Emerytalne zabezpieczenie dla artystów czy też dość kosztowne „spacery dendrologiczne”. O projektach, za które odpowiedzialna jest minister kultury Marta Cienkowska z Polski 2050, jest w ostatnim czasie głośno. Jak jednak zauważyli autorzy „Politycznego WF-u”, jej przypadek jest „częścią szerszego zjawiska” dotyczącego współrządzącego ugrupowania.
– Gdy pyta się dzisiaj polityków KO, jak to właśnie z Polską 2050 jest, to oni są tacy znudzeni, zmęczeni, nie lubią o tym rozmawiać. Nie rozumieją do końca, o co Polsce 2050 chodzi. Natomiast dominujący pogląd w KO jest taki, że trzeba tę formację „przeczekać” – mówił Piotr Witwicki, redaktor naczelny Interii.
Jak kontynuował w „Politycznym WF-ie”, Polska 2050 „tak miesza w ostatnim czasie”, iż nie jest oczywiste, ile na tym może stracić jej największy koalicjant. – Gdy przyglądam się działalności tej partii to mam wrażenie, jakbym obserwował amerykańskich demokratów sprzed trzech lat, wymyślających różne problemy. Na przykład: dlaczego koszykarki zarabiają mniej od koszykarzy – porównał.
Politycy Polski 2050 wywołują problemy dla całego rządu?
Zdaniem Piotra Witwickiego „w momencie, kiedy na świecie pewna dyskusja została wygaszona, Polska 2050 do niej wraca”. – I robi to w sposób najbardziej wygodny dla PiS, i jeszcze bardziej wygodny dla Konfederacji – dodał, uznając, że prezentują niekiedy idee, jakie PiS niegdyś „wciskał w brzuch” Donaldowi Tuskowi, a dzisiejszy szef rządu próbował się przed tym bronić.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Według redaktora naczelnego Interii „to jest już trwały trend”, jeśli chodzi o „marginalne wypowiedzi, próby zaistnienia, zwykłą nieostrożność czy brak wyobraźni” ze strony części polityków Polski 2050, wywołujące problemy dla całego rządu.
– Jestem też zdziwiony, że Andrzej Szeptycki nie został zdymisjonowany przez Tuska – może tylko po to, aby nie pokazywać opozycji, że ma ona taką siłę. Dymisja nie ze względu na pochodzenie wiceministra, tylko wypowiedź, która jest bardzo mocno niepotrzebna, niewłaściwa, obrazoburcza, niepatriotyczna – wyliczał współautor „Politycznego WF-u”.
Wiceszef resortu nauki i szkolnictwa wyższego powiedział w TOK FM, że Ukraińska Powstańcza Armia – niezależnie od zbrodni wołyńskiej – „walczyła o niepodległość Ukrainy, walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami i to była taka walka beznadziejna”. – To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni – nadmienił Szeptycki.
Burza na posiedzeniu rządu. Tusk starł się z Pełczyńską-Nałęcz
Z kolei Marcin Fijołek przypomniał o konflikcie, jaki wybuchł między PSL-em a wiceministrem klimatu i środowiska Mikołajem Dorożałą (do lutego był on w Polsce 2050) na tle podejścia do myśliwych oraz łowiectwa. Kontrowersje wzbudzała też Paulina Hennig-Kloska, w przeszłości jedna z czołowych postaci Polski 2050, która odeszła z niej w wyniku rozłamu w formacji.
– Jest głębszy problem polityczny, który wybrzmiał na wtorkowym posiedzeniu rządu. Jednym z punktów był ten o Krajowym Planie Odbudowy. Premier miał się wzburzyć mocno na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, szefową Polski 2050. Powiedział coś w stylu: „Pani nie jest od tego, aby reprezentować interesy Brukseli w rządzie, tylko nasze interesy w Brukseli” – przytoczył.
Prowadzący „Graffiti” w Polsat News podkreślił, że słowa Tuska „zmroziły atmosferę” na Radzie Ministrów. Dlaczego one w ogóle padły? – Poszło o samochody mające być zabezpieczeniem dla gmin w razie stanów kryzysowych. Gmina powinna mieć kilka aut, aby nie rekwirować ich od obywateli – wyjaśnił.
Jak kontynuował Marcin Fijołek, w ramach KPO czy innych umów z Brukselą samochody te powinny być elektryczne. – I tu pytanie, czy takie powinny być, skoro są na wypadek kryzysu. Marcin Kierwiński, szef MSWiA, wrzucił poprawkę, aby nie były na prąd, bo kto wie, jakie byłyby dostawy energii. Pani minister upierała się przy swoim, twierdząc, iż zakłóciłoby to proces KPO i rozmów z Brukselą – wyjaśnił w podcaście Interii.