Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Porozumienie USA-Iran. Donald Trump wychodzi z ostrego zakrętu

Przez Pokój Prasowy15 czerwca, 20265 min odczytu

Porozumienie pomiędzy USA i Iranem ma zostać podpisane w piątek. Bilans ponad trzymiesięcznego konfliktu nie wypada pomyślnie dla prezydenta Trumpa: przyszłość irańskiego programu nuklearnego pozostaje otwarta, a odblokowanie szlaku morskiego, który był drożny przed rozpoczęciem interwencji trudno uznać za spektakularny sukces. Jeśli jednak uda się zakończyć obecny etap wojny, prezydent Trump będzie miał powody do zadowolenia: że ma to już za sobą. Politycznie niesie to dla niego pewną nadzieję.

W niedzielny wieczór Trump najpierw ogłosił, że odtąd tranzyt przez cieśninę Ormuz zostanie wznowiony, bez żadnych dodatkowych opłat, jednak godzinę później odłożył ostateczne otwarcie kluczowego szlaku morskiego o prawie tydzień.

Ostrożny optymizm w sprawie porozumienia


W piątek Stany Zjednoczone i Iran mają podpisać memorandum, które otworzy następny etap negocjacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego. To daje pewne powody do optymizmu, choć na razie skromne.

Nie wiadomo też, czy do piątku nie wydarzy się coś, co uniemożliwi złożenie podpisów pod memorandum. CNN policzył niedawno, że od końca lutego Donald Trump przynajmniej 38 razy oświadczał, że porozumienie z Iranem jest tuż-tuż. Jednak z tych zapowiedzi wynikało niewiele – Iran dementował, zaprzeczał, Trump groził kolejnym atakiem i tak mijały tygodnie.

Do tego trzeba pamiętać o nieprzewidywalnym elemencie tej układanki, jakim jest Izrael.

Ustalenia pomiędzy USA i Iranem mają dotyczyć zaprzestania ataków również na terytorium Libanu. Jednak pomimo presji ze strony Białego Domu premier Binjamin Netanjahu nie wydaje się entuzjastyczny wobec zahamowania konfrontacji z Libanem.

Musi odpowiadać na presję ze strony bardziej radykalnych polityków i wyborców w kraju. Ma też świadomość, że słabnące poparcie dla Izraela w USA (i to wśród elektoratu obydwu partii) może nie dać szansy na kolejną próbę poskromienia Iranu w przyszłości. Czy wobec tego nie zdecyduje się storpedować nabierającego kształtów porozumienia?

Bez sukcesów


Dla samego Trumpa to niełatwy moment. Wojna w Iranie jest jego pierwszym, znaczącym niepowodzeniem na arenie międzynarodowej. Kilka miesięcy konfliktu nie doprowadziło do zakończenia irańskiego programu nuklearnego (co było głównym celem prezydenta), a jedynie do porozumienia o dalszych rozmowach w tej kwestii, które mają potrwać 60 dni.

Wydaje się wątpliwe, czy Iran okaże się bardziej skłonny do ustępstw podczas tych negocjacji niż był wtedy, gdy codziennie spadały na jego terytorium amerykańskie pociski. W Teheranie nie nastąpił polityczny przewrót. Wbrew deklaracjom Trumpa możliwości militarne Iranu nie zostały unicestwione.

Co więcej, Irańczycy zyskali nowe geopolityczne narzędzie, jakim jest możliwość blokowania cieśniny Ormuz. Trump przedstawia otwarcie szlaku jako jeden z sukcesów tej wojny – co nie oznacza nawet przywrócenie status quo sprzed wojny, bo odtąd groźba zamknięcia cieśniny będzie już stałym elementem polityki w regionie.

Trump stracił wizerunkowo, wbrew sowim obietnicom angażując USA w kolejną bliskowschodnią awanturę. Zignorował strategiczne założenia swojej administracji, nakazujące ograniczać militarne zaangażowanie w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Dał się ponieść entuzjazmowi po udanej operacji przeciwko Maduro w Wenezueli i uwierzył w obietnice, że w wypadku Iranu również możliwy jest szybki i spektakularny sukces. Tak szybki, że Irańczycy nie zdążą nawet zablokować cieśniny Ormuz – bo przecież amerykańscy eksperci od lat zdawali sobie sprawę, że Teheran w sytuacji zagrożenia może podjąć taką próbę.

