-
Doktor Emil Jędrzejewski zaprzecza doniesieniom, jakoby był zaangażowany w wystawienie fałszywego zaświadczenia lekarskiego dla Sławomira Nowaka.
-
Śledztwo w sprawie byłego ministra transportu dotyczy m.in. podżegania lekarza do poświadczenia nieprawdy w zaświadczeniach lekarskich w celu usprawiedliwienia nieobecności w pracy w Ukrainie.
-
Emil Jędrzejewski był przesłuchiwany w związku z nieprawidłowościami w Szpitalu Południowym, od którego domaga się sądownie części zysku oddziału chirurgii.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Sławomir Nowak to były minister transportu w pierwszym rządzie Donalda Tuska (2011-2013). Wcześniej pełnił funkcję szefa gabinetu politycznego premiera oraz sekretarza stanu w KPRM.
W 2020 roku Nowak został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy. Był to wynik trwającego od 2019 polsko-ukraińskiego śledztwa, badającego m.in. przetargi opiewające na kwotę ponad 270 milionów euro.
„W 2021 roku Nowak został oskarżony o 17 przestępstw. (…) Mniej znanym wątkiem było podżeganie jednego z lekarzy do sfałszowania L4” – informuje „Rzeczpospolita”. Informacje gazety wskazują na dr. Emila Jędrzejewskiego – chirurga, który ujawnił szereg nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Dr Emil Jędrzejewski a sprawa Sławomira Nowaka. Chodzi o fałszywe L4
Gazeta powołuje się na komunikat Prokuratury Okręgowej w Warszawie z grudnia 2021 roku, w którym mowa o skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko Sławomirowi Nowakowi.
Wskazano w nim, że jednym z 17 zarzucanych mu przestępstw było podżeganie jednego z lekarzy do poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej poprzez wystawienie dwóch zaświadczeń lekarskich zawierających nieprawdziwe okoliczności związane ze stanem zdrowia.
„Miało chodzić o potwierdzenie, że przebywał on w określonym czasie na badaniach lekarskich, gdy w rzeczywistości tak nie było” – wyjaśniono.
Celem uzyskania zaświadczeń miało być usprawiedliwienie nieobecności Nowaka w pracy w Ukrainie. Kierował on wówczas Ukrawtodorem, państwową agencją zarządzającą drogami.
W rozmowie z „Rz” dr Jędrzejewski zapewnia, że nie miał ze sprawą fałszywych zwolnień nic wspólnego. – Nigdy pan minister mnie nie namawiał do wystawienia żadnego zaświadczenia. Miałem kontakt z panem ministrem, ponieważ go dwukrotnie operowałem – wyjaśnił chirurg.
Sławomir Nowak – Emil Jędrzejewski. „Lekarz miał przytaknąć”
W toku śledztwa nigdy nie ujawniono nazwiska medyka. Według „Rzeczpospolitej” sprawa wyszła na jaw przypadkiem.
„Pozostający pod kontrolą operacyjną Sławomir Nowak i osoby z jego otoczenia (za zgodą sądu stosowano w tej sprawie kontrolę operacyjną, wykorzystując system szpiegowski Pegasus) nagrali się, kiedy zadzwonił do lekarza i miał prosić go o wystawienie zaświadczenia potrzebnego do usprawiedliwienia swojej nieobecności w pracy” – wskazano.
Rozmowy na temat zwolnienia miały być przeprowadzone w czerwcu i październiku 2018 roku, a lekarz miał rzekomo przytaknąć na prośbę byłego ministra.
Dr Jędrzejewski zaprzecza, że doszło do takiej rozmowy. – Może chodziło o kogoś innego, w każdym razie mnie nie namawiał – wyjaśnił chirurg.
Nigdy także nie znaleziono wystawionego dla Sławomira Nowaka zaświadczenia. Dlatego choć miały paść słowa, uznane za pewnego rodzaju deklarację, to nie sposób uznać tego za przestępstwo. I dlatego też lekarz nie usłyszał zarzutów, a jedynie były minister Nowak.
Sprawa Sławomira Nowaka. Adwokat zabiera głos
Obrończyni Sławomira Nowaka, mec. Joanna Broniszewska, potwierdziła, że zarzut podżegania do wystawienia fałszywego zwolnienia lekarskiego trafił do sądu, ale do tej pory nie został rozstrzygnięty.
– Czekamy na wyznaczenie pierwszej rozprawy. Sąd zapoznaje się z aktami – powiedziała „Rzeczpospolitej”.
Jak dodała, cztery zarzuty zostały już umorzone na etapie sądowym z powodu braku podstaw wniesienia aktu oskarżenia. Nie wykluczyła, że sprawa Sławomira Nowaka i Emila Jędrzejewskiego, który nie został dotąd oskarżony, zakończy się podobnymi wnioskami.
Warszawa. Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym
Dr Emil Jędrzejewski pełnił w Szpitalu Południowym funkcję ordynatora oddziału chirurgii. Jak dziś twierdzi, odszedł ze szpitala w atmosferze konfliktu, a jego zwolnienie miało być formą zemsty za jego sprzeciw wobec praktyk stosowanych w placówce.
Pod koniec czerwca został wezwany dwukrotnie na przesłuchanie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, by złożyć zeznania w sprawie ujawnionych przez niego w Kanale Zero nieprawidłowości w funkcjonowaniu SOR warszawskiego szpitala i rzekomych błędów medycznych, jakich miał dopuścić się Dawid Kacprzyk – lekarz, który jako koordynator bez specjalizacji zarobił w placówce 1,6 mln zł.
„Gazeta Wyborcza” ujawniła, że dr Jędrzejewski domaga się na drodze sądowej od Szpitala Południowego miliona złotych z zysku zarobionego przez ten oddział. Zgodnie z umową przysługiwała mu nagroda w wysokości 10 proc. od zysków oddziału chirurgii. Szpital twierdzi, że był to zysk „na papierze”.
-
Radny PiS trafił na operację na zawieszonym oddziale. Oświadczenie szpitala
-
Burza po ujawnieniu afery w Mogilnie. Politycy obarczają się winą