Fundacja rodzinna weszła do polskiego systemu prawnego dopiero w 2023 roku, ale już zdążyła stać się ważnym elementem strategii najzamożniejszych rodzin biznesowych. W rankingu 100 najbogatszych coraz częściej pojawiają się informacje o tym, że część majątku – udziały w spółkach, nieruchomości, aktywa finansowe – została przeniesiona do fundacji, która ma nim zarządzać w imieniu kolejnych pokoleń.
W debacie publicznej to rozwiązanie bywa jednak spłycane do hasła „optymalizacja podatkowa”. Piotr Aleksiejuk, radca prawny z kancelarii Wojarska Aleksiejuk & Wspólnicy, który doradza firmom rodzinnym przy zakładaniu fundacji, zwraca uwagę, że takie skróty myślowe rozmijają się z praktyką:
„Zarzut, że fundacja rodzinna służy unikaniu podatków, brzmi efektownie, ale rozmija się z tym, jak ta instytucja działa w praktyce. Różnica jest prosta: osoba fizyczna po zapłaceniu podatku może wydać pieniądze na cokolwiek — wakacje, samochód, konsumpcję. Majątek w fundacji jest ‘zamknięty’: służy wyłącznie celom zapisanym w statucie i sukcesji”.
Fundacja rodzinna nie jest więc „drugim portfelem” właściciela, z którego można swobodnie finansować prywatne wydatki. To raczej sejf z wyraźnie określonym regulaminem – zapisanym w statucie i uchwałach fundatora – który mówi, kto i w jakich sytuacjach może korzystać z majątku.
Podatki w fundacji: kiedy wehikuł, a kiedy ciężar
Właściciele dużych firm, którzy myślą o przekazaniu majątku dzieciom i wnukom, naturalnie patrzą na skutki podatkowe. W przypadku fundacji rodzinnej podstawowa zachęta polega na tym, że sama fundacja – jako podmiot – jest co do zasady zwolniona z CIT w zakresie bieżącego inwestowania i reinwestowania zysków, o ile nie wypłaca świadczeń beneficjentom.
Aleksiejuk podkreśla, że to dopiero część obrazu:
„Gdy beneficjent chce z niego skorzystać na bieżące potrzeby, płaci 15% CIT. Przy najmie bywa wręcz tak, że fundacja jest opodatkowana wyżej niż osoba fizyczna na ryczałcie — i pokazuje to sama tabela z rządowego przeglądu”.
Oznacza to, że w wielu przypadkach fundacja wcale nie obniża podatków – przeciwnie, może je podnieść względem prostego modelu „prywatnego wynajmu” czy inwestowania majątku przez osobę fizyczną. Różnica polega na tym, że fundacja pozwala gromadzić kapitał w jednym, uporządkowanym wehikule, który ma wyraźnie określonych beneficjentów i zasady dziedziczenia.
Właśnie dlatego fundacje rodzinne są używane przede wszystkim przez przedsiębiorców myślących o długofalowej sukcesji, a nie jednorazowym „optymalizowaniu” podatku od konkretnej transakcji.
Nadużycia się zdarzają, ale to margines
Jak każda instytucja umożliwiająca planowanie majątku, fundacja rodzinna przyciąga także struktury nastawione wyłącznie na efekt podatkowy. Mowa o sytuacjach, w których fundacja nie ma realnego celu sukcesyjnego – nie zabezpiecza rodziny, nie porządkuje własności biznesu – lecz służy głównie „wciśnięciu” się w lukę pomiędzy różnymi stawkami CIT i PIT.
Piotr Aleksiejuk nie ma wątpliwości, że takie praktyki trzeba ograniczać:
„Owszem, zdarzają się nadużycia — struktury zakładane wyłącznie dla efektu podatkowego, bez realnego celu sukcesyjnego. Trzeba je ukrócić i co do tego sporu nie ma. Ale skala bywa wyolbrzymiana: w ciągu trzech lat Szef KAS wydał 77 opinii o uzasadnionym przypuszczeniu unikania opodatkowania — wobec tysięcy działających fundacji to margines, nie reguła”.
