-
Liczba koali australijskich zmniejszyła się o ponad jedną czwartą w ostatnich 30 latach przez przekształcanie ich środowiska, katastrofy naturalne i działalność człowieka.
-
W przeszłości w zachodniej Australii istniał inny gatunek koali, Phascolarctos sulcomaxilliaris, który wymarł całkowicie.
-
Badania czaszek prehistorycznych koali wykazały, że niewielkie różnice anatomiczne przesądziły o słabszych zdolnościach adaptacyjnych zachodnich koali do zmian klimatycznych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Dzisiejszy koala australijski, czyli Phascolarctos cinereus – jedno z najbardziej rozpoznawalnych i charakterystycznych zwierząt Australii – zapewne żył tu także kilkadziesiąt tysięcy lat temu, gdy na kontynent pomostem lądowym z Azji dotarli pierwsi ludzie, pierwsi Aborygeni. Te koale zamieszkiwały lasy południowej i wschodniej części kraju, gdzie żyją do tej pory w zagajnikach eukaliptusowych, aczkolwiek ich liczba i zasięg się kurczą. Na przełomie XX i XXI wieku spadek liczby koali był dramatyczny, sięgnął jednej czwartej. Ekspansja człowieka, wycinka drzew, pożary i susze zabijają te zwierzęta.
30 tysięcy lat temu, gdy Aborygeni mieszkali już na kontynencie australijskim, mogli się jednak spotkać także z drugim gatunkiem koali. Był nim Phascolarctos sulcomaxilliaris, zamieszkujący zachodnią część kraju. Ta część Australii jest dzisiaj bardziej sucha niż wschodnia, ale kilkadziesiąt tysięcy lat temu ta różnica była jeszcze bardziej widoczna.
Koale wymarły. Nie poradziły sobie z suszą
I to ona mogła przyczynić się do zagłady koali z zachodniej Australii, który wymarł całkowicie. I dzisiaj w tej części kontynentu australijskiego zwierząt tych nie ma w ogóle. Mieszkańcy Perth i okolic nie mają szans ich spotkać.

Szczątki prehistorycznych koali znajdowane w jaskiniach zachodniej Australii pozwalały stwierdzić, że między 137 tys. do 31 tys. lat temu także tam żyły koale. Zakładano, że po prostu ich zasięg był szerszy niż dzisiaj. Dopiero teraz analiza czaszek znalezionych w jaskiniach w południowo-zachodniej części Australii Zachodniej pozwoliła ustalić, że mieszkał tam zupełnie inny gatunek.
Niby taki sam koala, a jednak inny
Owszem, był podobny do dzisiejszego koali australijskiego, na pierwszy rzut oka byłoby trudno nawet je odróżnić, ale jednak ważne różnice istniały. I to te detale mogły przyczynić się do wymarcia zachodnioaustralijskiego koali. Kenny Travouillon z Muzeum Australii Zachodniej uważa, że koale z zachodniej Australii były niby takie same, a jednak inne.
Miały z pewnością krótsze głowy i najwyraźniej miały słabiej rozwinięte mięśnie odpowiedzialne za żucie liści niż koale ze wschodniego wybrzeża. Żuły eukaliptus w inny sposób, za pomocą większych zębów. A pamiętajmy, że koale żywią się bardzo specyficznym i trudnym do przeżucia oraz strawienia pokarmem. To on powoduje, że tak często odpoczywają, by strawić ten niełatwy pokarm.
Duży rowek w kościach czaszki wymarłego koali sugeruje, że zwierzę miało tam przyczepiony większy mięsień, który może służył do poruszania sporą wargą. Zwierzę mogło zrywać większe liście, a spore otwory na nozdrza pozwalały wyczuwać zapach liści z większej odległości. Jego szkielet sugeruje, że ten koala spędzał mniej czasu na przemieszczaniu się między drzewami. Był przykuty do jednego drzewa, które objadał kompleksowo.
Około 30 tysięcy lat temu klimat zachodniej Australii mocno się zmienił. Rozległe lasy, w tym lasy eukaliptusowe zniknęły, drzewa przepadły. Wiele zamieszkujących te tereny zwierząt wymarło i wymarł też zachodnioaustralijski koala. Niewielkie różnice sprawiły, że był słabiej przystosowany do tych zmian niż kuzyn ze wschodniej Australii.