-
Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej zdementował pojawiające się w sieci komentarze sugerujące prowokacyjne zachowanie zaatakowanych dziewczynek.
-
Z oświadczenia MZK wynika, że nagrania nie potwierdzają, aby poszkodowane dziewczynki prowokowały sprawcę.
-
Według MZK zaatakowane dziewczynki zareagowały na zwróconą uwagę, a późniejsze agresywne zachowanie mężczyzny nastąpiło bez powodu.
-
Sprawca został zatrzymany, a MZK zapowiedział konsekwencje służbowe wobec niego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej opublikował drugie oświadczenie ws. ataku na ukraińskie dziewczynki, do którego doszło w sobotę w autobusie miejskim. Sprawcą był pracownik MZK.
W najnowszym komunikacie spółka zabrała głos w związku z treściami dezinformującymi, jakie zaczęły krążyć w sieci. Na podstawie niejawnych nagrań MZK stwierdziło, że doniesienia, jakoby dziewczynki zachowywały się prowokacyjne, są wyssane z palca.
„Jedna z poszkodowanych wyłożyła nogi w kierunku swojej koleżanki, siedzącej na fotelu poniżej, skierowanym w stronę jazdy. Sytuacja ta – jakkolwiek odstępująca od przyjętych standardów – w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami” – podał MZK, zaznaczając, że „sytuacja ta nie zakłócała komfortu podroży innych pasażerów”.
Bielsko-Biała. Zaatakowane ukraińskie dziewczynki. Nowe oświadczenie MZK
Według MZK jedna z dziewczynek zareagowała na zwrócenie uwagi i zmieniła sposób siedzenia w taki sposób by zajmować mniej miejsca w autobusie. Dopiero później mężczyzna zaczął być agresywny i zaatakował słownie.
„Sprawca przyglądał się pokrzywdzonym bez żadnych towarzyszących reakcji. Po dłuższej chwili widać, iż niepowodowany żadnym zachowaniem zaczyna impulsywnie reagować, używając przekleństw i okrzyków” – podała spółka.
„Wszelkie pojawiające się w sieci komentarze powołujące się na rzekomych świadków, wskazujące, iż poszkodowane miały być prowokujące, są niezgodne z wydarzeniami zaobserwowanymi na nagraniach, a ich rozpowszechnianie godzi w wizerunek spółki” – przekazał bielski MZK.
MZK na podstawie materiałów filmowych ocenił, że nie było „bezpośredniego powiązania przyczynowo skutkowego” pomiędzy zachowaniem dziewczynek a atakiem. Ponadto, niezależnie od wcześniejszych wydarzeń, nie mogą one być usprawiedliwieniem dla zachowania pracownika MZK.
„Niezależnie od okoliczności poprzedzających zdarzenie, nic nie usprawiedliwia agresji słownej ani zachowań noszących znamiona dyskryminacji” – podała spółka.
Atak na dziewczynki z Ukrainy w Bielsku-Białej. Sprawca został zatrzymany
Do zdarzenia doszło 11 lipca w Bielsku-Białej. Jadące autobusem miejskim dziewczynki z Ukrainy zostały słownie zaatakowane przez mężczyznę. W wulgarnych komentarzach odnosił się on do ich narodowości.
Na atak zareagował kierowca autobusu, który zawrócił się do sprawcy z prośbą o zachowanie spokoju. Między kierowcą a agresywnym pasażerem doszło do wymiany zdań, a na najbliższym przystanku agresor opuścił pojazd. W poniedziałek sprawca został zatrzymany, a MZK zapowiedział wyciągnięcie wobec niego konsekwencji służbowych.
Napaść wzbudziła liczne komentarze polityków oraz reakcje Ukrainy. Tamtejszy minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha w poniedziałek podziękował polskim organom ścigania „za szybką i właściwą reakcję” i wezwał „niektórych polskich polityków” do „zaprzestania podsycania nienawiści wobec Ukrainy i Ukraińców”.
-
Atak na dziewczynki z Ukrainy wywołał oburzenie. Politycy grzmią
-
Groził dziewczynkom z Ukrainy, nagranie obiegło sieć. Mężczyzna zatrzymany