W kontekście rankingu 100 najbogatszych warto dodać, że część najzamożniejszych rodzin decyduje się na fundację właśnie po to, aby ucywilizować strukturę własności. Chodzi o uniknięcie scenariusza, w którym majątek rozproszy się wśród kilkunastu spadkobierców, część udziałów trafi w ręce osób niezaangażowanych w biznes, a firma rodzinna przestanie być sterowna – co w Polsce znamy z niejednego głośnego konfliktu rodzinnego.
Rząd patrzy na fundacje: ewolucja zamiast rewolucji
Ministerstwo Rozwoju i Technologii wspólnie z Ministerstwem Finansów przeprowadziły niedawno przegląd funkcjonowania fundacji rodzinnych. W dokumencie znalazły się zarówno krytyczne uwagi, jak i propozycje zmian – od profesjonalizacji nadzoru po umożliwienie transformacji fundacji w inne formy podmiotów.
Ekspert zwraca uwagę, że wiele z tych rekomendacji jest potrzebnych i sensownych, ale niepokój budzą pomysły całkowitej przebudowy systemu opodatkowania fundacji, opisane w raporcie jako kierunek „do szerokiej dyskusji”:
„Najnowszy przegląd Ministerstwa Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwa Finansów zawiera dobre propozycje — od profesjonalizacji nadzoru po umożliwienie transformacji fundacji. Niepokoi natomiast pomysł przebudowy całego modelu opodatkowania, opisany jako kierunek ‘do szerokiej dyskusji’. To byłby zwrot o 180 stopni dla instytucji, która istnieje dopiero trzy lata”.
Dla właścicieli firm rodzinnych – w tym wielu bohaterów listy najbogatszych – najważniejsza jest przewidywalność. Jeśli co kilka lat zmienia się filozofia opodatkowania i funkcjonowania fundacji, trudno oczekiwać, że przedsiębiorcy będą masowo wybierać właśnie ten instrument do planowania przyszłości swoich firm.
„Dla właścicieli firm rodzinnych — fundamentu polskiej gospodarki — najważniejsza jest przewidywalność prawa. Rewolucja co kilka lat zniechęca dokładnie tych, dla których fundację stworzono” – podkreśla Aleksiejuk.
Piotrków Trybunalski, cyfryzacja i praktyczne bolączki
Poza wielkimi kwestiami podatkowymi są jeszcze bardzo przyziemne problemy: rejestracja fundacji rodzinnych, obciążenie sądów, interpretacje przepisów. Obecnie wszystkie fundacje wpisuje jeden sąd – w Piotrkowie Trybunalskim.
To rozwiązanie, które miało zapewnić specjalizację i jednolitą praktykę, ale wraz ze wzrostem liczby fundacji doprowadziło do rosnących zaległości i przewlekłości postępowań. Aleksiejuk zwraca uwagę, że cyfryzacja rejestru powinna być krokiem w dobrą stronę, ale nie może oznaczać całkowitego rozproszenia spraw po kilkudziesięciu wydziałach gospodarczych:
„Do tego dochodzą realne bolączki: przewlekła rejestracja w jednym sądzie w Piotrkowie Trybunalskim, rosnące zaległości i niejednolite interpretacje. Cyfryzacja rejestru to krok w dobrą stronę; rozpraszanie spraw między kilkadziesiąt wydziałów gospodarczych — już niekoniecznie, bo niszczyłoby wypracowaną, wyspecjalizowaną praktykę”.
Najbogatsi przedsiębiorcy, którzy decydują się na fundację rodzinną, oczekują nie tylko sensownych stawek podatkowych, lecz także sprawnego procesu rejestracji i jasnych zasad nadzoru. W przeciwnym razie część z nich wybierze zagraniczne rozwiązania – fundacje w Liechtensteinie, Luksemburgu czy Holandii – co oznacza odpływ kapitału i kompetencji poza Polskę.
