-
Ukraina kontynuuje ataki na infrastrukturę paliwową i logistykę armii rosyjskiej na Krymie, wywołując trudności dla tego regionu zgodnie z doniesieniami mediów niemieckich.
-
Według „Die Welt” oraz ukraińskiego Sztabu Generalnego, ostatnie ataki objęły stację przeładunkową ropy w południowej Rosji i obiekty paliwowe na Krymie, a Kreml publicznie przyznał istnienie problemów z paliwem na półwyspie.
-
Niemiecki serwis informacyjny oraz Amerykański Instytut Studiów nad Wojną podkreślają, że mimo oficjalnych rosyjskich deklaracji, ofensywa Rosji spowolniła, a na niektórych odcinkach frontu rosyjskie wojska się wycofują.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Według niemieckiego „Die Welt” konsekwencje tych ataków są już tak namacalne, że nawet przedstawiciele Kremla zmuszeni są mówić o problemach paliwowych na półwyspie.
Według ukraińskiego Sztabu Generalnego, w poniedziałkową noc drony zaatakowały jedną z największych stacji przeładunkowych ropy naftowej w południowej Rosji, a także skład ropy naftowej i inne obiekty paliwowe na okupowanym Krymie.
Ukraina chce wyrządzić Rosjanom maksymalne straty na Krymie i odizolować półwysep
Serwis zauważa, że tego typu ataki wpisują się w strategię Kijowa, mającą na celu wyrządzenie Rosji maksymalnych szkód gospodarczych i militarnych.
Ukraińcy do nękania rosyjskich sił na Krymie używają m.in. dronów dalekiego zasięgu, dronów wodnych, pocisków balistycznych własnej produkcji i zachodniego ciężkiego sprzętu m.in. wyrzutni HIMARS.
Jednym z głównych celów Ukrainy pozostaje tzw. korytarz lądowy, łączący terytorium Rosji z okupowanymi obszarami południowej Ukrainy, w szczególności Krymem. Jednocześnie perspektywy całkowitego opanowania obwodów donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego, które Moskwa ogłosiła aneksją już w 2022 roku, wydają się coraz mniej realistyczne.
W tym kontekście ukraińskie ataki na terytorium Rosji mają nie tylko wymiar praktyczny, ale i symboliczny. Były dowódca armii USA w Europie, Ben Hodges, napisał na portalu społecznościowym X, że sytuacja jest dla Moskwy niezwykle bolesna. Według niego „to absolutnie upokarzające dla rosyjskiego wojska i rządu, że ukraińskie drony latają niemal bez przeszkód w rosyjskiej przestrzeni powietrznej”.
Autor przypomina, że obecne ataki poprzedzone były długimi przygotowaniami. Od ponad roku siły ukraińskie systematycznie niszczą rosyjskie radary i elementy systemów obrony powietrznej na Krymie. Umożliwiło to stworzenie bezpiecznych korytarzy dla lotów dronów zarówno nad półwyspem, jak i w innych rejonach.
Rosja robi dobrą minę do złej gry. Putin wyśmiał Ukrainę
W zeszłym tygodniu, podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, prezydent Rosji Władimir Putin publicznie wyśmiał ukraińskie ataki dronów i ogłosił nieuchronność rosyjskiego zwycięstwa. Dodał, że siły Kremla zdobyły w ostatnich tygodniach 4 tys. kilometrów kwadratowych terenu.
Jak jednak zauważa autor niemieckiej publikacji, rzeczywistość coraz bardziej przeczy tego typu stwierdzeniom.
Znaczący jest fakt, że po ostatnich atakach rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał, że na półwyspie występują problemy z paliwem. Stwierdził, że „rzeczywiście istnieją obecnie pewne problemy”.
Według Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną, rosyjska ofensywa spowolniła na większości kierunków, a w niektórych rejonach frontu rosyjskie jednostki wręcz się wycofują. Eksperci twierdzą również, że w kwietniu i maju Rosja straciła więcej terytorium, niż była w stanie zdobyć, co jest sytuacją bezprecedensową od 2023 roku.
Źródła: Die Welt, UNIAN