-
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zarządził natychmiastowy audyt w Szpitalu Południowym i innych warszawskich SOR-ach po medialnych doniesieniach o nieprawidłowościach.
-
Kontrola ma związek ze sprawą Dawida Kacprzyka, młodego lekarza i radnego KO, który mimo braku specjalizacji pełnił funkcję koordynatora SOR-ui zarobił 1,6 mln zł w 2025 roku.
-
Według ustaleń dziennikarzy i szpitalnej dokumentacji Kacprzyk miał pracować niemal bez przerwy, a Naczelna Izba Lekarska rozpoczęła postępowanie w sprawie podejrzenia opuszczania dyżurów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„W związku z doniesieniami medialnymi wskazującymi na nieprawidłowości w organizacji pracy w Szpitalu Południowym poleciłem przeprowadzenie pilnego audytu. Urzędnicy miasta są już na miejscu” – przekazał Rafał Trzaskowski na platformie X.
Prezydent Warszawy poinformował także, że kontrole obejmą także inne placówki. „Zarządziłem także audyt w pozostałych SOR-ach w miejskich szpitalach w Warszawie” – dodał.
Sprawa Dawida Kacprzyka. Trzaskowski reaguje, „pilny audyt”
„Ochrona zdrowia to zbyt poważna sprawa, żeby pozostawiać przestrzeń na wątpliwości i niedopowiedzenia. Chodzi o zdrowie ludzi, ale też o pieniądze podatników” – czytamy we wpisie polityka.
Trzaskowski zapewnił, że jeżeli w trakcie audytów zostaną wykryte jakiekolwiek nieprawidłowości, odpowiedzialne za nie osoby poniosą konsekwencje.
Decyzja prezydenta Warszawy to bezpośrednie pokłosie medialnych doniesień na temat Dawida Kacprzyka, 28-letniego lekarza i radnego KO w warszawskiej dzielnicy Ursus. Kontrowersje wokół jego osoby pojawiły się na początku czerwca, gdy Urząd m. st. Warszawy opublikował oświadczenie majątkowe medyka.
Wynika z niego, że mężczyzna, który jest lekarzem od niecałych dwóch lat i nie posiada specjalizacji, zarobił w 2025 roku 1,6 mln złotych. Okazało się, że Kacprzyk, mimo braku specjalizacji, uzyskał stanowisko koordynatora SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Warszawa. Pilny audyt na warszawskich SOR-ach
Sprawa została nagłośniona przez portal Zero. Według dokumentów szpitalnych, do których dotarli dziennikarze, Kacprzyk miał w 2025 roku przepracować łącznie 3976 godzin, co oznacza, że musiałby pracować około 11 godzin dziennie codziennie.
Okazuje się jednak, że w wielu przypadkach, mimo bycia wpisanym w grafiku, Kacprzyk nie mógł pełnić dyżuru. Przykładowo 13 lutego pochwalił się on udziałem w spotkaniu z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską.
Według grafiku pełnił wtedy dyżur, tak samo jak 12, 11 i 10 lutego. Wielokrotnie miało mu się zdarzać, że dyżurował trzy-cztery doby bez przerwy. Sprawą warszawskiego lekarza zajęła się Naczelna Izba Lekarska.
– Wszczęliśmy postępowanie w sprawie podejrzenia opuszczenia dyżuru przez Dawida Kacprzyka. Na razie jest tylko publikacja prasowa, dlatego będziemy sprawdzać dokumenty. Jeżeli coś z nich wyjdzie, to możliwe, że będziemy rozszerzać zakres postępowania – przekazał Interii rzecznik prasowy NIL Jakub Kosikowski.
Przedstawiciel organizacji skomentował również duże zarobki Kacprzyka. – Żaden lekarz w Polsce nie może liczyć na taką stawkę – mówił, dodając, że medycy w trakcie specjalizacji mogą liczyć na maksymalnie jedną dziesiątą tego, co radny z KO otrzymywał miesięcznie.