Polacy nadal płacą za codzienne zakupy więcej niż przed rokiem, jednak skala podwyżek systematycznie maleje. Z najnowszego raportu UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito wynika, że w czerwcu ceny w sklepach były średnio o 2,7 proc. wyższe niż rok wcześniej. To kolejny miesiąc, w którym tempo wzrostu cen spada. Dla porównania, w maju wynosiło ono 3,4 proc., a w kwietniu 3,7 proc.
Analiza objęła blisko 100 tys. cen regularnych i promocyjnych w 17 najczęściej kupowanych kategoriach produktów, obejmujących m.in. żywność, napoje, chemię gospodarczą i środki higieny osobistej. Autorzy raportu wskazują, że obserwowany trend jest zbliżony do zmian ogólnego wskaźnika inflacji.
– Tempo wzrostu cen w sklepach kolejny miesiąc z rzędu wyhamowuje. Tak jest z drobnym wyjątkiem już od roku. I jest to trend, który z grubsza odpowiada zmianom ogólnego wskaźnika inflacji. Warto tylko zwrócić uwagę na różnicę między obiema wielkościami. Wskaźnik cen w sklepach detalicznych w czerwcu 2026 roku był wyższy o 0,2 punktu procentowego od GUS-owskiego szybkiego odczytu inflacji. Jednak nawet ta rozbieżność się redukuje. Jeszcze kilka miesięcy temu różnica wynosiła ponad 1 punkt procentowy – zauważa dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.
Żywność drożeje wolniej niż pozostałe produkty
Jeszcze wyraźniej zmiany widać w przypadku żywności. W czerwcu ceny produktów spożywczych wzrosły średnio o 1,9 proc. rok do roku. Miesiąc wcześniej było to 2,4 proc., a w kwietniu 3,3 proc. Oznacza to, że żywność drożeje dziś wolniej niż średnia dla wszystkich analizowanych kategorii.
Zdaniem ekspertów wpływa na to kilka czynników:
-
spadek cen surowców rolnych, -
pojawienie się krajowych owoców i warzyw nowego sezonu, -
silna konkurencja pomiędzy sieciami handlowymi, -
coraz większa liczba promocji na podstawowe produkty.
– W segmencie żywności działały silne czynniki dezinflacyjne, tj. kilkunastoprocentowe spadki cen skupu produktów rolnych. Żywność przestała być głównym źródłem wzrostu cen. Większego znaczenia nabrały kategorie, których ceny zależą od kosztów pracy, regulacji, podatków czy kosztów usług. Można więc powiedzieć, że presja inflacyjna zmieniła swój charakter – z typowo spożywczej na kosztowo-regulacyjno-usługową – wyjaśnia dr Agnieszka Łopatka.
Eksperci wskazują na zmieniające się źródła inflacji
Autorzy raportu zwracają uwagę, że choć konsumenci mogą odczuwać poprawę podczas zakupów spożywczych, nie oznacza to końca presji cenowej. Coraz większy wpływ na inflację mają bowiem koszty pracy, usług, podatków czy regulacji, a nie sama żywność.
Eksperci przypominają również, że w ostatnich miesiącach na rynku pojawiały się obawy związane z napięciami geopolitycznymi i możliwym wzrostem kosztów surowców. Jak dotąd ich wpływ na ceny detaliczne okazał się jednak mniejszy od prognoz. Pomagał m.in. mocny złoty, który ograniczał koszty importu energii, opakowań i części produktów spożywczych.
To jeszcze nie koniec zmian cen
Autorzy raportu zastrzegają jednak, że obecne dane nie muszą oznaczać trwałego zakończenia podwyżek. Ceny detaliczne zwykle reagują na zmiany kosztów z kilkumiesięcznym opóźnieniem, dlatego skutki wydarzeń gospodarczych czy geopolitycznych mogą pojawić się dopiero w kolejnych miesiącach.
– Patrząc na ww. dane, trzeba jednak pamiętać, że z reguły ceny detaliczne reagują z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Dlatego czerwcowy odczyt odzwierciedla przede wszystkim korzystne warunki kosztowe z wiosny, a nie okres największych napięć geopolitycznych – podsumowuje dr Łopatka.
Najnowsze dane mogą jednak być dla konsumentów dobrą wiadomością. Choć zakupy nadal kosztują więcej niż rok temu, tempo wzrostu cen wyraźnie maleje, a szczególnie widoczne jest to na sklepowych półkach z żywnością.