ponownie sięgają po wykrywacze kłamstw, lecz tym razem usiłują wykorzystywać je w szeregach armii. Rządzący ponownie szukają źródła wycieków do mediów. Szczególnie tych dotyczących wojny na Bliskim Wschodzie.

Jak opisują źródła Interii w amerykańskiej armii, próby testowania żołnierzy wykrywaczem kłamstw szybko spotkały się z nieprzychylnymi komentarzami wśród mundurowych, wywołując konsternację, a w niektórych przypadkach nawet groźby rezygnacji ze służby.

USA. Żołnierze dostali przypomnienie o swoich prawach. Jest pewne „ale”


Głosy oburzenia były na tyle wyraźne, że 15 kwietnia żołnierze dostali wiadomość z przypomnieniem, że „badanie poligraficzne nie jest obowiązkowe dla członków służby, chyba że jest ono wyraźnie wymagane jako część wstępnego dochodzenia do poświadczenia bezpieczeństwa”.

W dalszej części wiadomości można przeczytać, że „łańcuch dowodzenia może, w sposób niewiążący, zalecić żołnierzowi dobrowolne poddanie się badaniu przesiewowemu poligrafem, jeżeli uzna, że takie działanie może pomóc w wyjaśnieniu lub złagodzeniu okoliczności związanych z przeszłością danej osoby lub jej kwalifikacjami”.

„Żołnierze mają swobodę decyzji, czy przyjąć takie zalecenia, czy je odrzucić, o ile oficjalne wymogi dochodzeniowe nie stanowią inaczej” – zaznaczono.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Amerykańskie władze szukają źródeł wycieku do mediów


Jak wygląda to w praktyce? – Badania są celowane – mówi Interii amerykański żołnierz, proszący o anonimowość. – Przykładowo, grupa 20 żołnierzy wraca z Jordanii, Kuwejtu czy Izraela i nagle dostają „zaproszenie” na szybki test wariografem. Stosują to nie jako przymus, lecz zachętę w stylu: „Jeśli poddasz się badaniu, armia będzie ci bardziej ufać i dostaniesz szansę na więcej” – opisuje.

Żołnierze, jak zdradza nasze źródło, kuszeni są różnymi przywilejami, takimi jak udział w Ranger School – elitarnym, wymagającym kursie przywództwa i taktyki – czy Pathfinder School – szkoleniu z nawigacji. W zamian za poddanie się badaniom można liczyć też na atrakcyjny przydział.

– Mój znajomy zgodził się na badanie, chcąc dostać opcję wyjazdu za granicę jako attaché wojskowy. Dostał sugestię, że to „konkurencyjny proces”, a to podniesie jego „konkurencyjność”. Dochodzi do tego fakt, że był wcześniej właśnie w Jordanii – opowiada żołnierz.

Czarne chmury nad amerykańską armią. Ekspert o skutkach nowej praktyki


– To bardzo zły sygnał – ocenia stosowane w amerykańskim wojsku praktyki były żołnierz i ekspert wojskowy prof. Maciej Milczanowski. W rozmowie z Interią ekspert zaznacza, że przyznawane „benefity” niczego w tej kwestii nie zmieniają.

– Takie działanie podważa zaufanie żołnierzy do przywództwa politycznego i zupełnie załamuje ideę Mission Command, opartą właśnie na zaufaniu – zauważa, przypominając, że wspomniane testy muszą przeprowadzać dowódcy wobec swoich żołnierzy.

– Zaufania między najwyższymi dowództwami a przywództwem politycznym już dawno nie ma, a teraz jego brak powędruje w dół, do najniższych szczebli. Będzie to katastrofalne dla takiej armii, jaką jest armia Stanów Zjednoczonych – ocenia ekspert, tłumacząc, że to, co opisuje nasze źródło, to nic innego, jak próba zastraszana żołnierzy.

Zwraca też uwagę na wątpliwą wiarygodność samego badania.

– Wyniki badania wariografem nie mogą stanowić dowodu ani w sądzie cywilnym, ani wojskowym. Poddawany mu żołnierz będzie zatem zastanawiał się, po co w ogóle zadawane są mu te pytania. A służy to budowaniu przekonania, że jest cały czas obserwowany i powinien potulnie wykonywać rozkazy – stwierdza ekspert.

Badania wariografem w amerykańskiej armii. Kiedy jest to dopuszczalne?


Z prawnego punktu widzenia przeprowadzanie badań wariografem jest dopuszczalne w amerykańskiej armii, lecz muszą być spełnione ku temu konkretne przesłanki. Może to mieć miejsce np. na początku procesu rekrutacji, w celu ogólnej weryfikacji kandydata i sprawdzenia jego prawdomówności.

Innym powodem jest ubieganie się o poświadczenie bezpieczeństwa. Żołnierz, któremu ma zostać udzielony dostęp do informacji o klauzuli „tajne”, poddawany jest badaniu określanemu jako „full-scope” (o szerokim zakresie).

– Pytają o wszystko: od twoich kontaktów i znajomości, po szczegóły z życia codziennego, a nawet kwestie intymne – opisuje nasze źródło w amerykańskiej armii, tłumacząc, że taki proces może trwać nawet cały dzień, a przeprowadzające je osoby dzielą się na „dobrego i złego policjanta”.

Co ciekawe, zdaniem mundurowego, celem badania jest nie tyle otrzymanie konkretnego wyniku, który – jak wspomniał również prof. Milczanowski – nie jest w pełni wiążący, lecz wywarcie wpływu na badanego.

– Zdarza się, że po pewnym etapie badania wchodzi „zły policjant” i mówi, że wariograf wykazał kłamstwo, a „dobry policjant” daje żołnierzowi szansę na zmianę odpowiedzi, licząc, że kandydat sam się do czegoś przyzna – tłumaczy żołnierz.

Perspektywa osiągnięcia przywilejów nie wpisuje się jednak w żadną z przesłanek, tłumaczących sugerowanie żołnierzom tego rodzaju weryfikacji. Co więcej, ujęta w dyrektywnie możliwość odmowy badania jest zdaniem Milczanowskiego opcją tylko z pozoru nieniosącą za sobą konsekwencji.

– Dla jednych będzie się to docelowo wiązało z awansami, a dla innych, niepokornych, z usunięciem – ocenia profesor, zaznaczając, że nie będzie działo się to natychmiast, lecz informacje o odmowie sugerowanego badania na pewno trwale zapisze się w bazach danych, skrupulatnie budowanych przez Amerykanów. Taka adnotacja na pewno będzie brana pod uwagę podczas podejmowania wszelakich decyzji na temat danego żołnierza – wskazuje rozmówca Interii.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

USA są niezadowolone z postawy NATO ws. Iranu. Możliwa „kara” dla Hiszpanii

UE chce być gotowa na możliwy atak. Trwają rozmowy o art. 42.7

John Maynard Keynes – człowiek, który uratował kapitalizm (autor: Joseph Stiglitz)

Śluby w odwrocie. Z USA napłynęły jednoznaczne dane

Kuba. Ernesto Soberon odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Nie spełnimy ultimatum”

Albania. Premier krytykuje UE. Chodzi o kontakty z Rosją

Rosja reaguje na zapowiedzi Francji. Chodzi o broń nuklearną

Izrael gotowy do wznowienia ataków na Iran. „Czekamy na zielone światło”

Cieśnina Ormuz. Irańskie łodzie sprawiają problemy USA. Sieją postrach

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.