Leszek K. – dziennikarz – jest podejrzany w kilku postępowaniach karnych, m.in. o nielegalne posiadanie broni, groźby karalne wobec komendanta policji oraz znęcanie się nad osobami najbliższymi.
Śledztwo zostało przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, która uznała sprawę za poważną i wielowątkową. Jak przekazano, decyzja została podjęta na wniosek Prokuratury Rejonowej w Piasecznie, a nowym referentem sprawy został doświadczony prokurator Arkadiusz Buśkiewicz.
Sprawa dziennikarza Łukasza K. Miał grozić komendantowi policji
W komunikacie podkreślono, że do materiału dowodowego dołączono wcześniej zawieszone postępowanie, w którym Leszkowi K. postawiono zarzut znęcania się nad osobami najbliższymi. Sprawa ta była wstrzymana ze względu na „wielokrotne niestawiennictwo podejrzanego na badaniach sądowo-psychiatrycznych”.
Śledztwo zostało zainicjowane po otrzymaniu przez policję w Piasecznie maila zawierającego – jak wskazano – dane osobowe podejrzanego, numer sprawy oraz groźby karalne wobec komendanta policji. W wiadomości miały pojawić się zapowiedzi pozbawienia życia funkcjonariusza oraz inne groźby, a także informacje dotyczące posiadanej broni.
Prokuratura wskazuje, że zgromadzony materiał dowodowy, w tym protokół przeszukania pojazdu, gdzie zabezpieczono broń i amunicję, a także opinia biegłego, „wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów”.
W toku postępowania Leszek K. w swoich wyjaśnieniach sugerował, że za wiadomością może stać inna wskazana przez niego osoba, jednak – jak podkreślono w komunikacie – „należy uznać jego wyjaśnienia przynajmniej na tym etapie śledztwa jako przyjętą linię obrony”, ponieważ wcześniej miał wprowadzać w błąd osoby z otoczenia.
Z kolei analiza korespondencji elektronicznej ma potwierdzać, że mail z groźbami został wysłany z konta powiązanego z Leszkiem K.
Wobec podejrzanego zastosowano tymczasowe aresztowanie. Jak wynika z komunikatu, sąd uznał m.in. ryzyko matactwa, obawę ucieczki oraz możliwość popełnienia kolejnych przestępstw. Podkreślono również, że Leszek K. nie powoływał się na tajemnicę dziennikarską i przekazał telefon wraz z dostępem do urządzenia.
Sprawa jest nadal w toku i będzie dalej wyjaśniana przez prokuraturę.
Więcej informacji wkrótce.