Nie jest przyjemnie zostać wdowcem lub wdową, ponieważ taki stan automatycznie wiąże się z obniżeniem poziomu życia po śmierci małżonka. Koszty utrzymania gospodarstwa domowego (czynsz, media) spadają w niewielkim stopniu, podczas gdy dochód gospodarstwa zmniejsza się, a prawo do świadczeń po zmarłym jest często ograniczone.
Prawo do zachowania własnego świadczenia z ZUS i otrzymania jeszcze 15 proc. renty rodzinnej po zmarłym (lub odwrotnie) to sens renty wdowiej. Zaledwie za pół roku, od 2027 roku kwota tego świadczenia automatycznie pójdzie w górę, i to znacznie.
Zachodnia Polska śmielej sięga po rentę wdowią. Wschód może to nadrobić
Renta wdowia nie jest zwykłą „emeryturą po zmarłym”. To szczególny mechanizm łączenia dwóch świadczeń: własnej emerytury oraz renty rodzinnej po małżonku. Taki sam mechanizm dotyczy seniorów otrzymujących swiadczenie z ZUS, jak i z KRUS.
Polacy najchętniej wybierają wariant, w którym otrzymują 100 proc. renty rodzinnej oraz 15 proc. własnego świadczenia z ZUS. Seniorzy decydują się na to rozwiązanie najczęściej dlatego, że renta po zmarłym współmałżonku jest w wielu przypadkach wyższa niż ich własna wypracowana emerytura, co czyni ten konkretny wybór bardziej opłacalnym finansowo. Łączna kwota pobieranych świadczeń w zbiegu nie może jednak przekroczyć trzykrotności najniższej emerytury. Od marcowej waloryzacji limit ten wynosi 5 935,47 zł brutto.
Z szacunków resortu pracy wynika, że z dobrodziejstwa renty wdowiej korzysta już w Polsce 1,6 mln wdów i wdowców. Najwięcej wniosków wpłynęło z województwa śląskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego. Najmniej z podlaskiego, lubuskiego oraz opolskiego.
Rząd szykuje niską waloryzację świadczeń w 2027 roku. O śmieszny procent
Od stycznia 2027 roku druga część świadczenia wzrośnie z 15 proc. do 25 proc., a ZUS lub KRUS przeliczy je z urzędu – nie trzeba będzie składać nowego wniosku o rentę wdowią.
Dziennik „Fakt” wyliczył, że po zmianach świadczenia niektórych seniorów wzrosną nawet o 400 zł:
-
z 2300 zł brutto do 2494 zł – podwyżka o blisko 200 zł, -
z 2837 zł do 3062 zł, czyli wzrost o 225 zł, -
z 3700 zł do 4000 zł, czyli wzrost o 300 zł, -
z 5100 zł do 5500 zł, czyli wzrost o 400 zł.
Wciąż będzie jednak obowiązywał limit trzykrotności najniższej emerytury, po przekroczeniu którego świadczenie zostanie obniżone. Dokładne kwoty limitów są zależne od corocznej waloryzacji świadczeń. Z pierwszych prognoz wynika, że waloryzacja emerytur w 2027 roku może okazać się jedną z najniższych od kilku lat. Rozważany obecnie przez rząd wariant to zaledwie 3,48 proc.