Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Wojna na Ukrainie. Kijów dokonał czegoś niezwykłego na terenie Rosji

Przez Pokój Prasowy22 maja, 20266 min odczytu

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Założony w 1851 r. „The New York Times” to jeden z najbardziej opiniotwórczych dzienników na świecie. Jego redakcja od lat relacjonuje i komentuje najważniejsze wydarzenia na świecie z takich obszarów jak: polityka, gospodarka, nauka i kultura. Dziennikarze „The New York Times” zdobyli ponad 140 nagród Pulitzera.

Jewgienij Witiszko, który mieszka w rosyjskim mieście Tuapse, zawsze nosi białe koszule. Ale w dniu, w którym po uderzeniu ukraińskiego drona zapaliła się lokalna rafineria, uznał, że nie będzie to dobry pomysł.

– Widziałem krople ropy i sadzy na moich ubraniach – powiedział 52-letni Witiszko, działacz ekologiczny. – Zapach był silny. Tak jakby człowiek stał obok rury wydechowej.

To nie deszcz pada, to ropa


W Tuapse, kurortowym mieście i porcie nad Morzem Czarnym, rozgrywa się ekologiczna katastrofa.

Cztery ataki dronowe w kwietniu i maju – element narastającej kampanii ukraińskich uderzeń w infrastrukturę energetyczną głęboko na terytorium Rosji – spowodowały to, co Witiszko nazwał największym wyciekiem ropy na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego w ciągu jego życia.

Pojawiły się apokaliptyczne obrazy deszczu nasyconego ropą i olbrzymich chmur smołowato czarnego dymu.

Jak twierdzą lokalne władze, w powietrzu odnotowano niebezpiecznie wysokie stężenia toksyn, a do cieków wodnych przedostały się tony ropy. Rosyjscy urzędnicy odmówili podania publicznych szacunków skali wycieku, informując jedynie, że z linii brzegowej usunięto około milion stóp sześciennych skażonych kamieni i ziemi.

Wojna przenosi się na teren Rosji


Ponad cztery lata od rozpoczęcia walk Ukraina przenosi wojnę na terytorium Rosji. Kraj masowo produkuje dziś własne drony dalekiego zasięgu i pociski manewrujące, a w dziesiątkach ataków w tym roku ukraińskie siły kierowały je na instalacje naftowe i inne obiekty nawet do 1000 mil w głąb Rosji.

Celem tych uderzeń jest ograniczenie rosyjskich dochodów z ropy – akurat w momencie, gdy Moskwa liczy na zyski wynikające z zakłóceń podaży na Bliskim Wschodzie.

W niedzielę Ukraina obrała za cel region moskiewski, atakując rafinerię stolicy i terminal przeładunku paliwa. Była to jedna z największych fal uderzeń w tej wojnie. Zginęły cztery osoby, w tym trzy w atakach na budynki mieszkalne na przedmieściach Moskwy – poinformowali urzędnicy.

Ukraińskie uderzenia odwróciły dotychczasową logikę wojny. Siły Kremla od dawna atakują ukraińską infrastrukturę cywilną pociskami i dronami. Rosja doprowadziła też do katastrof środowiskowych, m.in. wysadzając w 2023 r. dużą zaporę w Ukrainie.

Rosyjskie wojsko ma trudności z przechwytywaniem ukraińskich ataków – nie dysponuje wystarczającą liczbą systemów obrony powietrznej, by chronić każdą rafinerię rozrzuconą na ogromnym terytorium kraju.

Według analityków uderzenia kosztowały Rosję dziesiątki milionów baryłek ropy, którą można było wyeksportować. Rosyjskie firmy energetyczne wydały ostatnio sporo pieniędzy na zagłuszanie sygnału, wielkie metalowe siatki i inne zabezpieczenia dla swoich obiektów.

Poza kosztami ekonomicznymi ataki w Tuapse dołożyły do tego katastrofę środowiskową. Blogerzy zwykle lojalni wobec rosyjskich władz oskarżyli Moskwę o próbę ukrycia skali szkód, których – jak twierdzi Witiszko – usuwanie zajmie lata.

Rosja: Skażone miasto zaprasza turystów


Lokalne władze początkowo zwlekały z reakcją na zagrożenia. Potrzebowały dwóch dni, by publicznie przyznać, że poziom zanieczyszczenia powietrza jest niebezpieczny, oraz trzech dni, by zarządzić ewakuację kilku domów w pobliżu rafinerii.

Urzędnicy miejscy przeprowadzili nawet akcję sadzenia drzew, ustawiając uczestników do propagandowych zdjęć, mimo że w tle unosił się ogromny słup ciemnego dymu.

Działania porządkowe – najwyraźniej z myślą o utrzymaniu wpływów z turystyki – koncentrowały się na plaży, a nie na glebie czy rzece przepływającej przez miasto.

Siergiej Bojko, szef administracji miejskiej Tuapse, obiecał, że sezon plażowy rozpocznie się zgodnie z planem 1 czerwca.

– Urzędnicy nie chcą zobaczyć prawdziwej skali wycieku ropy – zarzucił Witiszko, który jeździł wzdłuż wybrzeża, dokumentując szkody.

Dodał, że skażonych mogło zostać ponad 40 mil linii brzegowej.

Głosy takie jak jego stały się w Rosji rzadkością. Niezależni ekolodzy – często postrzegani jako zagrożenie dla autorytetu Kremla – zostali zepchnięci na margines, a władze grożą im postępowaniami karnymi. W 2023 r. Moskwa zdelegalizowała Greenpeace i WWF.