Fundacja rodzinna w praktyce: co daje właścicielowi firmy
W kontekście listy 100 najbogatszych warto zadać proste pytanie: co w praktyce daje fundacja rodzinna właścicielowi dużej firmy? Najczęściej wymienia się trzy kluczowe funkcje:
-
Uporządkowanie własności
Udziały w spółkach, nieruchomości i aktywa finansowe trafiają do fundacji, która posiada je jako jeden podmiot. Beneficjentami są ściśle określone osoby – dzieci, wnuki, czasem zaufani menedżerowie – a zasady dziedziczenia i głosowania są uregulowane w statucie. -
Ochronę ciągłości zarządzania
Fundacja pozwala uniknąć sytuacji, w której po śmierci założyciela firma „rozpada się” między spadkobierców, a kluczowe decyzje blokuje rodzinny konflikt. Zarząd fundacji ma obowiązek dbać o firmę jako całość, a nie o interes poszczególnych członków rodziny. -
Możliwość wspierania celów innych niż wyłącznie biznesowe
W statucie można zapisać nie tylko zasady sukcesji, lecz także fundusze na edukację młodszego pokolenia, działalność charytatywną czy projekty społeczne. Fundacja staje się wówczas narzędziem do długofalowego zarządzania majątkiem i wartościami rodziny.
To właśnie dlatego fundacje rodzinne pojawiają się dziś coraz częściej w biografiach najbogatszych – jako sposób na ucywilizowanie tego, co przez dekady powstawało często „na żywioł”: firm budowanych od zera, rozrastających się grup kapitałowych, prywatnych fortun.
Ewolucja, nie rewolucja
Na tle tych wyzwań wniosek eksperta jest jasny:
„Wniosek jest jeden: zmiany są potrzebne, ale ewolucyjne, nie rewolucyjne. Tylko wtedy — wzorem stabilnych, zagranicznych przykładów, fundacja rodzinna zatrzyma polski kapitał w kraju”.
Fundacje rodzinne nie są panaceum na wszystkie problemy sukcesji, ale są jednym z niewielu narzędzi, które pozwalają pogodzić interes rodziny, firmy i państwa:
-
rodzina zyskuje mechanizm ochrony majątku i wartości, -
firma – szansę na przetrwanie ponad jedno pokolenie, -
państwo – większą szansę, że kapitał i decyzje właścicielskie pozostaną w kraju.
W świecie, w którym coraz więcej pozycji na liście najbogatszych zajmują przedsiębiorcy z pierwszego pokolenia, kluczowe pytanie brzmi już nie tylko „jak zbudowali majątek?”, ale „co się z nim stanie za 20–30 lat”. Fundacja rodzinna ma być odpowiedzią właśnie na to pytanie – pod warunkiem, że nie stanie się kolejną ofiarą prawnych i podatkowych rewolucji.
Lista 100 najbogatszych „Wprost” już 29 czerwca 2026 r. (śródtytuł)
Lista 100 najbogatszych Polaków „Wprost” jest najstarszym rankingiem w polskich mediach pokazującym majątki i sylwetki najzamożniejszych polskich przedsiębiorców. „Wprost” wydaje ją nieprzerwanie od 1990 r.
Wydanie specjalne „Wprost” z Listą 100 najbogatszych Polaków pojawi się w sprzedaży w poniedziałek, 29 czerwca 2026 r. o godzinie 5:00. Będzie można je kupić w salonach prasowych Kolportera, w sieci Empik czy Inmedio. Cena wydania wynosi 29,90 zł. Wydanie będzie również dostępne w ofertach Wprost Premium na stronie wprost.pl.
Również w poniedziałek rano elektroniczne wydanie „Wprost” z Listą 100 najbogatszych Polaków zostanie udostępnione subskrybentom Wprost Premium.