Jednak dla Trumpa najboleśniejsze okazały się konsekwencje gospodarcze. Elementem jego przekazu w 2024 roku była obietnica, że lepiej niż Biden poradzi sobie z wyzwaniami na tym polu – bo przecież w pierwszej kadencji, zanim przyszła pandemia Amerykanie pod jego rządami mieli się pod jego rządami całkiem nieźle.

Wojna w Iranie oznaczała nie tylko całkowite zaprzeczenie tej zapowiedzi, ale także koncentrowała odpowiedzialność na Trumpie: jasne jest, kto odpowiada za wyższe o 50 proc. ceny paliw i nie sposób zrzucić winy na nieudolne rządy poprzednika.

Pragmatyczny jak Donald Trump


Dlatego możliwe porozumienie z Iranem trzeba uznać za przede wszystkim przejaw pragmatyzmu Donalda Trumpa. Nie ulega dziś wątpliwości, że decyzja o rozpoczęciu wojny z Iranem była błędna i otoczenie prezydenta dość szybko to zrozumiało.

Znikające amerykańskie zasoby militarne, napięcia w relacjach z sojusznikami, kłopoty gospodarcze i brak koncesji ze strony trzymającego się mocno reżimu w Teheranie nie pozostawiły co do tego złudzeń.

W ostatnich tygodniach prezydent Trump postawił na jak najszybsze zakończenie konfliktu. Stało się jasne, że aby złamać wolę Irańczyków, potrzebna byłaby znacząca eskalacja, być może oznaczająca operację lądową. Koszty i straty w ludziach, których prezydent USA nie chciał ponieść.

Trwanie obecnego chwiejnego zawieszenia broni, połączonego z blokadą surowców pochodzących z rejonu Zatoki Perskiej również był nie do przyjęcia, zwłaszcza w perspektywie nadchodzących wyborów do Kongresu. Pozostawało jak najszybsze ucięcie całej sprawy.

Publicznie Trump, zgodnie ze swoim temperamentem, a także założeniem, że odgrywanie szaleńca jest skuteczną taktyką negocjacyjną, niejednokrotnie zapowiadał wznowienie walk, zniszczenia na niewidzianą dotąd skalę czy nawet unicestwienie cywilizacji. Ale praktyka była inna: Trump za każdym razem wycofywał się z zapowiedzianych ataków i szukał sposobu, by nie eskalować konfliktu.

Jeśli udałoby mu się doprowadzić do zakończenia blokady cieśniny Ormuz, przesunięcia ustaleń dotyczących irańskiego programu nuklearnego na bliżej nieokreślony termin i ograniczyć amerykańskie zaangażowanie militarne w regionie – mogłoby się to okazać wystarczające na gruncie wewnętrznym.

To oczywiście żaden sukces. Gdyby Trump nie rozpoczynał tej wojny, mógłby uzyskać podobny rezultat, nie ustępując Irańczykom w kwestii sankcji (zniesienie części z nich ma być jednym z warunków odblokowania Ormuzu).

Dla amerykańskiego wyborcy najważniejsze będą jednak ceny paliw i powiązane z nimi problemy gospodarcze. Jeśli sytuacja zacznie wracać do normy, chęć do rozliczania Trumpa za jego obietnice dotyczące wojen, irańskich bomb atomowych czy stabilizacji na Bliskim Wschodzie zdecydowanie spadnie. A zwycięstwo zawsze można „sprzedać” dobrą narracją.

W tym akurat amerykański prezydent nie ma sobie równych.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Izrael atakuje Liban. Ofiara śmiertelna, w tle porozumienie USA – Iran

Bombowiec Tu-22M3 rozbił się w Rosji. Katastrofa podczas ćwiczeń

Umowa USA – Iran podpisana. Media o szczegółach

Statki z ropą wypływają z cieśniny Ormuz. Iran zapowiada opłaty za usługi

Kosiniak-Kamysz odpowiada Nawrockiemu. Chodzi o relacje z USA

USA-Iran. Donald Trump ogłasza sukces, wyciekają nowe szczegóły

Ławra Peczerska zaatakowana. Kreml rozsiewa swoją narrację o „rakiecie Patriot”

Porozumienie USA-Iran. Głos z Izraela: Nas nie obowiązuje

Dublin: Jak big techy wpłynęły na ceny mieszkań [FILIP SPRINGER]

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.