Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Polska

Kongres Architektury Polskiej 2026. Filip Springer: Architektura w służbie kapitału [13 PIĘTER]

Przez Pokój Prasowy11 maja, 20265 min odczytu

Cykl „13 pięter” Filipa Springera to felietony mieszkaniowe, w których autor – nagradzany pisarz, reporter, fotograf – mierzy się z kryzysem mieszkaniowym w Polsce (i nie tylko). Na łamach Interii opisuje, jak nam się mieszka, w skali mikro i makro, i co można z tym wszystkim zrobić.

„Wzywamy narody, ich przedstawicielstwa i władze do ustalenia i utrzymywania kontroli rozwoju” – napisali architekci i architektki w swojej deklaracji.

„Konieczne jest stworzenie skutecznych metod wpływania na rozwój środowiska i jego kontroli oraz zapewnienie jego równowagi na każdym poziomie tego rozwoju i w każdej skali. (…) Nieuporządkowana eksploatacja zasobów Ziemi i ograniczona dostępność terenu miejskiego, a także wolnorynkowa gospodarka terenami stanowią przeszkodę w planowaniu i wprowadzeniu w życie programów rozwoju podejmowanych w interesie społeczeństwa” – czytamy dalej.

Był czerwiec 1981 roku, sam środek „karnawału Solidarności” – do Warszawy zjechało ponad trzy tysiące delegatów i delegatek kongresu Międzynarodowej Unii Architektów, jedynej i najważniejszej organizacji skupiającej przedstawicieli tego zawodu na świecie.

Reprezentowali 90 państw i spotkali się, by pod hasłem „Architektura – Człowiek – Środowisko” dyskutować o największych wyzwaniach dla swojego zawodu w nadchodzących latach.

Kongres otworzyła swoim wystąpieniem uznana polska architektka Halina Skibniewska:


– Misją architekta jest tworzenie syntezy, a nie wizji a priori: syntezy w wyniku zrozumienia uwarunkowań, społecznego porozumienia i twórczego wyboru – mówiła projektantka słynnych, warszawskich Sadów Żoliborskich.


Kongres zakończył się przyjęciem Warszawskiej Deklaracji Architektów – przełomowego dokumentu, w którym środowisko odżegnywało się od modernistycznych dogmatów rządzących architekturą przez ostatnie dekady.

Nie da się tutaj przytoczyć go w całości, lecz niektóre jego fragmenty trzeba, by uświadomić sobie, jak doniosłe miał znaczenie.

„Na każdym etapie bądź poziomie gospodarczego i technicznego rozwoju społeczeństwa odpowiedzialnością architekta jest odzwierciedlenie wartości ludzkiej kultury. Jego odpowiedzialność musi rozszerzyć się na środowisko, w którym pracuje i zapewniać, że jego praca będzie nowym, stymulującym wkładem w harmonię środowiskową. Architekt powinien ujmować swój zawód jako służbę społeczną” – pisali uczestnicy Kongresu.

W dokumencie znalazły się też wyraźne wskazania dotyczące priorytetów związanych z postępującą urbanizacją. Wśród nich było wyrównywanie szans, likwidowanie nierówności, stwarzanie ludziom godnych warunków do życia oraz troska o dziedzictwo przyrodnicze, historyczne i kulturowe.

  • konieczność redukowania liczby samochodów,

  • priorytetyzowania transportu zbiorowego w miastach

  • oraz dostosowywania nowych osiedli do coraz częściej pojawiających się i coraz bardziej gwałtownych klęsk żywiołowych.

Warto przypomnieć sobie ten dokument i to wydarzenie zwłaszcza teraz. 14 maja w Warszawie rozpocznie się bowiem Kongres Architektury Polskiej. Jego głównym celem ma być przekonanie polskich władz do tego, by przyjąć w końcu Polską Politykę Architektoniczną. Nasz kraj zobowiązał się do tego w 2018 roku, lecz zobowiązanie to pozostaje całkowicie martwe.

Kongres zakończy się przyjęciem Karty Warszawskiej, która już swoją nazwą odwołuje się do deklaracji z 1981 roku.

