Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Ebola, kopalnie i smartfony. Jak elektronika może zwiększać ryzyko epidemii

Przez Pokój Prasowy15 czerwca, 20264 min odczytu

Według danych amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób do początku czerwca w Demokratycznej Republice Konga potwierdzono ponad 450 zakażeń i 82 zgony. W sąsiedniej Ugandzie wykryto kolejne przypadki choroby. Światowa Organizacja Zdrowia i Africa CDC uznały sytuację za zagrożenie dla zdrowia publicznego i uruchomiły wspólny plan reagowania wart ponad pół miliarda dolarów.

Powodów do niepokoju jest kilka. Ognisko rozwija się we wschodniej części Konga, regionie od lat dotkniętym konfliktami zbrojnymi i masowymi migracjami ludności. W takich warunkach śledzenie kontaktów zakażonych osób, szybkie wykrywanie nowych przypadków i izolowanie chorych staje się znacznie trudniejsze. Dodatkowym problemem jest brak szczepionki przeciwko wariantowi Bundibugyo.

Modele epidemiologiczne przygotowane przez CDC wskazują, że dalszy rozwój sytuacji będzie zależał przede wszystkim od skuteczności działań służb medycznych. Jeżeli liczba wykrywanych i izolowanych zakażeń szybko wzrośnie, epidemię może udać się ograniczyć. Jeśli nie, liczba przypadków może przekroczyć 20 tys.

Dlaczego epidemie są dziś większe?


Jeszcze kilkadziesiąt lat temu ogniska Eboli zwykle ograniczały się do pojedynczych miejscowości. Choroba była śmiertelna, ale liczba zakażonych rzadko przekraczała kilkaset osób. Sytuacja zmieniła się w ostatnich dwóch dekadach. Największa epidemia, która wybuchła w Afryce Zachodniej w latach 2014-2016, objęła ponad 28 tys. ludzi i rozprzestrzeniła się na kilka państw.

Najprostszym wyjaśnieniem jest wzrost liczby ludności i coraz większa mobilność mieszkańców regionu. Patogen ma dziś więcej okazji do przemieszczania się między miastami i krajami niż kilkadziesiąt lat temu. Coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy zmieniło się także samo środowisko, w którym wirus krąży między zwierzętami.

Wirusy z grupy Ebola są najprawdopodobniej związane z nietoperzami żyjącymi w lasach równikowych Afryki. Zwierzęta te mogą przenosić patogen bez objawów choroby. Przez większość czasu wirus pozostaje częścią naturalnego ekosystemu i nie ma kontaktu z ludźmi. Ryzyko rośnie, gdy człowiek zaczyna intensywnie przekształcać środowisko.

Badania pokazują, że utrata lasów zwiększa prawdopodobieństwo kontaktu ludzi z dzikimi zwierzętami przenoszącymi choroby. Szczególnie istotne są obszary, gdzie las nie znika całkowicie, lecz zostaje podzielony na mniejsze fragmenty. Takie rozdrobnione krajobrazy tworzą więcej punktów styku między ludźmi a dzikimi zwierzętami. To właśnie na granicy lasu, pól uprawnych, dróg i osiedli najczęściej dochodzi do sytuacji sprzyjających przenoszeniu patogenów między gatunkami. Nietoperze nie opuszczają regionu wraz z wycinką drzew. Korzystają z pozostałych fragmentów lasu, które często znajdują się bliżej osad, dróg i terenów użytkowanych przez człowieka.

Górniczy boom w sercu Afryki


W przypadku Demokratycznej Republiki Konga szczególną rolę odgrywa wydobycie surowców mineralnych. Kraj dysponuje jednymi z największych na świecie zasobów kobaltu oraz znaczącymi złożami miedzi, złota, cyny, tantalu i koltanu. Surowce te są wykorzystywane między innymi w akumulatorach, elektronice użytkowej, centrach danych i sieciach telekomunikacyjnych.

