-
Operator telepromptera, z którego korzystał Donald Trump podczas wystąpień, został zawieszony w pracy z powodu podejrzenia obstawiania zakładów dotyczących treści jego przemówień.
-
Śledczy twierdzą, że mężczyzna mógł zarobić ponad 100 tysięcy dolarów, obstawiając kilkanaście przemówień Trumpa, a sprawą zajmuje się Komisja Handlu Kontraktami Terminowymi na Towary.
-
Wcześniej podobne przypadki nadużyć dotyczyły amerykańskiego żołnierza oraz pracownika Google, którzy wykorzystywali informacje niepubliczne do zakładów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Co zrobi Donald Trump?„, „Jak Donald Trump skrytykuje Iran?”, „Czy prezydent USA zagrozi swoim przeciwnikom atakiem?” – na takie i inne pytania można stawiać pieniądze. Przed większymi wydarzeniami z udziałem amerykańskiego przywódcy rozmaite platformy oferują możliwość typowania treści jego wypowiedzi.
Na zakładach miał dorobić się także wieloletni pracownik obsługi telepromptera, z którego Trump odczytywał swoje przemówienia. Amerykanin dokładnie wiedział, jakie słowa padną.
Słowa Trumpa warte fortunę? Komisja wszczęła śledztwo
Jak informuje ABC News, śledczy podejrzewają, że operator telepromptera zarobił ponad 100 tysięcy dolarów, obstawiając kilkanaście przemówień Trumpa. Mężczyzna pracował w zespole technicznym, działającym na zlecenie Białego Domu, od 2016 roku.
Niewykluczone, że gdyby nie porywczość i nonszalancja Trumpa, przez które amerykański przywódca często odbiega od zaplanowanych tematów, podejrzany mógłby wzbogacić się jeszcze bardziej. Według śledczych operator telepromptera z tego powodu w trakcie przemówień prezydenta rezygnował z niektórych typowań.
Sprawę przejęła niezależna Komisja Handlu Kontraktami Terminowymi na Towary. To, że mogło dojść do przekrętu na dużą skalę, sygnalizowała wcześniej sieć zakładów bukmacherskich Kalshi – podało ABC News. Spółkę zaalarmowała nietypowa częstotliwość poprawnych typów.
Wszczęcie śledztwa potwierdzili później przedstawiciele amerykańskiej administracji. „Biały Dom ma surowe wytyczne etyczne, których oczekujemy, że wszyscy pracownicy i urzędnicy będą przestrzegać” – dodano w odpowiedzi na pytania dziennikarzy. W komunikacie w czwartek Biały Dom przekazał, że pracownik został zawieszony.
Biały Dom ostrzegał przed nadużyciem dostępu do informacji niejawnych
Treść gotowych przemówień Donalda Trumpa podlega ochronie aż do momentu jej upublicznienia przez samego prezydenta – podkreśla Biały Dom. W marcu, czyli w czasie, gdy podejrzewany operator pełnił swoje obowiązki, amerykańskie służby ochrony państwa rozesłały ostrzeżenie przed wykorzystywaniem takich informacji.
To kolejna afera po nieprawidłowościach, jakie ujawniono w ostatnich miesiącach. Wcześniej agencja Reutera opisywała dwa śledztwa Departamentu Sprawiedliwości USA. Pierwsze dotyczyło amerykańskiego żołnierza sił specjalnych, który postawił pieniądze na to, że Stany Zjednoczone zaatakują Wenezuelę i schwytają jej przywódcę Nicolasa Maduro. W drugim natomiast chodziło o podejrzenia, że pracownik Google obstawiał najpopularniejsze wyszukiwania użytkowników w danym czasie. Obaj podejrzewani nie przyznali się do winy.
-
Trump chce wypełnić wolę zmarłego sojusznika. „Najważniejsze dziedzictwo”
-
Ukraina traci kluczowe wpływy w Białym Domu. Mocny cios dla Kijowa