Dlaczego postawiliście państwo na sterowanie światłowodowe zamiast standardowej transmisji radiowej?
Na współczesnym polu walki mamy do czynienia z różnymi rodzajami działań, w tym intensywną walką radioelektroniczną, której celem jest zakłócanie systemów sterowanych radiowo. Aby ograniczyć to ryzyko, zdecydowaliśmy się na światłowód. To rozwiązanie zapewnia bardzo szybką transmisję, której praktycznie nie da się zakłócić. Co więcej, umożliwia przesyłanie dużej ilości danych – jedna stacja kontroli może jednocześnie komunikować się z wieloma dronami.
Czyli takie drony są odporne na klasyczne zakłócenia?
Zdecydowanie tak. Oczywiście żaden system nie jest całkowicie odporny na wszystkie zagrożenia, jednak wykorzystanie światłowodu eliminuje problem klasycznego zagłuszania radiowego, które dziś jest jednym z głównych wyzwań na polu walki. Nasze drony światłowodowe mają zasięg do 40 km co pozwala realizować zadania na dystansach porównywalnych do części systemów artyleryjskich kalibru 155 mm.
Czego nauczyły państwa testy tej technologii na froncie w Ukrainie?
Te testy wciąż nas uczą. Każdego dnia zdobywamy nowe doświadczenia i obserwujemy, nad czym pracuje przeciwnik. To, co dziś jest przełomem, jutro może być już tylko rozwiązaniem szkoleniowym. Dlatego nie można powiedzieć, że stworzyliśmy jedną technologię – my ją cały czas rozwijamy, dostosowując do zmieniających się warunków i zagrożeń.
Czyli pole walki zmienia się na naszych oczach?
Już się zmieniło i nadal będzie się zmieniać. Technologie podwójnego zastosowania (dual-use), wykorzystywane zarówno cywilnie, jak i wojskowo, odegrały tu ogromną rolę. Dziś drony stają się stałym elementem współczesnego pola walki i znacząco zmieniają sposób prowadzenia działań operacyjnych. Widzimy to w trwających konfliktach, gdzie systemy bezzałogowe coraz częściej decydują o skuteczności działań rozpoznawczych, uderzeniowych i obronnych. Coraz częściej przejmują zadania realizowane wcześniej przez tradycyjne środki walki. Potrafią pełnić funkcje, które wcześniej realizował karabinek szturmowy, systemy minowania czy artyleria.
Czy w takim razie dron stanie się podstawową jednostką uzbrojenia?
W niektórych obszarach już się tak dzieje. Widzimy to w analizach i rozmowach z przedstawicielami różnych armii. Jednocześnie pojawiają się bardzo poważne dylematy. Na przykład próby łączenia technologii dronowych z systemami amunicji, które budzą poważne zastrzeżenia etyczne. Istnieje ryzyko, że zamiast zwiększać zdolności obronne, zaczniemy przekraczać granice, których nie powinniśmy naruszać.
Jakie wyzwania stoją dziś przed armiami w tym kontekście?
Europa znajduje się w trudnej sytuacji geopolitycznej, a jednocześnie mierzy się z problemami demograficznymi. Najcenniejszym zasobem armii jest dziś człowiek – żołnierz. Technologie takie jak drony mają przede wszystkim chronić życie. To powinien być ich główny cel – zwiększanie efektywności działań przy jednoczesnym ograniczaniu strat ludzkich.