Mieszkanki Tuapse opowiadają o zniszczeniach


Ukraińskie uderzenia w inne rosyjskie rafinerie zabijały pracowników i wywoływały pożary, które gaszono przez wiele dni. Atak na Tuapse był jednak pierwszym przypadkiem, gdy uderzenie w infrastrukturę naftową stało się przedmiotem debaty publicznej – wskazuje Eugene Simonow, ekspert ds. środowiska.

Zniszczenia wokół Tuapse grożą nawarstwieniem się problemów po wycieku ropy z grudnia 2024 r. w pobliżu innego portu nad Morzem Czarnym, Anapy, oddalonej o około 130 mil. Witiszko stwierdził, że tamten wyciek – do którego doszło po zatonięciu podczas sztormu dwóch starych tankowców – wciąż nie został w pełni usunięty.

Gdy Julia, 27-letnia kosmetyczka z podmoskiewskich przedmieść, usłyszała o zniszczeniach, przyjechała do Tuapse w kwietniu, by pomóc w sprzątaniu ropy. Powiedziała, że kłębiący się dym było widać z odległości pięciu mil.

– Gdy tylko dotarłam do miasta, zrozumiałam, że mamy do czynienia z potworną katastrofą – mówiła. – Kiedy wysiadłam z samochodu, smród ropy był tak straszny, że zrobiło mi się niedobrze, poczułam mdłości.

27-latka, która wcześniej pracowała przy usuwaniu skutków wycieku w Anapie, spędziła dwa tygodnie w Tuapse, łopatą zbierając z plaży kamienie oblepione ropą.

Swietłana, 40-letnia mieszkanka Tuapse pracująca w budownictwie, powiedziała, że początkowo została w domu po ataku na rafinerię.

Znudzona siedzeniem w czterech ścianach, w końcu wyszła na spacer, gdy rafineria wciąż płonęła.

– To tylko dwa kilometry do centrum, ale nie dałam rady – opowiadała Swietłana. – Powietrze było ciężkie i odrażające. Zrobiło mi się niedobrze. Poprosiła, by nie podawać jej nazwiska w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami ze strony władz.

Gdy ona i mąż przeprowadzili się do Tuapse, wydawało im się, że właśnie spełnia się ich marzenie. Mieszkania w mieście, które liczy około 60 tys. mieszkańców, były tańsze niż w innych miejscach na wybrzeżu Morza Czarnego, a rafineria dawała stabilne zatrudnienie.

W ubiegłym roku Tuapse było celem ukraińskich dronów w trzech atakach, ale systemy obrony powietrznej przechwyciły większość z nich i mieszkańcy nie wpadali w panikę – relacjonowała Swietłana.

– Myślenie było takie: „To gdzieś daleko. Nic wielkiego” – powiedziała, opisując podejście do wojny.

Ale tegoroczne uderzenia – a także ograniczenia w dostępie do internetu, które zirytowały Rosjan – skłoniły niektórych do ponownego przemyślenia poparcia dla wojny, zauważyła.

– Ludzie zaczęli mówić, że to donikąd nie prowadzi, że nie osiągniemy żadnych celów i może nikomu to nie jest potrzebne – powiedziała.

W kwietniu Swietłana wysłała dziecko do krewnych w inne miejsce. Mówiła, że życie w Tuapse planuje teraz „miesiąc po miesiącu”.

Choć Kreml robił wiele, by wojna wydawała się Rosjanom odległa, świadomość ukraińskich uderzeń rośnie. Odsetek Rosjan, którzy uważają, że najistotniejszą w tej chwili wiadomością są ukraińskie ataki na Rosję – a nie wojna w samej Ukrainie – wzrósł w tym miesiącu do 18 proc., z 2 proc. na początku lutego – wynika z sondażu FOM, ośrodka badania opinii powiązanego z władzami.

Ukraińskie uderzenia zburzyły „kamień węgielny” wojennej umowy społecznej między rosyjskim rządem a opinią publiczną – powiedziała Aleksandra Prokopenko, była urzędniczka rosyjskiego banku centralnego, obecnie stypendystka Carnegie Russia Eurasia Center w Berlinie.

Państwo zawodzi Rosjan „w swojej podstawowej funkcji: ochrony przed zagrożeniem militarnym” – stwierdziła.

Powtarzające się ataki – dodała – tworzą problem dla firm naftowych i gazowych, które rozważają modernizację.

– Jaki jest sens inwestowania w unowocześnianie infrastruktury, skoro państwo nie zapewnia ochrony, a wszystko może zostać ponownie rozbite na kawałki przez drony? – powiedziała Prokopenko.

Autorzy: Nataliya Vasilyeva, Alina Lobzina

Artykuł został w oryginale opublikowany na łamach „The New York Times”.

© 2026 The New York Times Company

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Kanada. Referendum w Albercie 2026. Prowincja zagłosuje ws. secesji

Norwegia. Nowe stacje GPS przy granicy z Rosją. „Wypełnić krytyczne luki”

Trump zapowiada wysłanie dodatkowych żołnierzy. Media: Pentagon zaskoczony

Alaksandr Łukaszenka: Białoruś nie planuje ataku na Ukrainę

Kuba. Mieli przyjąć ofertę wsparcia humanitarnego z USA. Jest komentarz

Wojna na Ukrainie. Umierow ostrzega partnerów: Wykorzystują moje imię

Dodatkowe wojska USA w Polsce. Nawrocki podziękował Trumpowi

Trump wyśle do Polski tysiące nowych żołnierzy. Prezydent USA ogłasza

Iran. Media: Modżtaba Chamenei zakazał eksportu wzbogaconego uranu

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.