-
Decyzja Kremla o ograniczeniu skali obchodów Dnia Zwycięstwa w Moskwie została uzasadniona „obecną sytuacją operacyjną”.
-
Analityk Igor Tyszkiewicz uważa, że działania związane z defiladą mogą być początkiem wieloetapowego planu obejmującego mobilizację.
-
Według Tyszkiewicza skromniejsza defilada i zmiany w retoryce dotyczącej zagrożenia mogą zapowiadać dalsze działania zmierzające do mobilizacji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
9 maja w Moskwie odbędą się obchody Dnia Zwycięstwa, które w tym roku przybiorą mniejszy niż zwykle rozmach. Na defiladzie nie pojawi się korpus kadetów, sprzęt wojskowy ani wychowankowie wojskowych szkół.
Jak przekazał w środę rosyjski resort obrony, decyzja Kremla to wynik „obecnej sytuacji operacyjnej„.
Wydany komunikat przeanalizował ekspert polityczny Igor Tyszkiewicz. Jego zdaniem ruch Władimira Putina może oznaczać początek realizacji „nowego, wieloetapowego planu”, którego częścią ma być mobilizacja.
Rosyjska defilada a wojna w Ukrainie. Analityk o zmianach w Dniu Zwycięstwa
– To nie jest precedens ani policzek dla Putina – ocenił analityk w odniesieniu do tego, że majowa defilada zawsze była dla rosyjskiego przywódcy okazją do zademonstrowania potęgi militarnej.
Tyszkiewicz zwrócił uwagę na ważny szczegół. – Z jednej strony, tak, istnieje realne prawdopodobieństwo ataku na Ukrainę podczas parady wojskowej. Byłoby to logiczne. Ale jednocześnie bardzo dziwne jest to, że w innych miastach parady (z przejazdem kolumny wojskowej – red.) nie są odwoływane – wskazywał.
Jego zdaniem istotna jest zmiana w retoryce Putina. – Zaczął mówić o atakach terrorystycznych, dlatego skłaniam się ku temu, że to (przeprowadzenie parady w Moskwie w ograniczonej wersji – red.) jest częścią jednego procesu – podkreślił analityk.
Ostatecznie plan Kremla, jak ocenił Tyszkiewicz, miałby kończyć się podjęciem decyzji o mobilizacji.
Analityk wskazuje możliwy ruch Rosji. „Potrzebują zmiany sytuacji na froncie”
– W swojej propagandzie Rosjanie podkreślają, że to nie jest wojna przeciwko Ukrainie, ale przeciwko zbiorowemu Zachodowi, przeciwko NATO, przeciwko UE. To znaczy, mogą ogłosić, że potrzebują zwycięstwa w tym roku. Mówiąc ogólnie. W rzeczywistości potrzebują zmiany sytuacji na froncie w tym roku – wskazywał analityk, tłumacząc szczegóły przedstawionego scenariusza.
Jaki to ma związek z defiladą? Tyszkiewicz przedstawił potencjalny przekaz, który Kreml mógłby wcielić w życie.
– Rosja jest atakowana przez terrorystów, bo podły Zachód dostarcza Ukrainie drony. Aby chronić ludzi, zdecydowaliśmy się nie organizować nawet parady (w pełnej wersji – red.), ale potrzebne jest zwycięstwo, jedno dla wszystkich, dlatego ogłaszamy mobilizację – tłumaczył analityk, opisując, jaką retorykę może zastosować Kreml.
Rosja ogłosi mobilizację? „Putin będzie wzbudzał strach”
W tym scenariuszu decyzja o skromniejszej skali defilady stałaby się „pierwszym krokiem w całym procesie”.
– Aby mobilizacja w Rosji się odbyła, Putin będzie wzbudzał strach, liczy na strach. Przypomnijmy sobie, jak zaczynała się druga wojna czeczeńska, jak wzbudzano strach – w Rosji wybuchały domy. Putin straszył ludność, twierdząc, że to terroryzm – argumentował Tyszkiewicz.
Jego zdaniem „teraz mamy początkowy etap takiej spirali”, a „jeśli w najbliższym czasie Putin będzie coraz częściej mówił o rosnącym zagrożeniu terroryzmem, może to oznaczać, że zmierzamy w kierunku mobilizacji”.
-
Miedwiediew patrzy na Europę i zaciera ręce. „Jak pająki w słoiku”
-
Nagła oferta z Rosji podszyta strachem. Błyskawiczna reakcja Ukrainy