-
Strategia izolowania Krymu od rosyjskich szlaków logistycznych sprawia, że logistyka armii rosyjskiej na południu jest bliska całkowitego załamania według Pawła Łakijczuka.
-
Po uszkodzeniach Mostu Krymskiego i zniszczeniu promów, cały wojskowy transport został utrudniony, a Rosja ograniczyła wykorzystanie mostu do celów militarnych.
-
Ukraińskie uderzenia dronami na lądowe trasy zaopatrzenia powodują, że rosyjski garnizon na południu Ukrainy staje się odizolowany, co zagraża jego zdolności do dalszych działań obronnych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Obecnie sytuacja wokół Mostu Krymskiego jest określana przez ekspertów jako „specyficzna”. Choć konstrukcja fizycznie stoi, jej rola militarna została drastycznie ograniczona. Po udanych operacjach sabotażowych i uszkodzeniach z ubiegłych lat, Władimir Putin traktuje ten obiekt w kategoriach prestiżu politycznego i nakazał maksymalnie ograniczyć jego eksploatację wojskową.
Rosjanie z obawy przed ostatecznym zawaleniem konstrukcji nie przewożą przez most ciężkich ładunków wybuchowych ani paliwowych.
Cały transport wojskowy przerzucono na przeprawę promową w Kerczu. Ukraińska armia przeprowadziła jednak szereg operacji eliminujących tę alternatywną trasę. Jesienią zniszczono wszystkie trzy kluczowe promy, a przeprowadzony niedawno ponowny atak ostatecznie uniemożliwił ich remont.
Wojna w Ukrainie. Kijów paraliżuje ruch wojskowy na Krym
Ukraiński ekspert wojskowy Pawło Łakijczuk w rozmowie z Radio NV wskazuje na „brutalną matematykę”, przed jaką stoi teraz Kreml.
– Logistyka na południu jest na skraju załamania. Jeśli Rosjanie z braku innych opcji zdecydują się ponownie uruchomić masowy transport zaopatrzenia wojskowego przez Most Krymski, to ten most długo nie przetrwa. Okupacyjne dowództwo ma świadomość, że jego ramy czasowe są bardzo ograniczone, bo wkrótce cała logistyka może zostać całkowicie zablokowana – wyjaśnia.
Ekspert dodaje, że celem ukraińskich ataków nie są rosyjscy turyści, którzy masowo utknęli na półwyspie. Priorytetem są „turyści Putina”, którzy przybyli do Ukrainy z karabinami maszynowymi.
Uderzenia w infrastrukturę Krymu mają bezpośrednio uniemożliwić Rosjanom planowane wzmocnienie działań ofensywnych na kierunku zaporoskim. Podczas gdy na wschodzie Ukrainy przerwanie dostaw jest trudne ze względu na gęstą sieć dróg, na południu sprawa jest prostsza, tamtejszy transport opiera się wyłącznie na dwóch szlakach: krymskiej oraz azowskiej (korytarzu lądowym – red.).
Krym. Ukraińcy odcinają półwysep
Wobec paraliżu przeprawy promowej i ograniczeń na Moście Krymskim, kluczowy dla Rosji stał się korytarz lądowy wzdłuż Morza Azowskiego. Jak donosi agencja UNIAN, ta droga zaopatrzenia od blisko miesiąca zamieniła się dla okupantów w prawdziwy „koszmar”, a przemieszczanie się nią stało się śmiertelnie niebezpieczne.
Ukraina realizuje plan izolacji Krymu przy użyciu setek nowych dronów uderzeniowych średniego zasięgu (operujących na dystansach od 30 do 300 kilometrów). Maszyny te polują na rosyjskie ciężarówki i pociągi na trasach dojazdowych, atakując z odległości ponad 110 kilometrów od linii frontu. Ich stałymi celami stały się porty, mosty oraz autostrady łączące półwysep z resztą okupowanych terytoriów.
Rosyjskie zgrupowanie na południu Ukrainy staje się w ten sposób odizolowaną wyspą. Bez bezpiecznego korytarza lądowego i bez możliwości wykorzystania Mostu Krymskiego, rosyjska armia w ciągu najbliższych tygodni, zdaniem ekspertów, może stracić zdolność do prowadzenia jakichkolwiek działań obronnych z powodu braku amunicji i paliwa do wozów bojowych.
Sytuacja na Krymie uderza również w cywilów. Od kilku tygodni Rosjanie zmagają się z kolejkami lub reglamentacją paliwa na stacjach benzynowych z powodu ataków Ukrainy na rafinerie. W niedzielę ogłoszono zawieszenie sprzedaży paliwa, zaznaczając, że będzie ono dostarczane wyłącznie służbom niezbędnym do funkcjonowania i zapewnienia bezpieczeństwa półwyspu.
Na miejscu zanotowano także przerwy w dostawie prądu. Z półwyspu stara się uciec jak najwięcej mieszkańców. Z najnowszych danych wynika, że średni czas oczekiwania w kolejkach wynosi trzy godziny.