Znaczna część wydobycia odbywa się w niewielkich, często słabo kontrolowanych kopalniach. Szacuje się, że w takim górnictwie pracuje około 2 mln mieszkańców kraju. Dla wielu rodzin jest to podstawowe źródło dochodu.

Z punktu widzenia epidemiologów istotne jest jednak nie tylko samo wydobycie, ale sposób, w jaki ono przebiega. Rolnictwo zwykle rozwija się stopniowo od granic istniejących osad. Poszukiwacze minerałów często docierają znacznie dalej. W głębi lasów powstają prowizoryczne drogi, obozy i osiedla, do których przybywają ludzie z różnych części kraju.

To właśnie w takich miejscach częściej dochodzi do kontaktu z dzikimi zwierzętami. Warunki sanitarne są zwykle gorsze niż w większych miastach, a dostęp do opieki zdrowotnej pozostaje ograniczony. Jeśli pojawi się nowe zakażenie, jego wykrycie może zająć dużo czasu.

Związek między zmianami środowiskowymi a pojawianiem się nowych chorób nie dotyczy wyłącznie Eboli. Podobne zależności obserwowano wcześniej między innymi w przypadku wirusa Nipah w Azji czy niektórych koronawirusów. Epidemiolodzy określają takie zdarzenia mianem „spillover”, czyli przejścia patogenu ze zwierzęcia na człowieka.


Skala epidemii w Demokratycznej Republice Konga rośnieMoses Sawasawa/Associated Press/East News/Ruslanas Baranauskas/Science PHO/RBU/Science Photo LibraryAFP


Co wiadomo o obecnym ognisku?


Nie ma dowodów, że działalność górnicza bezpośrednio doprowadziła do obecnej epidemii. Naukowcy podkreślają, że taki związek bardzo trudno udowodnić. Istnieją jednak przesłanki, które zwracają uwagę badaczy. Pierwsze przypadki obecnej epidemii wykryto w okolicach Mongbwalu, miasta znanego z wydobycia złota. Jednocześnie dane satelitarne wskazują, że w ostatnich latach okolice te należały do obszarów intensywnie przekształcanych przez działalność człowieka. Wraz ze wzrostem cen złota rozwijało się tam również wydobycie.

Eksperci podkreślają, że skuteczna walka z chorobami odzwierzęcymi wymaga działań wykraczających poza medycynę. Oprócz diagnostyki, leczenia i monitorowania zakażeń coraz większego znaczenia nabiera obserwacja zmian zachodzących w środowisku. To właśnie tam często rozpoczyna się ciąg zdarzeń, który po latach może doprowadzić do wybuchu epidemii.

Obecne ognisko Eboli przypomina, że zdrowie ludzi, stan ekosystemów i globalna gospodarka są ze sobą ściśle powiązane. Minerały wykorzystywane w smartfonach, komputerach czy akumulatorach pochodzą z miejsc oddalonych o tysiące kilometrów od Europy. Skutki ich wydobycia nie kończą się jednak na granicach kopalni.

Czytaj Dalej

Trump sięga po stare przepisy. Wielka kasa na amerykański węgiel

Koniec energetycznego szantażu? Europa ma asa, którego nie miała wcześniej

Trump płaci za rezygnację z farm wiatrowych. Stany pozywają rząd USA

Energia słoneczna wyprzedziła węgiel w USA. Historyczny moment

Twój kot wcale nie jest głupi. Viral z TikToka nie mierzy inteligencji

Najgorszy scenariusz klimatyczny zniknął. Ale zmiana klimatu trwa

Europa chce budować wiatraki na morzu. Ale nie ma od kogo kupować turbin

Wilki zagrażają polskim żubrom. Naukowcy opublikowali wyjątkowe wideo

Tysiące ludzi umierają po cichu. Naukowcy ujawnili prawdziwą skalę

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.