-
Spadek dla psa lub kota. Co mówią przepisy?
-
Zwierzęta milionerzy. Co naprawdę dziedziczą pupile?
Spadek dla psa lub kota. Co mówią przepisy?
Pytanie o przyszłość psa lub kota po śmierci właściciela przestaje być tematem zarezerwowanym dla milionerów. W kraju, w którym zwierzęta domowe są obecne w większości rodzin, a ich liczba liczona jest w milionach, coraz częściej pojawia się potrzeba formalnego zabezpieczenia ich losu. Dla wielu osób szczególne znaczenie ma nie tylko wskazanie przyszłego opiekuna, ale również zagwarantowanie środków na leczenie, karmę i codzienną opiekę nad zwierzęciem.
Choć dla wielu właścicieli pies lub kot jest członkiem rodziny, polskie prawo spadkowe nie pozwala uczynić zwierzęcia spadkobiercą. Wynika to między innymi z art. 927 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym spadek mogą nabyć osoby fizyczne żyjące w chwili otwarcia spadku oraz osoby prawne. Zwierzę nie posiada zdolności prawnej, dlatego nie może odziedziczyć mieszkania, pieniędzy ani innych składników majątku. Po śmierci właściciela samo staje się natomiast elementem masy spadkowej.
Nie oznacza to jednak, że przyszłość pupila pozostaje całkowicie poza kontrolą właściciela. Prawo pozwala wykorzystać tzw. polecenie testamentowe, czyli nałożyć na spadkobiercę obowiązek sprawowania opieki nad zwierzęciem. W testamencie można wskazać konkretną osobę, fundację lub stowarzyszenie, które przejmą opiekę, a także przeznaczyć część majątku na pokrycie kosztów utrzymania i opieki weterynaryjnej. Takie rozwiązanie nie czyni zwierzęcia spadkobiercą, ale pozwala znacznie zwiększyć szanse na zapewnienie mu bezpiecznych warunków po śmierci dotychczasowego opiekuna.
Zwierzęta milionerzy. Co naprawdę dziedziczą pupile?
Historie o zwierzętach dziedziczących milionowe fortuny regularnie pojawiają się w mediach, jednak rzeczywistość prawna zwykle jest tu dość skomplikowana. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest kotka Choupette należąca do niemieckiego projektanta mody Karla Lagerfelda. Po śmierci właściciela pojawiały się informacje dotyczące wielomilionowego spadku. W rzeczywistości zwierzę nie mogło jednak samodzielnie stać się właścicielem majątku, a środki przeznaczone na jego utrzymanie miały być zarządzane przez ludzi. Ten przypadek pokazuje, że nawet w sytuacji, gdy właściciel chce zabezpieczyć pupila finansowo, pieniądze pozostają pod kontrolą wskazanych opiekunów lub zarządców.
Najbardziej rozwinięte rozwiązania dotyczące zabezpieczania zwierząt funkcjonują w krajach anglosaskich, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Tam od wielu lat wykorzystywane są specjalne fundusze powiernicze, nazywane trustami, które pozwalają przeznaczyć określony majątek na opiekę nad zwierzęciem po śmierci właściciela. Głośnym przykładem była suczka Trouble należąca do amerykańskiej miliarderki Leony Helmsley, dla której początkowo przeznaczono 12 mln dolarów. Po interwencji sądu kwotę zmniejszono do 2 mln dolarów, ale sprawa pokazała, że w niektórych państwach można stworzyć bardzo rozbudowane mechanizmy finansowania opieki nad zwierzęciem przez wiele lat.
Nie wszystkie opowieści o najbogatszych zwierzętach świata mają jednak solidne podstawy. Przez lata ogromną popularnością cieszyła się historia owczarka niemieckiego Gunthera, przedstawianego jako spadkobierca wielomilionowej fortuny i właściciela luksusowych nieruchomości. Z czasem okazało się jednak, że pieniądze były w dyspozycji grupy powierników, a wiele elementów tej historii zostało zmyślonych lub wyolbrzymionych. To właśnie dlatego przy podobnych doniesieniach warto zwracać uwagę nie tylko na sensacyjne kwoty, lecz na konstrukcje prawne stojące za takimi rozwiązaniami.
-
Bezprecedensowy pomysł. Na chore zwierzę będą mogli wziąć urlop
-
Kto weźmie psa po rozstaniu? Brazylia przyjęła specjalne przepisy