I można z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać, że wyląduje na stercie podobnych kart, odezw, deklaracji i manifestów pisanych od lat przez architektów i urbanistów. Tradycja ich pisania jest bowiem równie długa, jak tradycja ich ignorowania przez władze.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że za szczytnymi manifestami i deklaracjami rzadko idzie postawa samego środowiska architektonicznego. Od lat bierze przecież ono czynny udział w niszczeniu polskiej przestrzeni i nie jest w stanie wdrożyć jakichkolwiek procedur samokontroli.

Odezwy pozostają więc często pustymi deklaracjami. I nie jest to tylko i wyłącznie efekt jakichś etycznych predyspozycji (a właściwie ich braku) reprezentantów i reprezentantek tego zawodu. To raczej konsekwencja fundamentalnej zmiany ich statusu we współczesnej gospodarce.

Architektura na sprzedaż


Wróćmy jeszcze raz do wielkiego architektonicznego kongresu w Warszawie roku 1981 i jego deklaracji. Z punktu widzenia historii trudno sobie wyobrazić gorszy moment na jej ogłaszanie. Oczywiście zawarte w niej postulaty były i nadal są jak najbardziej słuszne.

Kłopot w tym, że właśnie wtedy, na przełomie lat 70. i 80. światowa ekonomia skręcała w zupełnie przeciwną stronę. Jak pisze znany, holenderski architekt Reinier de Graaf jest to bowiem czas, kiedy budynki stają się jednym z najważniejszych narzędzi obrotu kapitałem i jego kumulacji.

„Architektura i marketing stają się (wtedy) nieodróżnialne. (…) – pisze de Graaf w głośnym eseju „Architektura jako narzędzie kapitału”.

„Rysunki techniczne są poprzedzane przez komputerowe wizualizacje, projektowanie samej konstrukcji jest poprzedzane przez sprzedaż mieszkań, obraz poprzedza substancję, a agent nieruchomości stoi wyżej od architekta” – czytamy.

W efekcie tego procesu „społeczna misja nowoczesnej architektury – wysiłek mający na celu stworzenie przyzwoitych warunków do mieszkania dla wszystkich – wydaje się pieśnią przeszłości. Architektura jest obecnie narzędziem kapitału, używanym do zaprzeczenia jej niegdysiejszej społecznej misji”.


„Wydaje się, jakby poprzednie stulecie nigdy się nie wydarzyło. Architektura, która kiedyś ucieleśniała w béton brut idee społecznej zmiany, teraz służy jej hamowaniu”.


Rozwój za wszelką cenę


W jednym ze swoich wykładów profesor Jacek Dominiczak z gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych powiedział, że niemożliwa jest skuteczna „polityka architektoniczna” w rzeczywistości, w której nie ma porządnej „kultury architektonicznej”.

A z tą u nas jest jak wiadomo średnio – ład przestrzenny, poszanowanie dobra wspólnego i troska o wspólną przestrzeń wyrażającą nasze wspólne wartości to dziś tematy o niskim priorytecie ważności – zarówno po stronie rządzonych jak i rządzących.

Efekty widać gołym okiem wszędzie. Wybrzmiewają nawet w przesłaniach na Kongresie Architektury Polskiej opublikowanych przez jego organizatorów. Pierwszym, a więc jak się zdaje najważniejsze z nich brzmi: „Architektura jest ważną częścią rozwoju gospodarczego„.

To właśnie ten rozwój – w neoliberalnej gospodarce specyficznie rozumiany jako ilościowy wzrost – jest więc główną siłą napędzającą architekturę. I dopóki to się nie zmieni, nie zmieni się ona sama.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Karta Nauczyciela do zmiany. Wyższe pensje dla części kadry od 2027 roku

Koniec patostreamingu w Polsce. Nowe przepisy wchodzą w życie

Transkrypcje małżeństw jednopłciowych. Nowe zasady weszły w życie

Józef Przedpełski nie żyje. Był uczestnikiem Powstania Warszawskiego

Pogoda. Fala burz przeszła nad Polską. Wiemy, co dalej, nowa prognoza

Prezes UODO nałożył karę. Chodzi o nieprzepisowy monitoring

Emerytalna składka rodzinna. Ekspert krytykuje nowy pomysł Morawieckiego

Silny wiatr i burze w Polsce. WOT w podwyższonej gotowości, IMGW ostrzega

Sondaż. Co z obietnicami prezydenta? Polacy wskazali, kto zawinił

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.