W 2023 roku naukowcy z Princeton University i LSE opublikowali „The Child Penalty Atlas”, mapę kar za macierzyństwo zbudowaną na podstawie danych z 134 krajów. Wyniki okazały się jednoznaczne co do kierunku, choć różne co do skali.
Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna”, w zdecydowanej większości państw kobiety i mężczyźni podążają równoległymi ścieżkami zawodowymi do momentu pojawienia się pierwszego dziecka. Potem drogi się rozchodzą: kobiety tracą szanse zawodowe i gorzej zarabiają, a mężczyźni nie (czasem otrzymują premię za ojcostwo). Ten wzór pojawia się wszędzie, od Danii po Bangladesz, od Argentyny po Japonię.
Kara za macierzyństwo. W tych regionach najgorzej
Skala różnic jest jednak oszałamiająca. W Bangladeszu i Jordanii kara sięga ponad 60 proc. – kobiety z dziećmi pracują ponad dwa razy rzadziej niż kobiety bezdzietne w tym samym wieku. W krajach skandynawskich kara wynosi kilkanaście procent, podczas gdy w Wietnamie, Laosie i Kambodży niemal zero.
Okazuje się, że ani normy kulturowe, ani polityka prorodzinna nie wyjaśniają w pełni tych dysproporcji. Badacze zwracają uwagę na strukturę rynku pracy. Im wyższy udział pracowników usług i przemysłu, im bardziej zurbanizowany kraj, tym wyższa kara za dziecko. O ile np. pracujący na własny rachunek rolnik jest w stanie dostosować swój dzień do rytmu opieki nad niemowlęciem, to dla pracownika etatowego jest to dużo trudniejsze.
– Płynący z tego wniosek brzmi paradoksalnie: rozwój gospodarczy i wzrost zatrudnienia kobiet niekoniecznie eliminują nierówności wynikające z macierzyństwa. Mogą je nawet pogłębiać, bo wiążą się z większą skalą sztywnych form zatrudnienia – pisze gazeta.
Obrywają nie tylko matki
Zawodowa emancypacja i likwidacja kary za macierzyństwo to dwa różne cele, które mogą przez pewien czas ciągnąć w przeciwnych kierunkach.
Autorzy badania „Journal of Family and Economic Issues” z lutego br. przeanalizowali dane panelowe z 27 krajów Unii Europejskiej za lata 2006–2022, by odpowiedzieć na pytanie, czy kara za macierzyństwo dotyka wyłącznie matek. Okazuje się, że nie. Kobiety bezdzietne w wieku rozrodczym są bowiem często postrzegane przez pracodawców jako potencjalne matki. Antycypując ciążę, ograniczają im szanse na zatrudnienie, awans i podwyżkę. Kara się więc już w głowach rekruterów i menedżerów, którzy kalkulują ryzyko nieobecności.
Urlop ojcowski pomaga? Takie pary mają największe szanse
Wśród narzędzi proponowanych jako remedium na karę za macierzyństwo wskazuje się urlop ojcowski. Badacze mają jednak w tej kwestii rozbieżne opinie. Wydawać by się mogło, że jeśli ojciec udaje się na urlop, to matki mogą szybciej wrócić do pracy, a wtedy kariery obu rodziców będą się rozwijać bardziej symetrycznie. Praktyka okazuje się znacznie bardziej skomplikowana.
W zeszłym roku naukowcy z Uniwersytetu Autonomicznego w Barcelonie opublikowali w „Social Policy & Administration” badanie na potrzeby którego przeanalizowali reformę urlopu ojcowskiego w Hiszpanii sprzed pięciu lat (wydłużono go z czterech do 16 tygodni, z sześcioma tygodniami obowiązkowymi), a następnie przeprowadzili ankiety wśród 1,8 tys. matek, których dzieci urodziły się przed reformą i po niej. Wyniki okazały się niejednoznaczne. Ogólnie wydłużenie urlopu ojcowskiego nie skróciło znacząco przerw w zatrudnieniu matek. Prawie dwie na trzy kobiety deklarowały, że dokonały większych poświęceń zawodowych niż ich partnerzy, niezależnie od tego, ile trwał ich urlop. Wyjątkiem okazały się matki zarabiające kwoty zbliżone do partnerów. Prawdopodobieństwo powrotu do pracy w ciągu sześciu miesięcy wzrosło w tej grupie o 19 pkt proc., a do pełnego etatu – o 15 pkt proc. Odsetek kobiet wskazujących zaangażowanie ojca jako czynnik umożliwiający im powrót do pracy wzrósł z 5 do 36 proc. Dla matek zarabiających więcej niż partnerzy reforma nieznacznie przyspieszyła powrót do pracy, ale nie zmieniła jego trybu. Dla 53 proc. matek zarabiających nic się nie zmieniło.
Urlop ojcowski działa więc tam, gdzie para była już względnie równa pod względem ekonomicznym. Nie zmienia układu sił w parach z tradycyjnym podziałem ról.
– Nauka nie oferuje jednego lekarstwa na karę za macierzyństwo. Ale po 30 latach badań wiadomo, co nie działa w izolacji: ani sam urlop ojcowski, ani samo wykształcenie kobiet, ani sama transparentność płac. Działa natomiast kombinacja powszechnej opieki żłobkowej, dzielenia urlopów, rynku pracy, który nie premiuje dyspozycyjności ponad wszystko, i norm kulturowych, które zmieniają się wraz z pokoleniami – podsumowuje dziennik.