-
Premier Armenii uznał przeprowadzenie referendum w sprawie członkostwa kraju w UE za nielogiczne i zapowiedział wstrzymanie się od złożenia wniosku o akcesję, dopóki nie będzie musiał wybierać między UE a Eurazjatycką Unią Gospodarczą.
-
Unia Europejska potępiła próby wywierania presji przez Rosję na Armenię przed wyborami parlamentarnymi, a Reuters poinformował o możliwej ingerencji Rosji mającej kosztować 50 milionów dolarów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Odpowiedź premiera Armenii pojawiła się na tydzień przed wyborami parlamentarnymi w tym kraju. Od kilku dni Władimir Putin naciska, aby Nikol Paszynian przeprowadził referendum w sprawie przystąpienia Armenii do Unii Europejskiej.
Armenia. Putin naciska na referendum, Paszynian odpowiada
Jeszcze w ubiegłym tygodniu rosyjski przywódca krytykował zacieśnianie więzi między Erywaniem a UE. To właśnie ze względu na pochylanie się Armenii ku Zachodowi Putin naciskał na przeprowadzenie referendum „tak szybko, jak to możliwe”.
Zdaniem dyktatora przynależenie do Unii Europejskiej i kierowanej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej nie jest możliwe do pogodzenia.
W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu Paszynian przekazał, że przeprowadzenie referendum „jest nielogiczne”, dopóki wybór między członkostwem w UE a EUG nie stanie się nieunikniony, „dopóki Armenia nie złoży oficjalnego wniosku o członkostwo w UE lub nie zbliży się do uzyskania statusu kraju kandydującego”.
UE reaguje na presję wywieraną przez Rosję. „Potępiamy”
Na naciski Władimira Putina względem Erywania zareagowała także sama Unia Europejska. Rzecznik prasowy wspólnoty Anouar El Anouni podkreślił, że potępiają wszelkie próby wywierania przez Rosję presji na Armenię przed wyborami parlamentarnymi.
– Rosja dąży do osłabienia gospodarki Armenii i wywarcia wpływu na wynik wyborów parlamentarnych w tym kraju. Będziemy nadal wspierać Armenię w radzeniu sobie z takimi próbami wywierania nacisku – mówił.
Tymczasem kilka dni temu Reuters donosił, że ingerencja Rosji w wybory w Armenii ma kosztować około 50 mln dolarów. Środki te miałyby zostać przeznaczone, jak wynika z ustaleń agencji, do przerzucenia blisko 100 tysięcy Ormian mieszkających na rosyjskim terytorium, aby wpłynęli na wyniki głosowania.
Armenia szykuje się na wybory. Rosja nie kryje niezadowolenia
Agencja AFP przypomniała, że Armenia w ostatnich latach „szukała innych sojuszników, sfrustrowana tym, że Moskwa nie chroniła jej w sporze z sąsiednim Azerbejdżanem„. Z kolei jej postawa rozgniewała Rosję.
W związku z tym Nikol Paszynian zaznaczył, iż stosunki Erywania z Moskwą są w fazie transformacji. – Budujemy nowe relacje z Rosją i jestem przekonany, że nam się to uda, między innymi dlatego, że nasze relacje z Rosją są otwarte i szczere – powiedział. Formalnie Armenia nadal jest sojusznikiem Federacji Rosyjskiej.
W poniedziałkowym komunikacie wydanym przez Kreml zaznaczono, że Paszynian i Putin odbyli rozmowę telefoniczną, jednak nie przekazano szczegółów. Konwersacja miała dotyczyć euroazjatyckiego szczytu w Kazachstanie, który odbywał się w minionym tygodniu. W weekend Moskwa wezwała ambasadora swojego kraju w Armenii w sprawie wspomnianych relacji Erywania z UE.
Źródła: AFP, Reuters, Interia