Przypomnijmy, Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podpisał umowę, która określa warunki długotrwałego finansowania „polskiej inwestycji technologicznej w Togo” o wartości ponad 100 mln zł.
Jak przekazali bankowcy, umowa dotyczyła projektu inwestycyjnego, który częściowo zostanie sfinansowany przez BGK, realizowanego przez Cyber Defense Africa (CDA). Jest to spółka, którą tworzy rząd Republiki Togo i polska firma Asseco Data Systems. „CDA świadczy nowoczesne usługi z zakresu cyberbezpieczeństwa w Togo i innych państwach Afryki” – przekazał BGK. Dodano również, że “„projekt będzie realizowany przez 12 lat, a jego budżet przekracza 80 mln euro. BGK sfinansuje początkowy etap inwestycji”, a „środki są zabezpieczone unijną gwarancją z programu EFSD+”.
Kulisy podróży przedstawicieli ministerstwa do Afryki
Jak ustaliły media, na uroczyste podpisanie umowy w Togo przedstawiciele BGK musieli lecieć samolotem rejsowym, choć w tej samej sprawie wysłano do Afryki samolot rządowy. Nie było jednak dla nich miejsca, ponieważ wicepremier Krzysztof Gawkowski zabrał ze sobą sześciu przedstawicieli Ministerstwa Cyfryzacji – poinformowali autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka”. Jak zauważono, nie wiadomo jaka była rola resortu, skoro umowę podpisywała polska firma oraz spółka utworzona przez Republikę Togo.
Według nieoficjalnych ustaleń medialnych reprezentanci ministerstwa w środę oraz czwartek będą w Nigerii. Mają się wówczas spotkać m.in. z wiceprezydentem czy ministrem przemysłu. W planach miała też być wizyta w rezerwacie przyrody, a także safari. Resort miał jednak zaprzeczyć tym doniesieniom. W odpowiedzi na pytania Radia Zet zapewnił, że „nie ma mowy o żadnym safari”. „Napięta agenda wyjazdu nie pozwala na tego typu atrakcje” – przekazano.
Dlaczego wykorzystano rządowy samolot?
Ministerstwo wyjaśniło w rozmowie z rozgłośnią, że urzędnicy skorzystali z samolotu rządowego, ponieważ nie ma „efektywnego kosztowo i czasowo” połączenia między Warszawą a Afryką. Dodano również, że zaistniała konieczność „wykorzystywania nalotu maszyn na potrzeby członków rządu”. Przypomnijmy, godzina lotu samolotu rządowego Gulfstream G550 wynosi około 30 tysięcy złotych.