„W sytuacji, gdy Jens Spahn powołuje się na interpretację niemieckiego prawa, zgodnie z którą macierzyństwo zastępcze w zasadzie nie jest w ogóle zabronione, nasuwa się pytanie, dlaczego musiał spełnić swoje pragnienie posiadania dziecka w Ameryce” – zastanawia się komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Jak dalej konstatuje: Spahn podjął decyzję niezgodną z linią swojej partii i nie w duchu obowiązującego prawa niemieckiego, które wyznacza tę linię. A to sprawia, że „sprawa prywatna” staje się kwestią polityczną. „Czy Spahn, najwyższy reprezentant koalicji rządowej w Bundestagu, stoi ponad prawem?” – pyta FAZ.
Według gazety, CDU, podobnie jak inne partie, słusznie stosuje określone standardy etyczne. Spahn sprawia wrażenie, jakby brał to pod uwagę, zwracając uwagę na odpowiednie warunki ramowe podczas pobytu w Ameryce. Pozostaje jednak ciąża rozumiana jako transakcja, pozostaje zagrożenie dla dobra dziecka, pozostają małżeństwa jednopłciowe pierwszej i drugiej kategorii. Kto ma pieniądze, może powiedzieć, tak jak Spahn: „Robię to, bo mnie na to stać”. Nie obchodzi mnie, jakie zasady obowiązują w Niemczech.
„Spahn często zachowywał się tak jak teraz – w sposób buntowniczy, gotowy do podejmowania ryzyka, działający na własną rękę, a czasem też stosunkowo arogancko. W ten sposób można coś osiągnąć, ale można też wszystko stracić” – czytamy.
„Jens Spahn wyrządził poważne szkody”
„Süddeutsche Zeitung” komentuje: „Spahn jest po Hendriku Streecku drugą znaną osobą z CDU, która w taki sposób została ojcem. W kwietniu ten wirusolog i poseł do Bundestagu ogłosił, że został ojcem dzięki pomocy surogatki w Stanach Zjednoczonych. Obu zarzuca się podwójne standardy i egoizm. W końcu Spahn powiedział w 2015 roku, że 'jako gejowi i chrześcijaninowi’ trudno mu pogodzić się z ideą wynajmowania łona matki. Będąc ministrem zdrowia, odrzucił w 2020 roku postulat FDP dotyczący przynajmniej częściowej legalizacji macierzyństwa zastępczego. Krytyka tej rozbieżności między publicznym stanowiskiem a prywatnymi działaniami jest jak najbardziej uzasadniona. Dlatego powinien ujawnić okoliczności dotyczące macierzyństwa zastępczego, z którego skorzystał”.
Tematem surogacji zajmują się również dzienniki regionalne
W opinii „Stuttgarter Zeitung” pragnienia par homoseksualnych dotyczące posiadania dzieci są uzasadnione i zrozumiałe.
„W związku z tym przykład Spahna rodzi pytanie, czy nie należałoby ułatwić takim osobom szansy na rodzicielstwo, na przykład poprzez zapewnienie lepszych możliwości adopcji lub liberalizację ustawy o ochronie embrionów z 1990 roku, tak aby umożliwić macierzyństwo zastępcze przynajmniej w przypadkach, w których można wykluczyć cele komercyjne” – czytamy.
„Sam Spahn miałby większe możliwości wpływania na sytuację niż większość innych osób, aby utorować drogę do takiej liberalizacji. Jak dotąd nie podjął w tej sprawie żadnych działań. Wręcz przeciwnie, odegrał kluczową rolę w jej zablokowaniu. Dlatego jego osobista droga do szczęścia rodzinnego jest z politycznego punktu widzenia niezwykle delikatną kwestią. Spahn naraża się na zarzut stosowania podwójnych standardów. Swoim postępowaniem omija przepisy obowiązujące w Niemczech, podważając w ten sposób autorytet prawa i szkodząc zarówno własnej wiarygodności, jak i wiarygodności swojej partii”.
W podobnym tonie komentuje dziennik regionalny „Münchner Merkur”, pisząc: „Samolubna kampania Jensa Spahna wyrządza poważne szkody, podważa wiarygodność i niszczy zaufanie. Zaufanie do tego, że w kraju panuje sprawiedliwość i że nie ma żadnych specjalnych przywilejów dla osób bogatych i wpływowych. A także zaufanie do tego, że wyborcy mogą polegać na obietnicach polityków”.
„Co sprawiło, że 46-latek tak po prostu stracił wyczucie tego, co słuszne i politycznie akceptowalne? Jako wpływowa postać w Bundestagu należał do najwęższej grupy potencjalnych następców Merza. To już koniec. Jens Spahn spełnił swoje marzenie o zostaniu ojcem. W zamian za to będzie jednak musiał chyba porzucić marzenie o objęciu stanowiska kanclerza” – kwituje dziennik.
Alexandra Jarecka, Redakcja Polska Deutsche Welle
-
„The Economist”: To nie jest kraj dla starych ludzi? Wręcz przeciwnie
-
Friedrich Merz oburzony ruchem administracji Trumpa. Padły mocne słowa